Już miałam wychodzić za mąż za Adama, kiedy mama powiedziała do mnie: „Córko, on jest z dużej rodziny. Gdzie będziesz mieszkać?”

Mam na imię Aleksandra. Mieszkam w dużym mieście, w ładnym dwupokojowym mieszkaniu w bardzo dobrej dzielnicy. Nie kupiłam tego mieszkania, odziedziczyłam je po rodzicach.

Mam 36 lat. Nigdy nie byłam zamężna i nie mam dzieci. Mam dobrą pracę, która zapewnia mi wysokie wynagrodzenie. Mam też dużo koleżanek, z którymi często razem odpoczywamy i jeździmy w różne ciekawe miejsca. Ale nie mam męża ani kandydata na niego.

Kiedyś byłam bliska ślubu. Miałam wtedy 23 lata i byłam bardzo zakochana w Adamie. Wtedy jeszcze studiowałam.
Mój tata zmarł dwa lata wcześniej, ale mama wciąż żyła. A mama mi powiedziała:

– Córko, przemyśl to wszystko! W końcu Adam pochodzi z wielodzietnej rodziny! Przecież nie będziesz mieszkać z Adamem i jego rodzeństwem. A na wynajęcie mieszkania, nie macie pieniędzy. Każ mu pracować, żeby mógł kupić mieszkanie. Wtedy weźmiecie ślub! Nie możesz pochopnie podjąć decyzji.

Kiedy wyszłam za twojego ojca, miał już mieszkanie, miał mnie, gdzie zabrać. Nie musiałam się martwić, gdzie będziemy mieszkać. To obowiązek mężczyzny zapewnić rodzinie dach nad głową. Pomyśl o tym i porozmawiaj o tym z Adamem.

Rozmawiałam o tym z Adamem. Odmówił podjęcia pracy. Powiedział, że jest bardzo zmęczony po wykładach na uczelni i w nocy chciałby odpocząć, a nie pracować. Więc rozstałam się z nim.

Potem z portali społecznościowych dowiedziałam się, że został biznesmenem. Ma piękny dom, żonę, dwójkę dzieci i własną firmę. Dlaczego więc wiele lat temu nie zgodził się zrobić dla mnie tego wszystkiego? W końcu biznesmen ciężko pracuje.
Mogłam być na miejscu jego żony.
Teraz jestem sama, bo mama też już nie żyje.

Po Adamie spotykałam się z mężczyzną starszym ode mnie o siedem lat. Był rozwiedziony, zostawił dom żonie i dzieciom. Początkowo mieszkał u kolegi, potem przez jakiś czas w schronisku. Czasami nocował u mnie. Fakt, że przebywał u mnie przez dłuższy czas, wcale mi się nie podobał.

Po pewnym czasie Irek poprosił mnie, abym została jego żoną. Zaproponował, że będziemy mieszkać w moim mieszkaniu, a za jego pensję będziemy robić opłaty i jeździć na wakacje. Powiedział też, że nie będzie się meldował w moim mieszkaniu, żebym nie pomyślała, że zależy mu tylko na mieszkaniu. Ale odmówiłam. Oznajmiłam, że wyjdę za niego, gdy będzie miał własne mieszkanie, nawet na kredyt hipoteczny, ale odmówił, więc się rozstaliśmy.

Mój ostatni poważny związek z mężczyzną był dwa lata temu. Był dobrze wychowany, nie miał dzieci i co najważniejsze, miał swoje mieszkanie. Świetnie się dogadywaliśmy i dobrze się z nim bawiłam. Wszystko było idealnie, dopóki nie odwiedziłam jego mieszkania. Mieszkanie było w okropnej okolicy i było w strasznym stanie.

Pomyślałam, że skoro Norbert ma już 38 lat, to mógł do tej pory kupić sobie normalne mieszkanie albo chociaż wyremontować te, a więc jeśli tego nie zrobił, to widocznie te warunki mu odpowiadały. Ale dla mnie to było nie do zaakceptowania więc z Norbertem także zerwałam.Moi przyjaciele uważają, że robię źle.

– No, na co czekasz? Dlaczego tak ważna jest dla ciebie kwestia mieszkania? Przecież masz gdzie mieszkać! Musisz odpuścić, wyjść za mąż i mieć dzieci! Myślisz, że ktoś będzie cię potrzebował z twoim mieszkaniem po 40-tce?
Nie rozumieją, że uważam, że każdy normalny człowiek powinien mieć swoje cztery kąty. A zwłaszcza po 30. A mój dom to tylko mój dom i nikomu nic do niego.

Będę czekać na mojego księcia z własnym zamkiem. Może się doczekam. Nie jestem jeszcze taka stara…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *