Mamy dwoje dzieci. Córkę i syna. Mają już własne rodziny. Mieszkają oddzielnie.
Córka mieszka w mieszkaniu niedaleko nas.
A syn z żoną mieszkają w domu, który zostawiła jej babcia.
I pewnego dnia w majowe święta syn zaprosił nas do siebie.
Tylko synowa powiedziała, żebyśmy się zrzucili na tą imprezę.
Mnie od razu ścięło z nóg. Gdzie to jest widziane, żeby rodzice i siostra idąc w odwiedziny dawali pieniądze.
Kiedy córka zaprasza mnie do siebie, zawsze dobrze nas ugości . My z mężem też, mimo że jesteśmy na emeryturze, ale zawsze staramy się ugotować coś smaczniejszego, co dzieci chętnie jedzą. Chociaż nasza emerytura nie jest największa.
A tu proszę ich impreza i wszyscy się dorzucamy. Cóż, w życiu są różne sytuacje, może nie mają pieniędzy. No ale wtedy nie zaprasza się gości.
W porządku. Więc daliśmy pieniądze.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, zobaczyliśmy pusty stół.
Na stole były tylko jabłka i tania kiełbasa z serem.
Moja synowa miała gotowane ziemniaki na danie główne. To wszystko.
I jakiś kompot z suszonych owoców. Prawdopodobnie nieświeży. Nie smakował zbyt dobrze.
Siedzieliśmy tam i oczywiście nic im nie powiedzieliśmy. A potem córka poszła do nas. Razem z córką szybko zrobiłyśmy sałatki i pieczonego kurczaka.
I oczywiście rozmawialiśmy o synowej.
Czy ona naprawdę jest taka chciwa? A mój syn, co on robił, kiedy ona zastawiła taki stół za nasze pieniądze? Tańczy do jej melodii. To, co ona mówi, on robi i uważa, że to słuszne.
Co ty byś zrobiła? Powiedziałbyś wszystko synowej czy udawała, że nic nie zauważyłaś i wszystko jest ok?