Jurij cieszył się na przyjemny wieczór. Przed nim było długo oczekiwane spotkanie z przyjacielem z młodości – zamierzali wspólnie cieszyć się półfinałowym meczem ich ulubionej drużyny piłkarskiej, zaopatrzeni w chłodny napój z pianką i smaczną rybę. Wszystko jak u prawdziwych mężczyzn: prostota i przyjemność w najczystszej postaci.
Michaił poinformował już, że jest w pełni gotowy na spotkanie i wkrótce go odwiedzi. Ta wiadomość tylko zwiększyła radosne oczekiwanie Jurija.Wreszcie mógł w pełni cieszyć się wolnością. Teraz jego jednopokojowe mieszkanie, uzyskane po skandalicznym rozwodzie z Vasilisą, stało się dla niego prawdziwym schronieniem przed całym światem.
Rozstanie stało się naprawdę głośnym wydarzeniem w ich domu. Do czasu separacji mieli troje dzieci, ale to nie powstrzymało jego żony przed rozpoczęciem romansu, który wkrótce stał się znany całemu domowi.
Szczególnie obraźliwy był fakt, że cały wieżowiec wiedział o romansie znacznie wcześniej niż sam Jurij. Vasilisa, będąc na urlopie macierzyńskim i regularnie powiększając rodzinę o nowe dzieci, nagle rozpoczęła związek z młodym sąsiadem z piątego piętra. Kiedy prawda w końcu dotarła do Jurija, informacja ta była już w domenie publicznej, nawet dla nastolatków w ich domu. Niektórzy sąsiedzi błędnie uwierzyli, że Vyacheslav Vasilisa jest mężem i ojcem jej dzieci, ponieważ sam Jurij był stale nieobecny w pracy i pracował na pół etatu, aby utrzymać swoją rosnącą rodzinę.
Potem wybuchł poważny skandal. Vasilisa wpadła w histerię, wyznając miłość Wiaczesławowi, ale on szybko się wycofał, gdy dowiedział się o trójce małych dzieci. Dla niego miłość to jedno, a obowiązki związane z wychowywaniem cudzych dzieci to zupełnie inna sprawa. Rodzice po obu stronach zaczęli naciskać na Jurija, błagając go, by wybaczył żonie dla dobra dzieci.
– Jak mogę jej wybaczyć? To kompletny nonsens! – Yuri był oburzony. – Ona wprost mówi, że kocha kogoś innego! A moje przebaczenie nie jest jej potrzebne, tak samo jak mnie!
Następnie rodzice z obu stron próbowali przekonać Vasilisę, podając wiele argumentów, dlaczego dzieci potrzebują własnego ojca. Tłumaczyli, że dla nieznajomego troje małych dzieci to zbyt duża odpowiedzialność, której nigdy by nie zaakceptował. Ale zakochana kobieta była głucha na te argumenty. Denerwowała ją nie perspektywa rozwodu z Jurijem, a utrata relacji ze Slavą.
Po oficjalnym rozstaniu para sprzedała trzypokojowe mieszkanie, niegdyś podarowane przez rodziców, a Jurij kupił małe jednopokojowe mieszkanie.
Teraz mieszkał sam. Większość swoich zarobków nadal wydawał na alimenty i niekończące się prośby Vasilisy o więcej pieniędzy. Ale Jurij nie czuł się już tak zdruzgotany. Mógł się dobrze wyspać, chodził do pracy tylko w odpowiednich godzinach, miał legalne weekendy i święta, które naprawdę spędzał z korzyścią dla siebie, a nie w ciągłym poszukiwaniu nowych sposobów na zarabianie pieniędzy.
Jednak dzisiaj wydarzyło się coś, czego Jurij się nie spodziewał. To, co wyprawiał jego były, wydawało się tak nieprawdopodobne, że przez długi czas nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Kiedy otworzył drzwi, na progu stała Vasilisa wraz z trójką ich małych dzieci. Wysuwała żądania, które całkowicie wytrąciły Jurija z równowagi. Na początku był tak oszołomiony, że zaniemówił. Potem próbował znaleźć logiczne argumenty przeciwko jej propozycji, ale wszystko to było bezskuteczne. To, czego chciała, było sprzeczne z jego obecnym życiem i planami.
Ale to, co najbardziej zszokowało Jurija, to nie sam fakt żądania, ale cyniczny ton, z jakim Vasilisa zaproponowała mu porzucenie wszystkiego i przyjęcie roli niani dla ich dzieci. Nie mógł zrozumieć, jak kobieta, będąca matką i przy zdrowych zmysłach, mogła wpaść na taki pomysł!
Yuri nawet zapytał ją o to wprost, próbując przekonać samego siebie, że to wszystko jest snem, z którego zaraz się obudzi. W jego głowie wieczór miał potoczyć się zupełnie inaczej: miał spokojnie czekać na swojego przyjaciela Michaiła, razem oglądać mecz ulubionej drużyny, dzielić się wspomnieniami z dzieciństwa i młodości, śmiać się ze starych historii.
Teraz wszystko to było poważnie zagrożone….
– Dlaczego tak poważnie? W porządku, to twoje dzieci, uśmiechnij się! – wykrzyknęła Vasilisa, starając się zachować pogodny ton.
– Eee… Nie jestem gotowy na wasz przyjazd – próbował zaprotestować Jurij.
– Nie jestem gotowy, a my już tu jesteśmy – ucięła, nie pozostawiając miejsca na sprzeciw. – Dzieci spędzą z tobą dwa tygodnie. Po prostu nie mam innego wyjścia, więc nawet nie zaczynaj odmawiać.
Mówiła pewnie i głośno, jakby rządziła własnym domem. – Wejdźcie, moje małe. Egor, nie zapomniałeś podręczników? Masz je wszystkie? Dobra robota, synu! Karina, po co tyle zabawek? Tatuś ma coś do Zhorika. Przy okazji, wytrzyj mu nos, znowu jest marudny. Zhorik, nie płacz, mamusia zaraz wróci. Nawet nie zdążysz za nią zatęsknić. Prawda, tatusiu? – zwróciła się do Jurija z wyzwaniem.
Vasilisa działała szybko i zdecydowanie: jedna po drugiej, torby i paczki z ubraniami, zabawkami i innymi rzeczami dzieci wbiegały do mieszkania. Całkowicie zignorowała zakłopotanie właściciela, kontynuując rozkazywanie i wydawanie poleceń, jakby wszystko było wcześniej uzgodnione.
– Przynajmniej zapytała, czy mogę… Mam pracę, plany! – Yuri próbował zaprotestować.
– A czym tu się interesować? Oczywiście, że możesz, kochanie. To twoje dzieci, musisz się nimi zajmować – ucięła Wasylisa, nie tracąc rzeczowości. – Jestem już spóźniona, David czeka. Czas jechać na lotnisko.
– Zaczekaj – mężczyzna wstał. – Ty tak na poważnie? Jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież ja pracuję! Co, mam zrezygnować albo wziąć bezpłatny urlop, podczas gdy ty będziesz się bawić ze swoim nowym chłopakiem?
– Po co rezygnować? Egor jest w szkole do wieczora, załatwiłam mu opiekę po lekcjach. Zawieziesz Karinę i Zhorika do przedszkola. Podrzucisz ich rano, odbierzesz wieczorem, to wszystko. Swoją drogą, musiałam wrócić do pracy, urlop macierzyński się skończył. Gdyby nie to, moje dzieci i ja miałybyśmy ciężko z twoimi alimentami – kontynuowała, zręcznie pomagając młodszym się rozebrać.
– Vasilisa! Posłuchaj mnie! – Blady, przerwał jej Jurij. – Nie dam sobie rady. Załóż je z powrotem i zabierz. Nie dam rady się nimi opiekować! To jakieś szaleństwo! Nie jestem niańką! Nie wiem nawet, czym je karmić. A jeśli zachorują? I tak cały dzień jestem w pracy! – wykrzyknął zrozpaczony.
– Zhorik, dlaczego tata krzyczy? – zapytał Egor, podnosząc swój ulubiony samochód. – Chodź, zawiozę cię do pracy, wsiadaj do mojego samochodu!
– Och, to o wiele prostsze! – kontynuowała nonszalancko Vasilisa. – W tych torbach są czyste ubrania dla całej naszej trójki. Jeśli trzeba będzie je wyprać, jest proszek dla niemowląt. Na stole jest lista tego, co każdy z nich lubi na śniadanie i kolację. Nie martw się, wszystko jest ułożone. Jeśli ktoś zachoruje, tutaj jest numer do lekarza. Możesz zadzwonić do domu. Dobra, naprawdę muszę iść. I tak już jestem spóźniona.
– Vasilisa! – krzyknął zrozpaczony Jurij. – Przynajmniej zanieś je do mamy albo siostry! Nie mogę, wiesz? Nigdy nie siedziałam z nimi sama….
– Nie ma gdzie ich zabrać – odpowiedziała chłodno. – Moja mama wyjechała na miesiąc do brata w Chanty-Mansyjsku, a siostra jest teraz w szpitalu – spodziewa się drugiego dziecka. Poza wami nie mamy się do kogo zwrócić, prawda, moi dobrzy? – zwróciła się do dzieci.
Potem ucałowała każde dziecko, trzasnęła drzwiami i zniknęła.
– Hurra! Pobawmy się w duchy! – krzyknęła radośnie Karina.
– Nie, w samochody! – zaprotestował Zhorik.
– Chłopaki, znalazłem fajną grę na telefonie – powiedział siedmioletni Egor.
Jurij tylko mamrotał ponuro:
– Kto jest głodny?
Ale dzieci, jakby nie słysząc, rozpierzchły się po całym mieszkaniu, błyskawicznie zajmując każdą jego część.
Godzinę później zadzwonił telefon.
– Cześć, Yurets! – Michaił przywitał się wesoło. – Spotkamy się u ciebie? Oglądamy półfinał? Zaopatrzyłem się już w piwo i smaczne ryby.
– To się nie uda, Mishan, – odpowiedział gorzko Jurij, wyobrażając sobie w myślach pyszną kolację, która teraz była zagrożona. – Mam tu… dzieci.
– Co ja nie rozumiem! – zdziwił się przyjaciel.
– Tak, Vasilisa zostawiła mi je na dwa tygodnie. Powiedziała, że ma pilną sprawę – wyjaśnił wymijająco Jurij, nie chcąc wdawać się w szczegóły.
– Jak to? Całą trójkę? I to na pół miesiąca?! Cholera, jesteś w tarapatach, stary! Kto by pomyślał, że eks może się tak okrutnie zemścić! – Michaił westchnął – Szczerze mówiąc, sam jestem w szoku.
– Cóż, nie zniechęcaj się. To nie są dzieci. Najstarszy już chodzi do szkoły, prawda? Niech zajmie się bratem i siostrą, a my zostaniemy tak, jak zaplanowaliśmy.
– Myślisz, że to się uda? – Jurij trochę się rozchmurzył.
– Oczywiście! Co w tym wielkiego? Przecież już jadę!
Pomysł pozostawienia dzieci bez opieki był, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny.
– Egor, pilnuj młodszych, dobrze? Pobaw się z nimi – poprosił Jurij, zwracając się do najstarszego syna.
– Tak – odpowiedział, nie odrywając wzroku od ekranu telefonu.
W międzyczasie Jurij i Michaił z pasją dyskutowali o meczu, popijając spienionego drinka. Dzieci w międzyczasie znajdowały sobie sposoby na rozrywkę.
Egor wciąż był pochłonięty graniem na telefonie. Pięcioletnia Karina postanowiła nauczyć trzyletniego Zhorika robić naleśniki, ich ulubiony przysmak z kuchni mamy.
– Zhorik, zróbmy naleśniki! Poczęstujemy wszystkich, bo tata ma gości! Widziałam, jak mama to robi – powiedziała pewnie, biorąc brata za rękę.
– Dobrze, zrobimy naleśniki – zgodził się chłopak.
Gdy po dwóch godzinach piłkarskich emocji Jurij wszedł do kuchni, zamarł jak wryty.
– O mój Boże! Co tu się stało?! – wykrzyknął Michaił, który podszedł, zaglądając właścicielowi przez ramię.
Kuchnia zamieniła się w mukulowe królestwo: biały proszek pokrywał każdy kąt, wszędzie leżały rozbite jajka – każde z lodówki. Dzieci wyglądały jak mali kucharze, oblepione od stóp do głów ciastem. Na szczęście kuchenka pozostała nietknięta – Karina nie mogła rozgryźć nowego urządzenia, a patelnia z ciastem stała spokojnie na stole.
Jurij spędził cały wieczór sprzątając zarówno dzieci, jak i kuchnię. Następnie zaczął przygotowywać kolację dla każdego dziecka osobno: Egor – kiełbaski i makaron, Karina – kanapkę z serem na ciepło, a Zhorik – kaszę manną.
Kiedy dzieci w końcu zasnęły, Jurij dosłownie zwalił się na kanapę. To był dopiero pierwszy dzień czternastki….
Poranek był gorączkowy. Dzieci nie chciały się obudzić, nie chciały się ubrać, plątały się pod nogami. Jurij zdał sobie sprawę, że spóźni się do pracy i powiedział o tym szefowi.
– Tato, mama zawsze zaplatała mi piękne warkoczyki z kolorowych gumek – powiedziała kapryśnie Karina w samochodzie, poprawiając rozczochrane włosy.
– Nauczycielka pomoże – odparł Jurij niechętnie. – Nie mogę tego zrobić.
– Tato, nauczycielka powiedziała, że trzeba dać pieniądze na wycieczkę do muzeum i kina – przypomniał Jegor. – Mama zapomniała. Dasz?
– Oczywiście, że dam – mruknął Jurij, wyobrażając sobie, jakie jeszcze niespodzianki go czekają.
Wracając wieczorem do domu, znów wpadł w wir dziecięcych zajęć. Teraz jego mieszkanie przypominało mini-przedszkole: wszędzie leżały zabawki, dziecięce ubranka mieszały się z jego rzeczami.
– Tato, mogę kupić kotka? Mama mi nie pozwoliła, ale ty możesz! – Karina zaczęła błagać.
– Tak, tatusiu, kup jednego! I psa! Małego pieska! – Zhorik powiedział: „Nie potrzebujesz więcej zwierząt!
– Nie potrzebujesz więcej zwierząt! – Jurij wybuchnął. – Szybko odkładaj zabawki, pora spać!
Gdy zegar wybił północ, zadzwonił dzwonek do drzwi. Jurij pospiesznie otworzył drzwi.
– Cześć, Yurochka! – Lilya, jego sąsiadka, weszła do mieszkania z lekkim uśmiechem. – Miałam wolny wieczór, więc pomyślałam, że wpadnę. Cieszysz się, że mnie widzisz?
Rozwódka od dawna interesowała się Jurijem. Mieszkała z matką i synem, ale uważała go za doskonałego kandydata do roli nowego męża: samotny, z własnym mieszkaniem. Często go odwiedzała, choć nigdy nie zaprosiła go do siebie.
– Eee… Lilya? – Jurij był zaskoczony, zastygł w drzwiach.
– Tak, nie cieszysz się, że mnie widzisz? A może masz kogoś innego? – Lilya zmarszczyła brwi, próbując zajrzeć za plecy swojego pana.
– Widzisz, wybrałeś zły moment….
– No dalej, przepuść mnie! – kobieta zdecydowanie popchnęła go i weszła do środka.
Kiedy zobaczyła trójkę dzieci, zamarła, wyraźnie zdziwiona.
– Co to ma znaczyć? Skąd się tu wzięły? Mówiłaś, że jesteś rozwiedziona i mieszkasz sama! – krzyknęła Lilya, podnosząc głos.
– Ciociu, nie krzycz, proszę. Musimy już iść spać – odpowiedziała nonszalancko Karina.
– To twoje dzieci? Cała trójka? Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałaś? I na wszystkie płacisz alimenty, prawda? – Lilya pytała dalej.
– Tak, wszystko zgodnie z prawem – zgodził się Jurij, zdając sobie sprawę, że sytuacja wygląda dość dziwnie.
– Myliłem się co do ciebie! W ogóle do mnie nie pasujesz. Nie czekaj na mnie dłużej – powiedziała ze złością Lilya i wyszła, trzaskając drzwiami.
– Nie przyjeżdżaj – dodał obojętnie Zhorik, pochłonięty zabawą samochodem. – Mamy mamę.
Pierwszy tydzień dobiegł końca, a Jurij odetchnął z ulgą: w połowie drogi poszło mu znacznie lepiej, niż się spodziewał. Nie tylko przetrwał wszystkie wyzwania w tym czasie, ale także odkrył nową stronę życia. Pomimo niekończących się kłopotów z dziećmi, zaczynał cieszyć się ich towarzystwem. Zauważył, jak wiele może się nauczyć z rozumowania dzieci, jak przyjemnie jest spacerować z nimi w parku lub po prostu bawić się z nimi w domu.
W ciągu tygodnia wydawał na zakupy tyle, ile zwykle wydawał na siebie w ciągu całego miesiąca. Nie wydawało mu się to jednak stratą – wręcz przeciwnie, czuł się usatysfakcjonowany, że jest w stanie utrzymać swoje dzieci. Teraz nawet chętnie brał udział w hałaśliwych wieczornych zabawach, czasami samemu stając się częścią zabawy.
– Więc, jak sobie radzisz? Udało ci się? – Vasilisa pojawiła się nagle pewnego wieczoru.
– Oczywiście, wszystko jest w porządku! – odpowiedział z dumą Jurij.
– Mamusiu, mamusia przyszła! – Dzieci piszczały z radości, rzucając się jej na szyję.
– Cieszę się, że wszystko w porządku. Jesteś bardzo dobry i bardzo ci dziękuję, tatusiu! – uśmiechnęła się Vasilisa.
– Jak minęły wakacje? – zapytał Jurij, patrząc na nią łagodnie.
– Niezbyt dobrze… Okazało się, że David to prawdziwy kobieciarz. Bardzo się pokłóciliśmy – prychnęła.
– To może… – Jurij zawahał się, patrząc na swoją byłą. – Przyprowadzaj do mnie dzieci częściej. Będę za tobą tęsknić.
– Jasne, czemu nie? Tylko się cieszę – przytaknęła Vasilisa.
– Przy okazji, zdałam sobie sprawę, że moje alimenty najwyraźniej ci nie wystarczają. Dam więcej. Znowu podejmę pracę na pół etatu – dodał po chwili przerwy.
– Och, Jurij, ty naprawdę dorastasz! – Uśmiechnęła się szczerze. – Nie spodziewałam się, że aż tak się zmienisz. Ale co do ponownego spotkania… Jest jeszcze wcześnie. Chociaż, kto wie, może po jakimś czasie…
Yuri rzuciła jej spojrzenie, gdy wychodziła z dziećmi. Po tej historii nawiązało się między nimi nowe porozumienie. Zaczęli widywać się częściej, aby dzieci mogły zobaczyć, że ich rodzice utrzymują dobre relacje. Jurij zdał sobie sprawę, że chce być nie tylko ojcem, który płaci alimenty na dzieci, ale w pełni uczestniczyć w ich życiu.
Teraz zarówno Yuri, jak i Vasilisa są sami po rozstaniu z innymi partnerami. Jednak ich nowe zasady komunikacji sprawiają, że życie dzieci jest szczęśliwsze, a sami rodzice bardziej znaczący.
Bezczelnie zostawiła trójkę dzieci z byłym mężem i wyjechała na wakacje.