Zacznę od tego, że mam 3-pokojowe mieszkanie, które odziedziczyłam (to mieszkanie jest w mojej rodzinie od około 70 lat) i 15-letniego syna z pierwszego małżeństwa. Mam 36 lat i niedawno wprowadził się do mnie mój 39-letni partner, Wiktor. Na początku mieszkaliśmy w trójkę, potem Wiktor powiedział, że jego córka, 13-letnia Ania, nie ma gdzie spać w domu matki. Ania wprowadziła się do mnie. Wysprzątałam moje dawne biuro dla dziewczynki. Usunęłam stamtąd wszystkie swoje rzeczy, żeby miała własną przestrzeń.
Od razu powiem, że temperament Ani był ogromny. Od pierwszego dnia pobytu w moim domu zaczęła mieć kaprysy i napady złości. Ania nie była zadowolona z faktu, że szafa w pokoju mojego syna jest większa niż “jej” szafa. Z tego powodu zażądała ode mnie nowego pokoju i manipulowała moim synem na wszelkie możliwe sposoby, w stylu:
– Mówisz? Jak dasz mi swój pokój, to wtedy pomyślę, jak ci odpowiedzieć — tak, to drobna manipulantka.
Rzecz w tym, że Wiktor zawsze broni swojej córki. Mówi, że sam był taki sam, a ten “charakter” minie z wiekiem. Pokój nie jest jedynym wymaganiem Ani. Jest bardzo wybredna w kwestii jedzenia — prawdziwy smakosz, nic dodać, nic ująć. Z łatwością mówi:
– Nie zjem tego, ugotuj mi coś innego. Tydzień temu była u szczytu swojej arogancji. Z jej pokoju wydobywał się okropny zapach. Poprosiłam ją, żeby posprzątała swój pokój, bo nie chciała mnie wpuścić do swojej “przestrzeni osobistej”.
Okazało się, że byłam nikim we własnym domu. Wtedy naprawdę się zezłościłam. Powiedziałam jej, że jeśli nadal będzie się tak zachowywać, może spakować swoje rzeczy i wrócić do matki; nie zamierzam tolerować jej w moim domu. Wiktor stanął w obronie Ani. Powiedziałam mu wszystko. Teraz nie wiem, jak dalej potoczą się nasze relacje. Mam nadzieję, że nie zrujnowałam tego całkowicie. Chociaż wiesz, jeśli on nie szanuje mnie i mojej własności , może odejść.