Nadii nie można było nazwać zwykłą babcią. Nie znosiła siedzieć z wnukami. Nigdy nie robiła nikomu ubrań na drutach. Wstawała o 7 rano, wychodziła na zewnątrz i paliła papierosa. Miała ponad 80 lat, ale bardzo głośno słuchała ciężkiego rocka, a jej sąsiedzi nie sprzeciwiali się jej – byli do tego przyzwyczajeni.
Zdarzało się to każdego ranka. Staruszka nie rozumiała tych kobiet, które smutno spędzały starość i trzymała się od nich z daleka. Dobrze dogadywała się z sąsiadami, którzy już dawno przyzwyczaili się do wybryków dziwacznej staruszki. Po porannym rytuale udawała się do parku na krótki spacer. Tego ranka ławka, na której siedziała, była zajęta przez dziewczynę z wózkiem.
„To moje miejsce, zawsze tu siadam” – powiedziała Nadiia. -Przepraszam, już idę – dziewczyna wstała, ale w tym momencie Nadieżda chwyciła ją za ramię. -“Pozwól, że ci się przyjrzę. Co to za siniaki? Dziewczyna nie wytrzymała i wybuchła płaczem: „Mój mąż został zwolniony z pracy i cały czas pije.
Przychodzi do domu i zaczyna mnie bić. Wczoraj nie mogłam już tego znieść i uciekłam. Ale teraz nie wiem, dokąd pójść”. Nadia zaprosiła młodą matkę i jej dziecko do swojego domu, poczęstowała ich herbatą, a następnie powiedziała, że mogą zostać w jej mieszkaniu tak długo, jak będą tego potrzebować.