Siostra ma mi za złe, że odmówiłam opieki nad jej synem. Mówi, że krewni powinni sobie pomagać.
Najwyższy czas, żeby się opamiętała! Kiedy poprosiłam ją o zabranie mojej córki ze sobą nad morze, jakoś ona o tym nie pamiętała.
W zeszłym miesiącu moja siostra radośnie oznajmiła, że jedzie nad morze z mężem, dzieckiem i teściową. Szukali już hotelu, wymyślali co zobaczą. Szczęściara, pomyślałam sobie, u mnie z urlopem w tym roku kiepsko. Moja córka siedziałaby w domu całe lato, gdyby nie moja mama i moi przyjaciele.
Moja mama nadal pracuje, ale wiedząc o moim obciążeniu pracą starała się przyjeżdżać częściej, zabierać wnuczkę na spacer lub w weekendy do siebie. Dzięki temu miałam więcej czasu na pracę, a dziecko się nie nudziło. Pomogli też moi przyjaciele, którzy mieszkali w pobliżu. Mamy dzieci w prawie tym samym wieku, więc często przychodzili po moje dziecko.
Muszę bardzo ciężko pracować, aby utrzymać córkę i siebie. Z mężem rozwiedliśmy się rok temu, on nie płaci alimentów, nie chce kontaktować się z dzieckiem. Ma nową rodzinę i syna, o którym marzył. Muszę więc radzić sobie sama. Nie narzekam, finansowo daję radę. Ale nie mam czasu, by zapewnić dziecku normalne dzieciństwo.
Kiedy więc moja siostra powiedziała mi, że wyjeżdża nad morze, zapaliłam się do pomysłu wysłania z nią mojej córki. Nie, gdyby jechała sama z synem, nie pomyślałabym o tym, żeby ją nadwyrężać – jej dziecko ma dwa lata, moje cztery, sama nie poradziłaby sobie z taką ekipą. Ale ona miała jechać z mężem i teściową.
Oczywiście wzięłabym na siebie wszystkie wydatki związane z córką. Nie widziałam w tym problemu, ponieważ okresowo opiekuję się jej synem. Teściowa mojej siostry mieszka w innym mieście, więc jeśli moja siostra musi pojechać do szpitala, na manicure, do fryzjera lub iść z mężem w odwiedziny, przywozi syna do mnie. Pracuję z domu.
Oczywiście niewygodnie jest pracować, gdy ma się takie dziecko w domu, ale co zrobić? Zawsze chciałam pomóc siostrze.
Kiedy więc usłyszałam od siostry “nie”, byłam zniechęcona. Ona zna moją sytuację i po prostu nie chce mi pomóc. Siostra tłumaczyła swoją decyzję tym, że z dwójką dzieci to nie będą wakacje, a jej mąż jest przeciwny temu, by podróżowało z nimi “obce” dziecko.
To wspaniała definicja – obce dziecko. Gdy tylko moja siostra musi zostawić syna, mówi “zaopiekuj się siostrzeńcem”, a gdy ja poprosiłam o zabranie córki, mówi “obce dziecko”. Po raz kolejny wyjaśniłam siostrze, że pokryję wszystkie koszty związane z córką, ale odmówiła. Powiedziała, że jej mąż tego nie zrozumie, a ona sama nie odpocznie z dwójką dzieci.
Nie przekonywałam jej dalej. Jeśli nie chce, to w porządku. Ale uznałam, że moja pomoc siostrze też się skończyła. Mnie też jest niewygodnie siedzieć z jej dzieckiem , muszę pracować. Tak jej powiedziałam, gdy po powrocie znad morza poprosiła mnie o przysługę.
Ona i jej mąż zostali zaproszeni na przyjęcie urodzinowe bez dziecka. Siostra myślała, że jak zwykle bez problemu zgodzę się zaopiekować ich dzieckiem. Ale ja odmówiłam. Nie mam czasu, pracuję. Owszem, kiedyś jakoś siedziałam, ale teraz nie chce mi się, wolę poświęcić czas swojej córce i wywiązać się z pracy na czas. Nie widzę sensu.
Siostra się na mnie obraziła, powiedziała, że przeze mnie nigdzie nie pojadą. To wyjazd dwudniowy, nie można nawet zostawić dziecka z mamą, ona pracuje. Ja, jak powiedziała siostra, nie zachowałam się jak rodzeństwo. Przypomniałam jej, że ona też odmówiła mi pomocy, ale siostra powiedziała, że to co innego.
Nie widzę różnicy, nie pomogła mi, umieszczając swoją siostrzenicę w kategorii “dzieci innych ludzi”, więc dlaczego miałabym jej teraz pomóc?