Pan Marcin (†46 l.), znany gryficki biznesmen, miał dwie pasje: pomaganie innym oraz szybkie samochody. Niestety, ta druga doprowadziła do tragedii. Jego luksusowe audi wypadło z drogi i wbiło się z impetem w budynek. Uderzenie było na tyle silne, że auto przebiło ścianę. Niestety kierowca nie przeżył wypadku.
Tragedia rozegrała się w niedzielę, chwilę po godzinie siódmej rano. Audi wypadło na “zakręcie śmierci” z drogi i uderzyło w dom przy ul. Kolejowej. Świadkowie twierdzą, że jechało bardzo szybko. Na samochodzie były jeszcze białe wstążki i nakładki na tablice rejestracyjne z napisem „Młoda Para”. Jak się okazało, audi dzień wcześniej woziło parę młodą na weselu, które odbywało się w tej samej miejscowości.
Obudzeni przeraźliwym hałasem mieszkańcy Dolic (województwo zachodniopomorskie), widząc wbite w ścianę audi, rzucili się na ratunek ofiarom wypadku. – Razem z sąsiadem wyciągnęliśmy pasażera, ale kierowca był zakleszczony. Nie daliśmy rady go ruszyć – opowiada, proszący o zachowanie anonimowości świadek. Michała J. uwolnili wezwani na miejsce strażacy. Niestety pomimo długiej reanimacji nie udało się go uratować.
Wielkie serce
Za kierownicą wartego około 1,5 mln zł audi siedział Marcin J. (†46 l.), znany gryficki przedsiębiorca. Mężczyzna prowadził w mieście stację benzynową. Znany też był ze swojej działalności charytatywnej. Co miesiąc – wspólnie z żoną Anną – wspierał finansowo jedną wybraną osobę, a w ubiegłym roku sfinansował organizację finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gryfinie.
– Pierwsza pomoc wypłynęła od nas piętnaście lat temu. Nie było się wtedy czym za bardzo dzielić, ale odrobinę coś od siebie daliśmy – przyznał w rozmowie na kanale Viktorii Chornoruk.
