Kiedy polscy siatkarze zdobyli mistrzostwo świata na rozgrywanym u nas turnieju w 2014 roku, była to sensacja co się zowie. Powtórka cztery lata później nie zostawiła wątpliwości kto jest najlepszy. A srebrny medal mundialu zdobyty w zeszłym roku tylko umocnił pozycję Polaków na szczycie tego sportu. Biało-Czerwoni zawsze są faworytami.
Po pewnej wygranej w ćwierćfinale Ligi Narodów z Brazylią 3:0, przed Polakami kolejne wyzwanie. O finał zagramy z Japonią, która wyeliminowała Słowenię. To zespół, który w tym roku zadziwił formą w fazie interkontynentalnej przegrywając zaledwie dwa razy (w tym z Polską). Azjaci grają w zupełnie innym stylu niż reszta świata.
Japończycy są wyjątkowi
— Na najwyższym poziomie rzadko spotyka się zespół o takich warunkach fizycznych. Oni są niscy, nadrabiają obroną, świetnie grają w pierwszej akcji po przyjęciu. To mają najlepsze na świecie. Jest to bardzo specyficzny zespół, z którym trzeba grać mądrze i cierpliwie i nie zniechęcać się po tym, jak oni obronią kilka niemożliwych wydawałoby się piłek. Ale oczywiście przewaga fizyczna jest po naszej stronie, ale czy to może coś nam dać przed tym meczem? Tak bym nie powiedział. Dla nas najważniejsze, żebyśmy grali cierpliwie,, dostosowując atak do sytuacji. Mecz na Filipinach pokazał, że da się z nimi kiwać, da się grać brudną siatkówkę. I czasami to jest sposób — mówi Faktowi rozgrywający reprezentacji Polski Marcin Janusz.