Nikt nie mógł sobie przypomnieć, dlaczego Tanya była nielubiana przez kolegów z klasy w liceum. Była szczupłą, cichą dziewczyną o gęstych słomkowych włosach, która nie zrobiła nikomu nic złego i nie brała w niczym udziału. Puste miejsce.Siadała w pierwszej ławce w rzędzie przy drzwiach, zawsze spóźniona (celowo?) i wślizgiwała się do klasy niemal niezauważona; nauczyciele przyzwyczaili się do niej i nie zwracali już na nią uwagi. Zaraz po dzwonku na przerwę również znikała niezauważona – jako pierwsza z klasy – na szkolnych korytarzach.
Z kim utrzymywała kontakty towarzyskie? Z kim chodziła do stołówki? Jej koledzy z klasy nie wiedzieli i nikogo to nie obchodziło.Do szóstej klasy większość chłopców zwyczajowo ją ignorowała, ale kilku z najbardziej niezrównoważonych nadal jej dokuczało: głupia, beksa, zapałka.
Wszystko zaczęło się w pierwszej klasie. Tanya jako dziecko często chorowała, nie chodziła do przedszkola i przez długi czas nie mogła przystosować się do szkoły. Nie potrafiła się komunikować, nie myślała dobrze na lekcjach. Nauczycielka uważała dziewczynkę za upośledzoną umysłowo, nie raz i nie dwa w jej sercu coś takiego pękło przed wszystkimi, a po niej dzieci zdały sobie sprawę, kto tu jest najgłupszy.
Ona oczywiście płakała, gdy rówieśnicy ją wyzywali i nie wiedziała, jak się bronić. Na pytanie „dlaczego mnie nienawidzą?”, jej mama odpowiadała.
– Bo jesteś inna niż oni.
Logika jest zrozumiała, wszyscy w niej dorastaliśmy.
W szkole średniej Tanya zaczęła się lepiej uczyć, nawet polubiła niektóre przedmioty. Szczególnie biologię i chemię. W tym wieku również różniła się od większości: szczupła i pozbawiona jakichkolwiek oznak kobiecej sylwetki. Płaska jak deska z każdej strony. Nastolatki nie zdają sobie sprawy, że za dziesięć lat wiele z nich będzie zazdrościć jej budowy ciała i zdolności do jedzenia wszystkiego i nie tycia.
Tanya przyzwyczaiła się do tej postawy i dystansowała się od klasy tak bardzo, jak to tylko możliwe.
Jeszcze w szkole podstawowej z odpowiedzi matki wywnioskowała, że jest „kimś innym”, to znaczy, że sama jest winna temu, że chłopcy jej nie lubią. Przez jakiś czas oczywiście cierpiała i obrażała się. A potem się rozproszyła. „Chora” biologia – nauczycielka była wyluzowana. Dziewczyna poszła do kółka młodych przyrodników, tam znalazła przyjaciół. W szkole po prostu odsiedziała swoje. Jeśli któryś z chłopców wpadł na nią i powiedział „cześć, tablica”, nie reagowała.
W siódmej klasie pojawiła się chemia. Od pierwszych lekcji Tanya zakochała się we wzorach, eksperymentach i odczynnikach. I trochę – w dziwnym nauczycielu, który był stary i przypominał jej średniowiecznego alchemika. Rok później wiedziała już na pewno, że zwiąże swój los z magicznym światem tajemnych wpływów i przemian. Z pasją do przedmiotu, przy wsparciu alchemika, Tanya wygrała regionalną olimpiadę.
Koledzy z klasy nie docenili. A raczej koledzy z klasy. Najpopularniejsza dziewczyna, Alla, rozpoczęła aktywne nękanie.
Dołączyła do niej grupa lojalnych wielbicieli. Śmiechy, szyderstwa, upokarzające żarty krążyły w nowym kręgu. Tania zwykle milczała i udawała, że nic się nie dzieje. Wiedziała, że opuści szkołę i pójdzie na studia chemiczne i nigdy więcej nie zobaczy swoich „pięknych” koleżanek z klasy.
Ignorowanie ich spełniło swoje zadanie: prześladowcy znudzili się, ucichli.
A kiedy za półtora roku ktoś zniszczył piękną i drogą sukienkę, którą Ałła zostawiła w szatni, „zarządu” nikt nie podejrzewał.
Tania nie pamięta, jak dowiedziała się o torbie z drogim strojem. Najprawdopodobniej usłyszała na przerwie. Tego dnia „gwiazda” klasy miała recital i prawie wszyscy o tym rozmawiali.
Plan zemsty narodził się natychmiast. W sali chemicznej Tanya została powitana jako jedna z nich….
Skandal wstrząsnął murami szkoły. Podejrzenia padły na najbardziej chuligańskiego chłopca w klasie – Saszkę Wasiliewa. Nikt nawet nie spojrzał na prawdziwego winowajcę.
W oczach opinii publicznej cichy, nieodwzajemniony i nieszkodliwy Tanechka był niezdolny do czegoś takiego.
Saszka gapił się i zaprzeczał, ale kto by go słuchał? Mimo że nie było dowodów, wezwano go na pierwsze miejsce, wezwano jego zmęczoną matkę i w końcu zarejestrowano go w policyjnej izbie dziecka – rodzice Ałły domagali się satysfakcji.
Tania nie przyznała się. Nawet o tym nie pomyślała. Nawet jeśli Saszka nie zrobił jej nic złego, nie miało to znaczenia. Satysfakcja z cierpienia Ałły była zbyt słodka, by ją sobie uświadomić: w stosunku do Saszki jej czyn to czysta, wprost wydestylowana podłość. Jej sumienie w ogóle jej nie dręczyło.
Ale lata później nagle się obudziła i zaczęła drapać swoją duszę jak uparty czarny kot.
Z jakiegoś powodu zaczęła śnić o Saszce. Może dlatego, że sama doświadczyła podobnej niesprawiedliwości – w pracy została ukarana za coś, czego nie zrobiła i nie było sposobu, by się usprawiedliwić.
A może powodem była wiadomość o śmierci jednego z jej kolegów z klasy, najprzystojniejszego chłopaka, którego życie okazało się zaskakująco nieszczęśliwe i zakończyło się przedwcześnie – odszedł w wieku 48 lat. O pogrzebie poinformowała Tanię matka: Slavka wciąż tam mieszkał, w mieszkaniu rodziców.
Sny o szkole zaskoczyły Tatianę. Rzadko pamiętała swoje sny. Ale te były jasne, kolorowe, aktywne – rano wydawało jej się, że poszła do kina.
Tanya nie utrzymywała kontaktu z koleżankami z klasy od dnia, w którym wyjechała na studia do innego miasta. Ale czy to problem w dobie portali społecznościowych?
Pierwszą osobą, którą znalazła był Sashka. Był w grupie kolegów z klasy i wielu z nich aktywnie pisało o sobie. Ałły tam nie było, ale jej kontakty powiedziały Tani: „gwiazda” mieszkała w Austrii, utrzymywała kontakt z dwoma przyjaciółmi z dzieciństwa.
Zebrawszy się na odwagę, Tatiana napisała do grupy: „Cześć wszystkim! Kto pamięta zniszczoną sukienkę Ałły – cóż, ja to zrobiłam. Z obrazy, zazdrości, złośliwości i podłości. To nie wina Sashy. Wybacz mi, Sasza. Wybacz mi, Alla”.
Tego samego dnia wysłała prywatne wiadomości do Alli i Sashy. Odpowiedzi nadeszły szybko. „Wow! To całkiem niezły zwrot akcji! Kto by pomyślał!” – odpisali jej niemal tonem.
W grupie jej koledzy z klasy również byli zaskoczeni, ale nie osądzali. Wręcz przeciwnie, napisali: „To zrozumiałe, zachowywaliśmy się jak ostatni… oczywiście zasłużyliśmy na to”.
Ale najbardziej zaskakującą wiadomość Tatiana otrzymała tydzień później. Pochodziła od Mariny, która była prawie tak samo niepozorną postacią w klasie i wydawała się nie mieć nic wspólnego z historią sukienki.
„Taniu, dziękuję. Chodzi o to, że przez te wszystkie lata znałam prawdę: widziałam cię w szatni. Na początku nie zdawałem sobie sprawy, co tam robisz. A potem, kiedy zaczęła się konfrontacja, połączyłem dwa i dwa. Dlaczego mi nie powiedziałeś? Ponieważ widziałem nas wszystkich z zewnątrz i nagle pomyślałem o tym, jak się czujesz. Przez kilka dni nie mogłem o niczym myśleć: przypomniałem sobie wszystko z pierwszej klasy i postawiłem się w twojej sytuacji. Mój świat wywrócił się do góry nogami. Więc milczałem, chociaż wiedziałem, że Sashka nie ma z tym nic wspólnego, a milczenie było podłe. Ale nie mogłem postąpić inaczej i szczerze mówiąc, czasami czułem się winny. Chcę, żebyś wiedział, że ten incydent bardzo wpłynął na moje życie. Być może to dzięki Tobie poszłam na studia psychologiczne i teraz pomagam ludziom radzić sobie z trudnymi uczuciami”.
Tydzień później Sashka napisała w grupie „spotykajmy się częściej” i zaproponowała zorganizowanie wspólnego pikniku, nie czekając na lutowy wieczór spotkań.
„Dlaczego mnie nie kochają?” – zapytała Tanya, zdając sobie sprawę, że to oddzielenie od klasy na zawsze zmieniło jej życie