– Chcesz wychowywać swoją córkę? Daj mi swoje mieszkanie! – Jego żona powiedziała.

– Co się stało? – zapytał ją mężczyzna.
– Egorushka, wszystko w porządku? – kobiecy głos zapytał tym samym wzburzonym tonem.- Jestem teraz w pracy, dlaczego?
– Twoja Nadechka płacze od godziny. Słyszę wszystko zza ściany, dzwonię do drzwi, ale Zoja nie odbiera. Może coś się stało?
– Nie odbiera?
– Nie, pukałam i dzwoniłam, nie odbiera.
– Na pewno moja córka płacze?
– Tak, twoja sypialnia jest obok, oczywiście, że to twoja córka płacze!
– Już idę! – ostro odpowiedział Egor i włączył kierunkowskaz, aby zawrócić samochód.
Już po piętnastu minutach podjechał pod dom. Wraz z nim biegł jego przyjaciel Igor, z którym jechali na miejsce.
Mężczyzna podszedł do drzwi, posłuchał – było cicho. Zapukał do drzwi sąsiadki. Natychmiast wyszła Irina Jewgienijewna, kobieta po sześćdziesiątce, ubrana w domowy szlafrok, z siwymi włosami pospiesznie zebranymi w kok.
– Cicho – powiedziała szeptem kobieta.
Egor wyjął klucze, otworzył drzwi, wszedł i rzeczywiście było cicho.
– Nie daj Boże, żeby coś się stało – skrzywiła się Irina Jewgieniewna.
Egor, nie zdejmując butów, szybko wszedł do przedpokoju – żony nie było widać. Otworzył drzwi do pokoju dziecinnego, zajrzał, ale jej też tam nie było. Podszedł do łóżeczka i spojrzał na córkę – jej twarz była czerwona, była po prostu zmęczona krzykiem, zabrakło jej sił, dziewczynka ledwo szlochała.
– Mój Boże! – wykrzyknęła Irina Evgenievna.
Dziewczynka, widząc ludzi, znowu się rozpłakała.
– Cicho, cicho – powiedział Egor i pochylając się, wziął córkę w ramiona.
– A gdzie jest matka? – zawyła sąsiadka.
Właściciel domu pokręcił głową, sam był zainteresowany pytaniem – gdzie jest matka? Szybko wyszedł z sypialni, wciąż trzymając córkę na rękach, poszedł do drugiego pokoju, ale jego żony tam nie było. Potem pobiegł do kuchni, a na samym końcu otworzył drzwi do łazienki – żony nie było w zasięgu wzroku.
– Jak to możliwe! – Irina Evgenievna była oburzona. – Nie można zostawić dziecka samego, a nawet niemowlęcia!
Egor zaczął kołysać dziewczynkę. Płakała, płakała, płakała, ale w końcu, czując ręce ojca, uspokoiła się.
– Powinniśmy ją nakarmić – zasugerowała sąsiadka.
– Tak – zgodził się z nią Egor i poszedł do kuchni przygotować mieszankę.
Przez cały ten czas Igor milczał. Usiadł w fotelu i obserwował, co się dzieje. Dla niego było to coś odległego – jeszcze się nie ożenił i nie miał pojęcia, jak opiekować się dziećmi.
Po około pół godzinie drzwi wejściowe otworzyły się i weszła Zoja. Spojrzała ze zdziwieniem na sąsiadkę, a potem na Igora, który już drzemał z wyciągniętymi nogami i odchylony do tyłu w fotelu.
– Co ty tu robisz? – zapytała naiwnie i wolnym krokiem weszła do sypialni.
– Gdzie byłeś? – Egor wyszedł z kuchni ze śpiącym dzieckiem na rękach.
– Byłam zmęczona, poszłam na spacer – odpowiedziała spokojnie kobieta.
– Zostawiłaś córkę samą? – Jak najspokojniej zapytał jej mąż.
– Co się stało? Nie pierwszy raz zostawiam ją samą.
Zdając sobie sprawę, że teraz dojdzie do starcia, Igor wstał, przeciągnął się – coś chrupnęło mu w plecach.
– No to ja już pójdę – powiedział i skierował się do wyjścia.
– Ja też już pójdę – powiedziała Irina Evgenievna, patrząc na kobietę z dezaprobatą. – Och, jak to, jak to, – sąsiadka wciąż biadoliła, nie rozumiejąc, jak matka mogła zostawić niemowlę samo.
– Czyś ty zwariowała! – Gdy tylko drzwi się zamknęły, Jegor krzyknął.
– Nie krzycz – odpowiedziała mu żona.
– Zostawić córkę samą, to… to… – nawet nie wiedział, co powiedzieć.
– Jestem zmęczony siedzeniem z nią.
– Zmęczony?! – W tym momencie dziewczynka skomlała w jego ramionach. Poszedł do sypialni, położył ją w łóżeczku i wychodząc zamknął za sobą drzwi.
– Dobrze ci tak! Ty idziesz do pracy, a ja tkwię w tym mieszkaniu cały dzień! Mam tego serdecznie dość!
– Tkwić? – Egor był zaskoczony. – W niedzielę prawie cały dzień spędziłam z córką, we wtorek pół dnia mama, a w czwartek przyjechała teściowa. Kiedy miałeś czas się zmęczyć?
Ze złości Egor kopnął kilka rzeczy, które leżały na podłodze
– W domu jest bałagan.
– Nie waż się mówić mi, co mam robić!
– Nie możesz zostawić dziecka samego, rozumiesz to? Nie możesz!
– Musiałam iść na spacer, po prostu musiałam, to wszystko! Inaczej oszaleję!
– Mogłaś wziąć córkę i pójść na spacer!
– Aha! – Zoya była oburzona.
Mężczyzna był zły, bardzo zły. Podszedł do sterty rzeczy w kącie, podniósł je i położył na sofie. Pokój wyglądał jak jakiś tumbleweed: puszki, naczynia, porozrzucane buty, pieluchy.
– Kiedy ostatni raz sprzątałeś? – Chociaż przyzwyczajał się do tego widoku. Na początku zrzucał to na karb kobiecych problemów po porodzie, ale minęły trzy miesiące, a sytuacja się nie zmieniła.
Zadzwonił telefon. Egor szybko nacisnął przycisk i przykładając go do ucha, natychmiast powiedział:
– Mamo, oddzwonię trochę później.
– Właściwie, wiesz… urodziłem córkę dla ciebie!
– Dla mnie? – uśmiechnął się mężczyzna.
– Dla ciebie!
– Powiedziałeś: nie używaj prezerwatyw, nie lubię ich, moje pigułki są najdoskonalsze. A potem – bang! – Egor klasnął w dłonie – i jestem w ciąży!
– Nie wszystkie pigułki działają idealnie… ale urodziłam cię.
– Urodziłaś – odpowiedział zimno mężczyzna. – Twoja matka prawie mnie zabiła, mówiąc, że to źle, że kobieta ma dziecko pozamałżeńskie. To nie był mój pomysł.
– Urodziłam – powtórzyła kobieta po raz drugi – urodziłam ciebie! I nie potrzebuję córki!
– Jak to, nie chcesz córki?
– Nie potrzebuję jej, to wszystko! – Zoya odpowiedziała chłodno.
– Dobrze, zamieńmy się – powiedział Egor, uspokoiwszy się nieco. – Ty pójdziesz do pracy, a ja posiedzę z córką.
– Do roboty! – Kobieta natychmiast się zgodziła.
– Ja teraz dostaję sto osiemdziesiąt, więc ty też powinnaś dostawać nie mniej niż ja.
Zoja milczała przez chwilę. Spojrzała gniewnie na męża, odwróciła wzrok, po czym powiedziała:
– Nie mam takiej pracy!
– Musisz ją sobie znaleźć. Masz wyższe wykształcenie jako ekonomista, a ekonomiści dostają od stu dwudziestu do stu pięćdziesięciu i więcej.
– Nie chcę pracować jako księgowy!
– To po co studiowałeś ekonomię? Matka i ojciec płacili ci sto dwadzieścia pięć tysięcy rocznie! Za co? Dla skorupy czy prestiżu?
W odpowiedzi kobieta zaśmiała się teatralnie.
– A przed macierzyńskim pracowałaś jako fryzjerka, zarabiając trzydzieści!
– Więcej tam zarobić nie można.
– Więc, – Egor podniósł palec wskazujący, – jeśli nie chcesz siedzieć z córką, ja to zrobię, ale będziesz zarabiać tyle co ja.
– Nie! – powiedziała stanowczo kobieta.
– W takim razie ty zajmiesz się dzieckiem!
– Wiesz co? – na twarzy kobiety pojawił się nikczemny uśmiech. – A ja się z tobą rozwiodę!
Teraz Egor był zaskoczony:
– Jak rozwód? A co z moją córką?
To, że rozwód jest możliwy, wiedział doskonale: jego przyjaciele, którzy kilka lat temu podpisali pozew rozwodowy – ich miłość okazała się przelotna.
– A co z córką? – po raz kolejny zapytał żonę Egor. – Nie kochasz jej, prawda?
Zoja nie odpowiedziała. Poszła do sypialni, by się przebrać, a Egor poszedł do pokoju dziecinnego, by zobaczyć, jak śpi jego córka.
Pamiętając, że musi zadzwonić do matki, podniósł słuchawkę, ale w tym czasie z sypialni wyszła jego żona.
– Jeśli chcesz, mogę dać ci moją córkę – powiedziała Zoja.
– Oddać mi ją? – zapytał zaskoczony.
– Tak, oddam ci córkę w ramach rozwodu i będziesz z nią mieszkał tak długo, jak zechcesz.
– Dlaczego? – Chociaż co tu dużo mówić, już widział, że żona nie lubi córki i z wielką przyjemnością się jej pozbędzie. – Jeśli się zgodzisz, nie mam nic przeciwko – powiedział cicho.
– Zgadzam się, – właśnie wtedy jego żona wyprostowała się, położyła ręce na biodrach i powiedziała z uśmiechem: – Tylko ty dasz mi to mieszkanie.
Egor nic nie odpowiedział, był już zszokowany: nie tylko tym, że jego żona już wiele razy zostawiała jego córkę samą, a potem powiedziała, że się rozwodzi, a teraz była gotowa oddać córkę w zamian za mieszkanie.
„Będę musiał to przemyśleć” – powiedział do siebie Egor i poszedł do kuchni zrobić sobie kawę.
Przez cały następny ranek zastanawiał się, co zrobić. W porze lunchu poszedł do Iriny Evgenievnej, którą znał od dzieciństwa, i zapytał, jak często jego córka krzyczy.
– Prawie codziennie – odpowiedziała sąsiadka. – Czasami krzyczy przez pół godziny, a czasami przez godzinę. Prawdopodobnie po prostu się zmęczyła i nie może już tego robić.
Wtedy Egor poszedł do HOA. Wyjaśnił sytuację i poprosił o nagranie z kamery. Początkowo mu odmówiono, ale kiedy poznali powód, pozwolili mu zrobić kopie. Kiedy Egor wrócił do pracy, przejrzał nagrania z ostatniego tygodnia – teraz wiedział, że jego żona nie zabierała córki z domu przez cały tydzień.
Po powrocie do domu Zoja natychmiast oznajmiła:
– „Wystąpiłam do sądu o rozwód.
– I nawet się ze mną nie skonsultowałeś? – Egor odpowiedział z obrazą w głosie.
– Chcesz Nadię – dawaj mieszkanie – zażądała od męża.
„Ona ją zrujnuje” – pomyślał Jegor o swojej córce. Gdyby zachowywała się tak teraz, gdy jest sama, byłoby znacznie gorzej.
– W porządku – powiedział mężczyzna. – Podpiszę ci mieszkanie po rozwodzie.
– To dobrze – powiedziała kobieta, zadowolona z umowy. Podeszła nawet do męża i pocałowała go w policzek, po czym nacisnęła, ale Egor odrzucił ją – to była dziwna kobieta, zimna i zła, nie ta, którą kiedyś kochał.
Miesiąc później odbyła się rozprawa. Mieszkanie zostało nabyte przed ślubem, więc jego istota nie była brana pod uwagę. Za zgodą rodziców córce Nadii pozwolono wychowywać ojca.
Wychodząc z sali rozpraw, Zoja od razu zapytała:
– Kiedy przepiszemy mieszkanie?
– Muszę zebrać dokumenty, bez tego się nie obejdzie.
Cały wieczór Egor pakował swoje rzeczy. Następnego dnia, kiedy przyjechał Igor, wciągnęli torby do samochodu i zdemontowane łóżeczko. Egorowi udało się wynająć bardzo ładne jednopokojowe mieszkanie, w którym było wszystko, czego potrzebował, oprócz łóżeczka.
Zoja zatrzymała go przed drzwiami:
– Kiedy przekażemy mi mieszkanie?
– Po sądzie – odpowiedział jej mężczyzna.
– Jakim sądzie? – Zoja była oburzona.
– Chodzi o naszą córkę. Będzie w środę o czternastej, nie zapomnij przyjść, to ważne.
Kobieta myślała, że chodzi o adres zamieszkania córki, więc nie zadawała więcej pytań.
Na rozprawie było sporo osób, co oczywiście nie spodobało się Zoi: była jej sąsiadka, teściowa, przyjaciel Egora – Igor i kilka innych kobiet.
Sędzia najpierw wysłuchał Jegora. Zażądał on pozbawienia byłej żony praw macierzyńskich. Słysząc to, Zoja tylko nuciła – była nawet zadowolona, jeśli to naprawdę się stanie, wtedy nie będzie musiała myśleć o przyszłości swojej córki.
Następnie w sądzie pojawili się przedstawiciele służby opiekuńczej, którzy przedstawili akty, że matka uchyla się od obowiązków rodzicielskich, a także zagraża życiu i zdrowiu swojego dziecka.
Na wszystkie te oskarżenia Zoja tylko parsknęła śmiechem.
Sędzia przesłuchał Igora, który zeznał, że sześciomiesięczna córka była sama w domu. Sąsiadka Irina Egorovna długo się wahała, ale mimo to opowiedziała swoją historię.
Sędzia stanął po stronie ojca i pozbawił Zoję praw macierzyńskich.
– I co, dostałaś to, czego chciałaś? – zapytała Zoja, wcale nie zdenerwowana.
– Po prostu opiekuję się córką – odpowiedziała.
– Kiedy jedziemy? – Kobieta przypomniała mu o mieszkaniu.
– Jutro – gdy Zoja usłyszała tę odpowiedź, mrugnęła do niego i szybko opuściła budynek sądu.
Następnego dnia, już wieczorem, Egor podszedł do drzwi swojego mieszkania, wyjął klucze, otworzył je i zdejmując buty, wszedł do przedpokoju.
– Co ty tu robisz? – Zoja wybiegła z sypialni.
– Cicho – poprosił ją Egor. Trzymał na rękach śpiącą córkę. – Cicho, – powtórzył jeszcze raz i otworzył drzwi do pokoju, w którym kiedyś był pokój dziecinny i wszedł do niego.
Niewiele się zmieniło, poza tym, że zniknęło łóżeczko. Egor położył dziewczynkę na szerokim stole i wrócił do przedpokoju.
W tym momencie na korytarzu pojawił się Igor, niosąc pudła. A potem, sapiąc, wciągnął zdemontowane łóżeczko.
– Co ty tu do cholery robisz? – krzyknęła Zoja na byłego męża.
– Cicho, cicho, moja córka śpi – powiedział Jegor.
– Wynoś się z mojego mieszkania! – zażądała jego kobieta.
– Ja, jako samotny ojciec, – mężczyzna powiedział nawet z dumą, – mam pierwszeństwo do tego mieszkania.
– Jest moje! – Zoya natychmiast krzyknęła.
– Nie, jest moje – powiedział Egor i spojrzał na mężczyznę, który wyszedł z sypialni. – Wynoś się – powiedział mu, a ten spojrzał na Zoję i natychmiast zniknął z powrotem w sypialni.
– Ty draniu! – krzyknęła z całych sił kobieta.
– Wynoś się – powiedział zimno do tej, którą kiedyś kochał. – Wynoś się z mojego domu.
– Ty zdrajco! Okłamałeś mnie! – Zoya rzuciła się w stronę pokoju dziecinnego, ale Jegor zagrodził jej drogę.
– Jesteś dla niej nikim. A teraz pakuj swoje rzeczy i wynoś się z mojego domu.
Przez dziesięć minut kobieta krzyczała, rzucała rzeczami w Egora, żądając, by spełnił swoje obietnice.
W końcu jej kochanek wyszedł z sypialni. Zrozumiał już, że nie ma tu nic do roboty, więc po cichu poszedł się ubrać, pokazując na wszelki wypadek otwarte dłonie (oznaczało to, że nie będzie stawiał oporu).
– A tak przy okazji, – Egor zwrócił się do Zoi, – jutro o dziesiątej ty i ja mamy rozprawę.
– Jaką rozprawę?! – wrzasnęła kobieta.
– O alimenty. Teraz będziesz mi je płacić.
Słysząc to, kobieta zbladła, przez jakiś czas nie wiedziała, co powiedzieć, a potem, przeklinając i przeklinając swojego byłego męża, poszła do sypialni i zaczęła pakować swoje rzeczy.
Po około pięciu minutach wyszła. Egor podziękował Igorowi za pomoc z jego rzeczami i natychmiast wyszedł.
Pozostawiony sam w przestronnym mieszkaniu, gdzie każdy kąt przypominał mu o jego dawnym życiu, Egor podszedł powoli do drzwi wejściowych. Wewnętrzny zamek zatrzasnął się pod jego palcami, a on miękko wszedł na dywan i wrócił do pokoju dziecięcego. Włączając lampkę nocną, która rzucała kapryśne cienie na ściany od zabawek na półkach, podszedł do nowiutkiego łóżeczka.
Jego córeczka już nie spała. Leżała tam, trzepocząc długimi rzęsami i ssąc swój mały palec w dziecinnie uroczy sposób. Na ścianie tykał zegar z wizerunkiem wesołego misia, a z otwartego okna dochodził wieczorny szum miejskiej ulicy.
– Jesteś głodna? – zapytał czule dziewczynkę, a ona w odpowiedzi zamrugała oczami. – Zaraz zrobię – obiecał Egor, poprawiając koronkowy koc.
Pokój wypełnił słaby zapach pudru dla niemowląt zmieszany z zapachem świeżo umytej podłogi. Pokój dziecinny, niegdyś opuszczony, był teraz wypełniony życiem i ciepłem.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *