Odgłosy deszczu za oknem zdawały się nasilać z minuty na minutę. Krople bębniły wściekle o szybę, jakby próbując dostać się do środka. Alina siedziała na brzegu łóżka, pakując walizkę. Jej teściowa stała przed nią, górując nad nią jak potężna skała.
– Alino, nie waż się zostawiać mojego syna! – Głos Kławdii Pietrowny łamał się w krzyku. – Kto nas teraz utrzyma i zapłaci czynsz?!
Jeszcze rok temu Alina nie wyobrażała sobie, że znajdzie się w takiej sytuacji.
Poznali się nad brzegiem morza. Alina, młoda studentka sztuki, przyjechała na wakacje do swojej ciotki. Pewnego dnia, idąc wzdłuż plaży, zobaczyła młodego mężczyznę. Próbował rozstawić sztalugę, ale bezskutecznie. Wiatr od morza próbował porwać płótno. Alina nie zawahała się i pospieszyła z pomocą.
– Przytrzymam – jej śmiech zaginął gdzieś między szumem fal i krzykiem mew.
Młody mężczyzna odwrócił się i uśmiechnął. Był to uśmiech, który sprawiał, że można było zapomnieć o
wszystkim na świecie. Miał życzliwe brązowe oczy, a wiatr potargał jego niesforne loki.
– Dziękuję za pomoc – powiedział. – To dobry dzień na malowanie. Mam na imię Igor.
– Alina – odpowiedziała dziewczyna, wciąż się uśmiechając.
Tak zaczęła się ich historia. Do końca lata praktycznie się nie rozstawali. Spacerowali wzdłuż brzegu trzymając się za ręce, całowali się pod księżycem. Igor godzinami rysował Alinę.
Nadszedł wrzesień. Igor nie chciał puścić Aliny. Ale oboje musieli studiować. Odprowadził ją na dworzec i oboje prawie się popłakali.
Miłość na odległość nie jest łatwa, ale rozmawiali codziennie.
Igor był z natury romantykiem i pisał listy do Aliny. Opowiadał w nich o swoim codziennym życiu, o tym, jak za nią tęsknił. Często listy były ozdobione wzruszającymi rysunkami. Pewnego razu wysłał jej piękny polny kwiat, który starannie wysuszył między stronami swojej ulubionej książki.
Podczas świąt noworocznych Alina przyjechała do Igora. Przedstawił ją swojej matce. Ściany mieszkania Kławdii Pietrowny zdobiły obrazy – pejzaże, martwe natury, kilka portretów. Alina od razu rozpoznała pismo Igora.
– To wszystko twoje? – zapytała, patrząc z podziwem na obrazy.
– Tak – odpowiedział Igor z dumą. – Mama zawsze dba o moje prace.
Kławdia Pietrowna, uśmiechnięta, nakrywała do stołu. Bardzo cieszyła się z przyjazdu syna i z zainteresowaniem przyglądała się jego towarzyszce. Polubiła Alinę.
– Igor dużo o tobie opowiadał – powiedziała, nalewając herbatę.
Alina była bardzo zadowolona z takich słów.
Ona i Igor nadal codziennie do siebie dzwonili i pisali. Pod koniec wiosny Igor przyszedł do niej ponownie i oświadczył się jej. Alina bez wahania zgodziła się. Ślub odbył się jesienią. Młodzi zamieszkali w Kławdii Pietrownej.
Zakup własnego domu postanowili jednak nie odkładać na później. Igor dostał pracę jako projektant w agencji reklamowej. Praca całkiem mu się podobała. Po kilku miesiącach otrzymał swój pierwszy awans. Alina dostała pracę w firmie jako marketingowiec.
Życie płynęło swoim torem. Tyle tylko, że wkrótce po ślubie teściowa zaczęła nieustannie dokuczać Alinie.
Co więcej, o drobiazgi. Alina to tolerowała. Kochała Igora i nie chciała kłócić się z jego matką. Tymczasem marzenie o własnym mieszkaniu stawało się coraz bardziej realne. Igor ciężko pracował, zarabiał dobre pieniądze, a on i Alina oszczędzali. Ale ostatnio Igor stał się dziwny. Pewnego wieczoru oznajmił żonie:
– „Odszedłem z pracy”.
Alina była oszołomiona.
– Jak? Dlaczego?
– Mam tego wszystkiego dość. Chcę wykonywać twórczą pracę.
Duszą Aliny targały sprzeczne uczucia. Z jednej strony rozumiała pragnienie Igora, by realizować się jako artysta. Z drugiej – cóż, nie jest to do końca wiarygodny pomysł. Nie kupili jeszcze nawet domu.
– Nie martw się – uśmiechnął się Igor. – Moje obrazy się sprzedadzą i wszystko będzie dobrze.
Rzeczywistość okazała się jednak dużo bardziej brutalna. Sprzedaż obrazów szła z wielkim trudem. Raz na jakiś czas udawało się coś sprzedać przez znajomych, ale była to niewielka kwota, która od razu szła na bieżące koszty.
Igor nie chciał też pracować jako nauczyciel. Mówił, że się nudzi i ogólnie zasługuje na więcej. Marzenia o własnym mieszkaniu musiały zostać odłożone na czas nieokreślony.
Kławdia Pietrowna, dowiedziawszy się o zwolnieniu Igora, wpadła w furię.
– Oszalałeś? – krzyczała na syna. – Porzuciłeś normalną pracę, żeby rysować własne obrazki?
Igor próbował wytłumaczyć matce, że podąża za swoim marzeniem. Mówił, że malarstwo jest jego powołaniem, ale Kławdia Pietrowna nie chciała go słuchać.
! – kpiła z niego. – Jedz teraz swoje powołanie na śniadanie, obiad i kolację.
Od tego dnia Kławdia Pietrowna nieustannie wytykała Igorowi nieodpowiedzialność. A jednocześnie Alinie za to, że nie odwiodła męża od tego lekkomyślnego kroku.
– Mądra jesteś – mruknęła do Aliny. – Powinnaś była przemówić mężowi do rozsądku, ale ty, jak owca, milczałaś!
Od tej pory atmosfera w mieszkaniu była napięta. Alina też czuła się, jakby wracała do pracy. A ostatnio Kławdia Pietrowna powiedziała, że odchodzi z pracy. Okazało się, że jej miejsce zajęła młodsza pracownica. Wiek dał o sobie znać i Kławdia Pietrowna zdecydowała, że nadszedł czas na zasłużony odpoczynek. Ale sama skrytykowała swojego syna! Do emerytury jeszcze długa droga.
„Cóż, teraz mama zostanie w domu” – pomyślała z goryczą Alina. – Jak ja to wszystko wytrzymam?”.
Teraz dwoje dorosłych ludzi było całkowicie zależnych od niej. To było tak, jakby Alina znalazła się między młotem a kowadłem. Pracowała bez wytchnienia. Ale im więcej robiła, tym więcej spadało na nią nowych obowiązków.
Mieszkanie do utrzymania, zakupy spożywcze, rachunki do zapłacenia. Wszystko na jej wątłych barkach. Jej pensja nie była zła, ale do niedawna wystarczała tylko na życie i oszczędzanie na kredyt hipoteczny. A teraz…
Jej mąż stał się biernym konsumentem. Już nawet nie maluje. Teraz maluje obrazy. Igor coraz więcej czasu spędzał przy komputerze. Grał w gry online lub po prostu bezmyślnie surfował po Internecie. Teściowa jakby straciła poczucie proporcji. Pieniądze, które Alina zarabiała własną pracą, topniały jak śnieg na wiosnę. Czasami wydawało jej się, że nie żyje dla siebie, ale jest niewolnicą swojego męża i jego matki.
Kiedy Alina po raz kolejny wróciła z pracy kompletnie wyczerpana, nie wytrzymała.
– Igor, tak dalej być nie może. Mam dość ściągania wszystkiego na siebie. Przecież widzisz, że ja pracuję od rana do nocy, a ty…
Igor spojrzał na żonę ze zdziwieniem.
– Dlaczego jesteś zmęczona? Przecież masz dobrą pensję. Co się stało?
Alina zagryzła wargę ze złości.
– Co się stało? Ty nie pracujesz, twoja mama ciągle prosi o pieniądze, a ja jestem jak niewolnica w kuchni. Kiedy to wszystko się skończy?
Igor westchnął.
– Cóż, poczekaj, moje obrazy zostaną kupione i wszystko będzie dobrze.
– Tak, – Alina uśmiechnęła się. – Właśnie to teraz wykupują. Od trzech lat nie palę shishy.
Kławdia Pietrowna, słysząc krzyki, wybiegła z pokoju i stanęła po stronie syna.
– Alina, czy ty zupełnie straciłaś sumienie? – oburzyła się. – Jak ty rozmawiasz ze swoim mężem?
– Dlaczego wszyscy na mnie naskakujecie? Ja też jestem człowiekiem, jestem zmęczona.
– A więc wyszłaś za mąż – powiedziała Kławdia Pietrowna. – Więc jesteś to winna swojemu mężowi i jego matce. Na dobre i na złe.
Alina nie mogła w to uwierzyć. Jej mąż i jego matka po prostu siedzieli jej na karku. I żadnego wstydu, żadnego sumienia.
– Wiesz co? – powiedziała stanowczo. – Nie mogę tak dłużej żyć. Odchodzę.
Igor i Kławdia Pietrowna spojrzeli na siebie.
– Dokąd? – zapytał Igor. – Nigdzie się nie wybierasz.
– Jadę – odpowiedziała Alina i poszła spakować swoje rzeczy.
Za oknem lał deszcz. Ale nie obchodziło jej to. Musiała uciec z tego więzienia.
Kławdia Pietrowna natychmiast podążyła za synową.
– Alino, nie waż się zostawiać mojego syna. Kto nas teraz utrzyma i zapłaci czynsz?
Alina, ignorując krzyki teściowej, metodycznie wkładała swoje rzeczy do walizki.
– Opamiętaj się! – krzyknęła Kławdia Pietrowna, chwytając za rączkę walizki. – Dokąd pójdziesz sama?
Ale Aliny to nie obchodziło. Nie zwracając uwagi na teściową i męża, wyszła na ulicę. Przez chwilę stała w deszczu, nie zwracając uwagi ani na przechodniów, ani na samochody. Nie wiedziała, co będzie dalej. Ale nie mogła tak dłużej żyć.
Potem Alina musiała przejść przez rozwód. Igor błagał ją, by wróciła, ale Alina nie zamierzała już dać się nabrać na ten romantyzm. Przez kilka lat dochodziła do siebie, zaczęła ćwiczyć jogę. I wtedy poznała nowego mężczyznę. Może i był zwykłym urzędnikiem, ale przynajmniej nie siedział jej na karku.