– Bardzo jasny, piękny, powiedziałbym, bardzo niezwykły – powiedział Vadim w zamyśleniu, przyglądając się rysunkom żony.
– Podoba ci się? – Natasza zapytała z uśmiechem, siadając obok niego na sofie.
– To niezwykłe – wyznał jej mężczyzna, przeglądając kartki z ilustracjami.- Dzieci uwielbiają wszystko co jasne, to dorosły woli coś szarego, niepozornego.
– Nie, nie liczy się praktyczność, tylko charakter. Dzieci są bystre, wszystko je ciekawi, wszystko jest interesujące, podczas gdy dorośli nie są, więc stają się niewidzialni, wtapiają się, to znaczy przebierają się, aby nie zostali zbesztani, aby nie zostali zauważeni.
– Być może masz rację – zgodził się z nią Vadim. – Cóż, dlaczego rysujesz rysunki dzieci?
– Nie wiem, lubię je. Od dziecka lubiłam patrzeć na książki, mam je tam, widzisz? – i wskazała ręką na dwie duże półki, które były wypełnione starymi książkami dla dzieci. – Czytałam je z dziesięć razy, może nawet setki, to cały świat, dzieci poznają go przez obrazki.
– A ty im pomagasz? – przytulając żonę, nie tak zapytany, nie tak twierdząco powiedział Vadim.
– Pomagam im zobaczyć nowy świat.
– Dobra robota – powiedział i pocałował żonę.
Za oknem wiosenny wiatr kołysał gałęziami kwitnących jabłoni, a promienie słońca, przebijając się przez tiulowe zasłony, tworzyły fantazyjne wzory na ścianach pokoju, jakby uzupełniając jasne ilustracje Nataszy swoim specjalnym światłem.
Następnego dnia Vadim przybył do domu matki. Była już na emeryturze, ale nadal pracowała co najmniej pół dnia.
– Jak tam twój mały bachor? – Tak teściowa zawsze nazywała Nataszę.
– Rysuje”, odpowiedział Vadim z uśmiechem.
– Dabbling,” powiedziała Lubov Stepanovna.
Dobrze wiedziała, że Natasza jest artystką, i to może nawet dobrą, ale zamiast rysować portrety, takie, na które jest popyt i które kosztują dobre pieniądze, zajmuje się, tak, dokładnie zajmuje się, wszelkiego rodzaju króliczkami, królikami, jeżami, smokami.
– Powinna dorosnąć – powiedziała kobieta, kręcąc głową.
– Ona to lubi – odpowiedział syn.
– Nie można zadowolić się słowem „lubi”. Trzeba zarabiać, a ona siedzi u ciebie już rok.
– No cóż – Vadim przeciągnął się, nie wiedząc, co powiedzieć matce.
Podpisali umowę rok temu, a Natasza od razu powiedziała, że zajmie się sztuką, a Vadim nie sprzeciwiał się, ale myślał, podobnie jak jego matka, że praca artysty – to malowanie portretów, krajobrazów. Ale coś, co konkretnie przynosi pieniądze, a Natasza malowała, jak się wydawało, tylko dla zabawy.
– Dobra, rozumiem, że nie poradzisz sobie sam ze swoją dziewczyną.
– Mamo… – Vadim spojrzał na nią z dezaprobatą.
– Będę musiała ci pomóc – powiedziała, wyglądając rzeczowo, i zaczęła stukać palcami w stół.
Wieczorem, po obfitej kolacji przygotowanej przez Nataszę, Vadim usiadł obok niej i głaszcząc jej dłoń, powiedział:
– Mama przyjeżdża do nas na tydzień.
– Dlaczego? – Żona natychmiast go zapytała.
Natasza kochała swój dom, sama go wytapetowała, pomalowała sufit – nie był już biały, ale jak niebo z chmurami. Miała swoje ulubione kwiaty, dywan po babci, fotel, komodę, której musiała używać jej prababcia. Sama ją szlifowała, bejcowała, a potem lakierowała. Lubiła gości, ale nie lubiła, gdy ktoś nocował w jej domu, zwłaszcza Lubow Stiepanowna, z którą od samego początku była skłócona.
– Widzisz – zaczął mówić Vadim – ciotka Sveta ma problem ze swoim mężem. Pamiętasz ją, prawda?
– Oczywiście, że ją pamiętam – odpowiedziała Natasza – była na naszym ślubie. Co się stało?
– No cóż, nie wiem, pewnie się pokłócili, a teraz ciotka Sveta i jej córka Yana przyjechały do domu matki.
– I? – rozciągnęła się dziewczyna.
– Czyli mama wprowadzi się do nas na tydzień.
Nataszy się to nie spodobało. Ale z drugiej strony Ljubow Stiepanowna była matką jej męża, więc może udałoby się jej znaleźć z nią jakiś kompromis w kwestii prowadzenia domu.
– W porządku – powiedziała niechętnie Natasza. – Na tydzień, tak?
– Tylko na tydzień. A potem ciocia Sveta rozwiąże swoje problemy rodzinne, tak myślę.
– W porządku – skinęła głową.
Podczas gdy Natasza zmywała naczynia, Wadim zaczął przenosić rzeczy żony z pawilonu, w którym malowała, do sypialni.
– Gdzie ja będę malować? – zapytała sfrustrowana męża.
– Cóż, mama nie będzie spać na korytarzu, to nieprzyzwoite.
– Tak – zgodziła się Natasza i wszedłszy do pawilonu, zaczęła zbierać farby.
Jeśli mieszkanie było wszechświatem, pawilon był odrębnym światem. Tutaj przykleiła tapetę dla dzieci z żyrafami, tygrysami i małpami wspinającymi się po winorośli. Były też kwiaty, mnóstwo kwiatów.
– Musimy je schować – Vadim wszedł do pokoju, wziął pierwszą doniczkę i wyciągnął ją na korytarz. Natasza wzięła głęboki oddech, wzięła doniczkę i zaniosła ją do sypialni.
Następnego dnia, pod wieczór, Ljubow Stiepanowna przyszła z dwiema dużymi skrzyniami rzeczy.
– Wow!” Natasza była zaskoczona ich widokiem.
Vadim przywitał się z matką, wziął jedną torbę i zaniósł ją do pokoju.
Teściowa przywitała się chłodno z synową, a potem poszła za synem do pokoju, w którym miał mieszkać.
– O mój Boże! – wykrzyknęła, patrząc na tapetę. – Co za okropność!
– Nie podoba ci się? – Natasza weszła do pokoju.
– Jakie to niesmaczne – powiedziała, patrząc na dziecięcą tapetę. – Zabierz kwiaty – rozkazała synowi – mam na nie alergię.
Natasza wzruszyła ramionami i zamiast męża zaczęła wynosić pozostałe kwiaty.
– I zasłony! Ojej! – Teściowa była oburzona przez kolejne piętnaście minut, po czym zamknęła za sobą drzwi i zaczęła, najprawdopodobniej, układać swoje rzeczy.
Po południu następnego dnia Lubow Stiepanowna wróciła z pracy, przebrała się w szlafrok, wyszła i nie pytając Nataszy o zgodę, otworzyła drzwi do swojego pokoju.
– No, co ty robisz? – zapytała chłodno kobieta.
– Rysuję – odpowiedziała najspokojniej jak potrafiła.
– Jesteś artystką, powinnaś malować.
– I to robię – Natasza zanurzyła pędzel w wodzie.
– Czym są rysunki? To tylko hobby, romans. Są salony sztuki, gdzie obrazy kosztują krocie.
– Każdemu według potrzeb – odparła dziewczyna, nie wdając się w polemikę.
– To nie przynosi pieniędzy, trzeba znaleźć odpowiednią pracę. Jesteś żoną, niedługo będziesz miała dzieci, musisz utrzymać dom.
– Od tego jest mąż – odpowiedziała spokojnie Natasza.
– Musisz mu pomóc! Od roku siedzisz w domu.
– Pracuję – odpowiedziała i wyjmując kartkę z rysunkiem, pokazała ją teściowej. – I co ty na to?
Kobieta tylko rzuciła okiem na rysunek i natychmiast skrzywiła się:
– Maść!
– Tak mówi większość zwiedzających muzeum, gdy patrzy na obraz. Dla nich to maść, dla innych płótno.
Teściowa nie znała się na malarstwie, ale to, co pokazała synowej, na pewno nie wyglądało na arcydzieło. Owszem, piękne króliki, jacyś rycerze, ale to dziecięca mazanina, a nie coś poważnego.
– Dzieci poznają świat oczami, rękami i węchem. Ważne jest, aby widziały świat w kolorze.
– Dorośnij – mruknęła Ljubow Stiepanowna. Nie rozmawiała więcej z synową, wyszła z pokoju i szybko udała się do kuchni.
A wieczorem, kiedy przyszedł Wadim, teściowa włączyła płytę:
– Twoja żona nie chciała ugotować obiadu.
– Nie kłam! – Natasza natychmiast się oburzyła.
– Musiałam iść do kuchni i wszystko ugotować.
– I wcale cię o to nie prosiłam – dodała. – Zaczęłaś gotować o drugiej po południu, dlaczego? Zwykle robię to o piątej i mogę to zrobić normalnie.
– Leniwa dziewczyna – mruknęła Lubow Stiepanowna.
– Nataszo – zwrócił się do niej Vadim – może już czas, żebyś znalazła pracę.
– Mam jedną – odpowiedziała natychmiast dziewczyna.
– Zdajesz sobie sprawę, że to nie praca, tylko hobby. Myślałem, że będziesz malować przez miesiąc lub dwa, ale to był rok….
– To praca – powtórzyła dziewczyna – to moja praca. Już drugi rok pracujesz w fabryce. Nie mam o to pretensji.
– Bo to przynosi pieniądze! – Lubow Stiepanowna stanęła w obronie syna.
– Ja też zarabiam pieniądze – dodała Natasza.
– Kopiejki – powiedziała teściowa z pogardą.
Dziewczyna wstała i spojrzała na męża z urazą, po czym wyszła z kuchni.
Natasza lubiła wieczorami czytać, ale teraz nie miała na to ochoty, więc ponownie wzięła sztalugę, przyczepiła nową kartkę papieru i nalewając czystą szklankę wody, usiadła do rysowania.
– Chce mi się spać – mruknął Vadim, rozbierając się i podchodząc do łóżka. – Wyłącz światło.
– W porządku – powiedziała i odkładając pędzle na bok, zgasiła światło. Po chwili dziewczyna rozebrała się i położyła obok męża.
Następnego dnia, w porze lunchu, Nataszę odwiedził Leonid, którego poznała na wystawie. On również lubił akwarele i rysował obrazki dla dzieci, ale nie był w tym zbyt dobry, więc brał lekcje u Nataszy.
Jak zwykle, Lubow Stiepanowna wróciła z pracy około drugiej. Kiedy zobaczyła w domu obcego mężczyznę, natychmiast zapytała:
– Co on tu robi?
– Lubow Stiepanowna, – Natasza podeszła do niej i powiedziała: – To jest mój gość i proszę cię, nie obrażaj mnie ani moich przyjaciół.
Kobieta prychnęła w odpowiedzi:
– Jej mąż jest w pracy, a ona wozi mężczyzn po okolicy!
Leonid poczuł się nieswojo w tym domu, więc przeprosił Nataszę i szybko wyszedł.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, Natasza odwróciła się gwałtownie do teściowej i powiedziała głośno:
– Nie waż się więcej obrażać moich przyjaciół! Twoje głupie spekulacje do niczego dobrego nie doprowadzą!
– A ty będziesz mnie tu szturchać! – Kobieta była oburzona. – Lepiej byłoby robić interesy, zamiast siedzieć mojemu synowi na karku!
– Przecież ja pracuję! – prawie płacząc, odpowiedziała dziewczyna.
– To nie jest praca! Jesteś idiotką i tylko taką udajesz! – i wskazała ręką na szkic, którego Natasza nie skończyła.
– Moje rysunki są potrzebne wydawcom, a teraz pracuję nad zamówieniem!
W odpowiedzi teściowa roześmiała się:
– Nieszczęsna! – powiedziała i spojrzała na synową z pogardą.
Wieczorem, kiedy przyszedł Vadim, teściowa powiedziała:
– Rzuciłam pracę, żeby ci pomagać – miała na myśli Vadima – pomagać w domu.
– A w czym tu pomagać? – Usłyszawszy tę szokującą wiadomość, Natasza zapytała.
Treść sponsorowana
Herbeauty
Świeży strzał Pugacheva by Galkin: będziesz zachwycony!
Czytaj więcej
– Zachowaj porządek” – oświadczyła kobieta.
– Porządek? – zapytała dziewczyna i rozejrzała się. – Czy my jesteśmy brudni? Jaki porządek?
– Dobrze, – Vadim podszedł do niej, – nie denerwuj się, mama chce jak najlepiej.
– Jaki porządek? – Natasza zapytała ponownie. – Odkurzam co tydzień, myję podłogi, wycieram kurz, podlewam kwiaty! Jaki porządek?! – powiedziała podniesionym tonem.
– Uspokój się, mama chce jak najlepiej, pozwól jej pomóc.
Natasza wściekła odwróciła się i poszła do swojego pokoju.
A rano, jak tylko Wadim wyszedł do pracy, Ljubow Stiepanowna, włączywszy telewizor, usiadła przed nim.
– Proszę, przycisz go” – poprosiła Natasza.
Teściowa oczywiście ściszyła, ale to nie pomogło. Dziewczynę rozpraszały głosy dochodzące z ekranu telewizora. Irytowało ją wszystko, co mówiono: kto z kim spał, kto kogo zbombardował, kto kogo oszukał i tak dalej.
– Proszę, wyłącz to! – Dziewczyna wyszła do przedpokoju i biorąc do ręki pilota, wyzywająco nacisnęła przycisk, a ekran zgasł.
– Co ty wyprawiasz? – oburzyła się Lubow Stiepanowna.
– Nie mogę pracować w takim stanie – wskazała ręką na ekran.
– Nie mogę siedzieć w domu w ciszy!
– Znajdź pracę – powiedziała cicho dziewczyna. – A najlepiej idź na spacer.
– Powinnaś iść na spacer, cały dzień siedzisz w domu!
Natasza nie słuchała teściowej. Wyglądało na to, że się przemęczyła, a teraz zamierzała narzekać przez co najmniej pół godziny. Weszła do pokoju, zamknęła drzwi, ale nawet tutaj słychać było jej zrzędzenie.
Wzięła pędzel, ale bez względu na to, jak bardzo się starała, nie mogła nic narysować.
Wieczorem po kolacji Vadim oznajmił, że chce iść spać. Natasza zebrała swoje przybory plastyczne, przeniosła je do kuchni i zgasiła światło w sypialni.
Może teściowa zrobiła to specjalnie, a może cierpiała na bezsenność, ale Lubow Stiepanowna ciągle przychodziła do kuchni, nalewała wody i wychodziła.
Natasza pracowała prawie całą noc. Lubiła ciszę, spokój. W tym czasie jej myśli zaczęły pracować, a ręka, jakby ktoś ją prowadził, zaczęła rysować. Do rana dziewczyna skończyła dwa rysunki. Zadowolona ze swojej pracy, położyła je na szafce, a kiedy jej mąż poszedł do pracy, położyła się spać.
Wieczorem, jak zwykle, Lubow Stiepanowna zaczęła skarżyć się synowi:
– Cały dzień spała, – kobieta miała na myśli swoją synową.
– Spała, bo ja nie mogę pracować w ciągu dnia. Cały dzień oglądasz telewizję, a w nocy maluję – odpowiedziała spokojnie Natasza.
– O, widzisz, ona rysuje! – oburzyła się teściowa.
– Natasza, mama chce tego, co najlepsze…..
– Co lepszego? – dziewczynka podniosła głos. – Lepiej co? W domu jest porządek! Wszystko sprzątam i gotuję! Co jest lepsze? – zapytała ponownie męża.
– Powinieneś znaleźć pracę.
– Przecież pracuję! – Nata prawie krzyknęła.
– Żądam, żebyś znalazła pracę w przyszłym tygodniu! – Vadim mówił ostro i bardzo głośno.
Dziewczyna spojrzała na męża, a potem na zadowoloną twarz teściowej. Nie było sensu niczego im udowadniać. Wstała od stołu i bez słowa poszła do swojego pokoju.
Następnego dnia Natasza postanowiła odwiedzić ciotkę Swietę. Pamiętała ją z wesela – dobra kobieta, miła. Wzięła więc telefon i zadzwoniła do niej:
– Ciociu Swieto, mogę cię dziś odwiedzić?
– Oczywiście – odpowiedziała zaskoczona taką propozycją kobieta. – Ale ja jestem we wsi.
– Na wsi? – zdziwiła się dziewczyna. – A Jana?
– A ona jest ze mną, chodzi do szkoły.
Natasza zaczęła wypytywać i okazało się, że ciotka Swieta wcale nie pokłóciła się z mężem, bo mieszkała i nadal mieszka na wsi, co oznaczało, że Ljubow Stiepanowna i jej mąż Wadim kłamali.
Dziewczyna była zła. W ciągu dnia nie pytała Lubow Stiepanownej o siostrę, dopiero gdy Wadim wrócił z pracy, zadała pytanie teściowej:
– A co u cioci Swiety? Pogodziła się z mężem?
– Jeszcze nie – odpowiedziała jej Ljubow Stiepanowna.
– Wszystkie kłamiecie! – powiedziała Natasza i spojrzała w oczy teściowej, jej twarz poczerwieniała ze złości. – Ciotka Swieta mieszka we wsi, podobnie jak jej córka, i nie pokłóciły się!
– Mama chce jak najlepiej – Vadim natychmiast podniósł głos.
– Tak, tego, co najlepsze! – Natasza była oburzona. – Wszystko, co słyszę, to jaka zła żona, kochanka, pracownica, kobieta! Zawsze jestem zła!
– Jesteś idiotką – powiedziała cicho Lubow Stiepanowna.
– Czy ty wiesz coś o malarstwie? – zapytała Natasza.
– Sprowadzasz mężczyzn do domu, kiedy męża nie ma!
Vadim gwałtownie odwrócił głowę i spojrzał na żonę.
– To moi przyjaciele – odparła spokojnie dziewczyna. – I nie patrz na mnie, jakby byli kochankami. Są moimi przyjaciółmi, dlaczego nie mogą?
– Więc przychodzą, kiedy mnie nie ma? – Vadim zaczął się złościć.
Natasza zrozumiała tylko jedno, że Ljubow Stiepanowna przyszła do ich domu celowo: albo pokłócić ją z mężem, albo zmusić do pójścia do pracy.
– To, co maluję, nie powinno cię obchodzić – powiedziała dziewczyna do teściowej.
– To wszystko maść! – powiedziała natychmiast Lubow Stiepanowna.
Kobieta wstała, spojrzała na synową z pogardą, po czym poklepała syna po ramieniu, jakby współczując mu, że ma taką żonę, i poszła do swojego pokoju.
Kiedy w kuchni zapanowała cisza, Natasza zwróciła się do męża:
– Błagam cię, porozmawiaj z matką, żeby się wyprowadziła, bo inaczej na pewno się pokłócicie.
– Ona nigdzie się nie wyprowadzi – powiedział stanowczo Vadim. – A ty musisz pomyśleć o swojej pracy.
Kilka godzin później Natasza siedziała w kuchni przy sztalugach. Rysowanie przychodziło jej z trudem, łzy spływały po policzkach i kapały na rysunek.
Jej teściowa, jakby to wyczuwając, weszła do kuchni i powiedziała:
– Nie ma co marudzić!
– Wynoś się – powiedziała cicho dziewczynka.
– Co powiedziałaś?
– Powiedziałam wynoś się! – krzyknęła Natasza, tak głośno, że zadzwoniło jej w uszach.
Zaledwie sekundę później do kuchni wbiegł Vadim.
– Przeproś moją matkę! – zażądał od żony.
– Jesteś maminsynkiem – powiedziała ze złością Natasza. – To, że teraz pracujesz w fabryce, nie znaczy, że wszyscy inni muszą pracować w tej samej fabryce!
Teściowa odwróciła się i spokojnie poszła do swojego pokoju.
– Jutro dostaniesz pracę! – Vadim zażądał od żony.
– Podobało ci się, jak rysuję.
– Myślałam, że to chwilowe hobby, ale nie sądziłam, że będziesz siedzieć w dzieciństwie latami.
– To nie dzieciństwo, to praca!
– Jestem zmęczony rozbieraniem domu, jutro dostaniesz pracę!
– Jesteś zmęczony rozkręcaniem domu? – zapytała go Natasza. – Chyba zapomniałeś – to mój dom, nie płacimy czynszu. A to duża różnica! Płacę za media i kupuję wszystkie artykuły spożywcze do domu. Ty płacisz tylko czynsz. Kto rozbiera ten dom?
Vadim, chyba po raz pierwszy, zastanowił się nad czymś, coś mamrotał, potem jego twarz poczerwieniała i zdając sobie sprawę, że nie ma nic więcej do powiedzenia, wyszedł z kuchni, gdzie w przedpokoju powiedział:
– Musisz znaleźć porządną pracę, inaczej nie będę mógł z tobą mieszkać.
Natasza siedziała w kuchni ponad godzinę, nie mogła malować, nie mogła spać. Następnego dnia poszła do przyjaciółki, nie chciała być w domu, w którym była jej teściowa.
Ale kiedy wróciła do domu, zobaczyła, że jej pędzle i farby zniknęły.
– Gdzie? – wyskakując z sypialni, dziewczyna podbiegła do Ljubow Stiepanownej. – Gdzie są moje farby?
Kobieta uśmiechnęła się:
– Na śmietniku.
Bez słowa Natasza szybko się ubrała i zbiegła po schodach. Podbiegła do kosza na śmieci i zaczęła w nim grzebać, a następnie poszła do innego kosza i kontynuowała przeglądanie worków ze śmieciami. Podeszła do niej kobieta i zapytała, co zgubiła. Natasha powiedziała, że jej teściowa wyrzuciła farby. Kobieta podeszła do kolejnego kosza na śmieci i zaczęła pomagać jej szukać tego, co zostało wyrzucone.
– To musi być to” – powiedziała kobieta i pokazała jej torbę, z której zaczęły wysypywać się puszki z farbą.
– Dziękuję! – Natasha szybko pozbierała pędzle i farby. – Jeszcze raz dziękuję” – powiedziała i poszła do domu.
Po powrocie do domu Natasza bez słowa weszła do kuchni, położyła puszki na stole i zaczęła wycierać każdą z nich.
– Jesteś kłamczuchą” – powiedziała zimno do teściowej. – Jesteś kłamczuchą, złą i zazdrosną kobietą.
Nie słyszała, jak jej mąż wszedł do domu.
– Przeproś – zażądał Vadim od żony.
– Puść swoją matkę! – zażądała Natasza, patrząc na kobietę stojącą w drzwiach.
– Moja mama nigdzie nie pójdzie! – powiedział jej Vadim.
– Chyba zapomniałaś, że to moje mieszkanie. Ja tu rządzę i nie mam prawa dyktować swoich zasad!
– Ależ ona ma gadane! – odezwała się Lubow Stiepanowna.
Natasza otworzyła szafkę, wyjęła kilka worków ze śmieciami i poszła do sypialni.
– Twojej żonie kompletnie odbiło – mruknęła Lubow Stiepanowna.
Przez jakieś pięć minut siedziały w kuchni, rozmawiając o czymś. W końcu Natasza pojawiła się w przedpokoju, niosąc dużą torbę z rzeczami. Odstawiwszy ją na korytarz, wróciła do sypialni i wciągnęła następny tobołek.
– Co to jest? – zapytał ją Vadim.
– Twoje rzeczy – odparła krótko Natasza. – Jedziesz do swojej matki.
Vadim zaśmiał się w odpowiedzi.
– To moje mieszkanie, nie twoje! Jesteś tu nikim, zerem na patyku! Jeśli nie wyjdziesz z matką, zadzwonię na policję!
Słysząc to, Lubow Stiepanowna wpadła w szał, przeklinając szwagierkę. Wyszła do pokoju i za chwilę wróciła z torbą rzeczy.
– Ona jest niepoprawna”, mruknęła Lubow Stiepanowna do syna.
Zdając sobie sprawę, że grupa wsparcia go opuszcza, Vadim postanowił spędzić noc w domu matki. Wyszedł na peron i już miał z niego zejść, gdy w jego kierunku poleciała torba z rzeczami, a za nią druga i trzecia.
– Nie histeryzuj! – krzyknął Vadim.
– Wynoś się! Nie chcę cię widzieć! – Natasza powiedziała głośno i zamknęła za nim drzwi.
Poczuła smutek w duszy. W przestronnym holu trzypokojowego mieszkania, wyposażonego w stare, ale dobre meble, jęczała jak mała dziewczynka, a potem wyła jak wiejska kobieta. Weszła do przedpokoju, gdzie ciężkie aksamitne zasłony wpuszczały słabe światło wieczornego dnia, i opadając na obskurny fotel, rozpłakała się.
Dziewczyna nie płakała jednak długo. Z determinacją otarła łzy, wzięła znajomą ścierkę i zaczęła wycierać nią masywny dębowy stół. Po kilku minutach zabrała się za prace domowe i zaczęła sprzątać. Godzinę później dom był w idealnym porządku: okna wypolerowane do połysku, meble wytarte do skrzypienia, dywany odkurzone.
Natasha wyjęła swoją ulubioną sztalugę, która widziała zabytki, ale zachowała wiele twórczych wspomnień, położyła ją na środku pokoju i zapalając jasne światło lampki biurkowej, usiadła przed nią. Na twarzy dziewczyny pojawił się rozmarzony uśmiech. Zanurzyła pędzel w wodzie, a następnie przejechała nim po zaschniętej farbie. Zastanowiła się przez chwilę, patrząc na czyste płótno, po czym zaczęła malować.
Miesiąc później Natasha opublikowała swoją pierwszą książkę z ilustracjami – kolorowy zbiór bajek dla dzieci w twardej oprawie. Książka zajęła honorowe miejsce na półce w jej biurze, które urządziła w małym pokoju. Teraz stała tam nie tylko jej ulubiona sztaluga, ale też wygodne biurko z komputerem, a ściany zdobiły szkice przyszłych prac.
Zaczęła stale otrzymywać zlecenia od wydawnictw. Koperty z propozycjami biznesowymi pojawiały się w jej skrzynce pocztowej każdego dnia, a telefon nie przestawał dzwonić od redaktorów. Wszyscy chcieli ilustrować bajki jej jasnymi, niezwykłymi rysunkami, w których rzeczywistość i fantazja były misternie splecione, a każda postać zdawała się ożywać na stronach książki.
Mieszkanie stopniowo zamieniło się w prawdziwe kreatywne studio, w którym na parapetach suszyły się świeże akwarele, a w rogu piętrzyły się stosy książek i szkicowników. Nawet stary kot, którego Natasha zgarnęła na ulicy i który drzemał na kanapie, wydawał się być częścią tego przytulnego artystycznego bałaganu.
P.S. Historia jest fikcją i nie jest planem działania.
– A teraz wstawaj i opuść moje mieszkanie” – zażądała Natasha od swojego męża i teściowej. – V0 n!