Mamo, zabieramy cię, jedziesz z nami nad morze – powiedziała synowa.

Kilka tygodni temu zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka Monika. Ona i ja jesteśmy w świetnych stosunkach, zawsze dzielimy się sekretami.

Monika była w świetnym nastroju i dobrym humorze. Powiedziała mi, że jej synowa zaprosiła ją na wakacje nad morze. Zapłaciły za cały pobyt Moniki. O wyjeździe poinformowała ją na kilka dni przed wakacjami, co było miłą niespodzianką.

Monika była bardzo szczęśliwa z faktu, że dzieci zasponsorowały jej wakacje. To znaczy, że ją doceniają, kochają i troszczą się o nią. Moja przyjaciółka ma skromną emeryturę, więc sama nie byłaby w stanie zorganizować sobie takich wakacji.

Pojechali. Zadzwoniła do mnie wczoraj po powrocie. Po jej głosie wydawało się, że  jest zmęczona lub chora. Monika odpowiedziała, że nie jest chora, ale czuje się jak “wyciśnięta cytryna”. Nie mogła się doczekać, aż te “wakacje” dobiegną końca.

Dzieci Moniki nie pojechały nad morze same, ale zabrały swoje dzieci. Chłopcy mieli 4 i 6 lat. Każdy wie, że w tym wieku dzieci są bardzo aktywne i ciekawskie. Często wchodzą tam, gdzie nie powinny. Trzeba cały czas mieć się na baczności.

Cóż, młoda para chciała się zrelaksować, potańczyć na dyskotece, wypić drinka w barze. Wracali późno i budzili się po południu, a dzieci wstały wcześnie rano. Monika musiała zrobić śniadanie, aby nakarmić chłopców.

Oczywiście Monika gotowała nie tylko dla dzieci, ale dla całej rodziny. Moja przyjaciółka nie mogła się doczekać końca takich “wakacji”. Przy filiżance herbaty powiedziała mi później:

-Zabrali mnie nad morze nie po to, żebym odpoczęła, ale jako opiekunkę do dzieci i kucharkę.

Nie zgodzę się więcej na takie propozycje. Nie dlatego, że nie kocham moich dzieci i wnuków. Po prostu w moim wieku jest to fizycznie trudne.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *