Marek i ja pobraliśmy się nieco ponad 10 lat temu. Mieliśmy wtedy po 30 lat, mój mąż pracował jako dyrektor w dużej firmie, a ja w salonie piękności. Mieliśmy dwójkę dzieci, poszłam na urlop macierzyński, a później całkowicie zrezygnowałam z pracy. Mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, ponieważ mój mąż miał dobrą pensję.
Marek był karierowiczem, często przebywał poza domem, a wolny czas często spędzał z matką. Teściowa jest dobrą aktorką, której doskonale udaje się portretować zły stan zdrowia i wpadać w napady złości. A robi to po to, by syn zwrócił na nią uwagę.
Pewnego razu na przyjęciu rodzinnym teściowa powiedziała do mnie:
– Marek należy tylko do mnie i nie ma znaczenia, że jesteś jego żoną. Dla niego rodzina to tylko ja! Musisz mnie zrozumieć, bo sama jesteś matką. I choćby nie wiem, co się działo, zawsze musisz pomagać swojemu mężowi!
Na zawsze zapamiętam te słowa. Następnego ranka poprosiłam Marka, żeby mi wszystko wytłumaczył. Próbował usprawiedliwić zachowanie matki, jakby to był kiepski żart.
Jednak wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. W zeszłym roku Marek został zwolniony z pracy i zaczął pić alkohol, aby poradzić sobie ze smutkiem. Znowu zaczęłam pracować w salonie piękności.
Nie traciłam nadziei, że mój mąż w końcu się opamięta i stanie się taki sam. Ale żaden cud się nie wydarzył. Wciąż staczał się po równi pochyłej. Złożyłam pozew o rozwód, a Marek zamieszkał z mamą.
Ulżyło mi, bo miałem o jedną gębę mniej do wykarmienia. Ale miesiąc później zadzwoniła do mnie teściowa:
– Zapomniałaś, co ci kiedyś mówiłam? Zawsze musisz pomagać swojemu małżonkowi! Moja emerytura nie wystarcza, więc żądam, abyś co miesiąc wysyłał pieniądze na utrzymanie Marka!
Nie spodziewałam się takiej bezczelności! Powiedziałem jej, że wystąpię o alimenty, bo obowiązkiem ojca jest utrzymywanie dzieci!
A ona powiedziała, że to ja doprowadziłam jej syna do takiego stanu.
Czułam się bardzo niekomfortowo z jej słowami, więc zrezygnowałam z rozmowy. Ale ciekawe jest to, że nadal kocham mojego byłego męża. Jednak nie wiem już, jak z nim żyć!