To jest historia o moim dziadku. Niedawno zdarzyło się, że zmarła moja babcia. Mój dziadek zdecydował, że nie ma tu nic do roboty, więc wkrótce do niej pojedzie. Postanowiłem, że za wszelką cenę powstrzymam natłok tych myśli. Przygotowałem się więc do wyjazdu do jego wioski; na początku dziadek powiedział, że nie czeka na mnie, że nie może sobie ze mną poradzić. Powiedziałem mu, że mam już 16 lat, więc nie musi się mną przejmować. Moim pierwszym pomysłem było przekopanie ogródka i zasadzenie przynajmniej cebuli i kilku warzyw. -“Ale po co miałbym to robić? Zostawisz nas, a twoi krewni przyjadą w odwiedziny, a nasz ogród urósł. I czym ich nakarmimy? Przywiezienie ich z miasta jest drogie.
-Zgadza się. Potem znalazłem szczeniaka, choć był trochę chory. Dziadek znowu mnie beształ, pytał po co mu on, jak się nim opiekować. Uspokoiłem go i powiedziałem, że jeśli odejdzie, pozwolimy psu biegać po wiosce. Tam są dobrzy ludzie, nakarmią go. Potem zrobiło mi się trochę niedobrze, poprosiłem go o ugotowanie zupy, a on powiedział: „Mam tylko jednego koguta, i to starego. Nie da się z niego ugotować zupy”. -“Dziadku, nie martw się. Umówiłem się już z sąsiadem, że przyniesie nam kilka kurczaków. Tak, załatwiłem też kozę, chcę mleka. -Co ty wyprawiasz? Jak mam ich wszystkich upilnować? Szybko zdałem sobie sprawę, że zbudowaliśmy szopę dla naszych zwierząt. Potem przyjechała moja mama. Tak jak w dzieciństwie, przyniosła do domu kota, ponieważ jest w ciąży.
Starzec stawał się coraz bardziej zły. Rano obudziłem się wcześniej niż zwykle. Dziadek siedział obok zdjęcia babci i mówił do niej cicho: – „Nin, przepraszam. Ten niegrzeczny chłopiec, Dimka, nasz wnuk, zrobił coś dziwnego z naszą córką. Uknuli cały plan. Mam teraz kury, kozę i psa. Kot nie urodzi dziś ani jutro. Jestem teraz z nimi, nie mogę opuścić farmy. Dimka ma wrócić za dwa miesiące podczas jesiennych wakacji. A kto się z nim spotka, jeśli nie ja? Widzisz, Nina. Byłam szczęśliwa, plan naprawdę zadziałał. Wyjechałam spokojnie. Obiecałam, że wrócę.