Anya była oszołomiona. To, o czym przypadkowo usłyszała dzisiaj, przybywając niezapowiedziana do domu teściowej, było straszne. Nie można było tego tak zostawić. Trzeba było działać, i to szybko i zdecydowanie!
– Jak to możliwe? Czy myliłam się przez tyle lat? Czy zaufałam łajdakowi i zdrajcy? – powiedziała do siebie, pospiesznie wracając do domu, nie mówiąc teściowej, że przyszła się z nią zobaczyć.Dziś był ostatni dzień wakacji Anji. Zrobiwszy wszystko, co zaplanowała na ten dzień, postanowiła pojechać do swojej teściowej Galiny Giennadjewny. Obiecała jej od kilku dni, że pomoże jej wyprasować i powiesić zasłony w salonie.
– Aneczko, potrzebuję twojej pomocy. Już dawno zdjęłam zasłony, wyprałam je w pralce. Teraz muszę je powiesić. Wiesz, że bolą mnie plecy i ręce, a zasłony są ciężkie. Sama nie dam rady. I tak jesteś teraz na wakacjach, więc mi pomóż” – poprosiła Anyę któregoś dnia.
– Galino Giennadjewna, czy nie byłoby łatwiej wezwać specjalistę z serwisu sprzątającego? On zrobi wszystko szybko i sprawnie. W tym samym czasie umyj okna – zasugerowała Anna, która naprawdę nie chciała spędzić ani jednego dnia swoich długo oczekiwanych wakacji na komunikacji z teściową.
– Nie ma mowy! Tyle będziesz musiała zapłacić! Nie jestem przyzwyczajona do rzucania pieniędzmi na lewo i prawo. Nie mam takich dochodów, żeby nimi rzucać – odpowiedziała Galina Giennadjewna nieszczęśliwie swojej szwagierce.
– Dam ci tyle, ile potrzebujesz – Anya zdecydowała się nawet na takie poświęcenie, żeby nie stracić całego dnia urlopu.
– Nie ma takiej potrzeby. Nie będę tolerować obcych w moim mieszkaniu. Przyjdziesz i pomożesz mi, kiedy będzie ci pasowało. Nie poganiam cię, Anno” – teściowa była nieugięta.
I dzisiaj zdecydowała, że nadszedł czas, aby pójść do matki męża i pomóc jej z zasłonami.
Zadzwoniła do Galiny Giennadjewny, aby uprzedzić ją o swoim przybyciu, ale nie otrzymała odpowiedzi.
– Dobrze, pójdę tędy. Ona i tak jest w domu, nie ma dokąd pójść”, zdecydowała Anna.
Wybrała numer męża, który był w pracy i chciała mu powiedzieć, że prawdopodobnie zostanie dziś do późna u teściowej. Ale on też nie odebrał.
– Nie chcą ze mną rozmawiać. No i dobrze – powiedziała sobie Anna i poszła do teściowej.
Jakież było jej zdziwienie, gdy nieopodal pięciopiętrowego budynku, w którym mieszkała Galina Giennadjewna, zobaczyła samochód męża.
– No proszę! Skąd się wziął Dmitrij? Też przyjechał wieszać firanki? – zapytała zaskoczona Anna. – Cóż, dowiedzmy się, co robi u swojej matki w godzinach pracy.
Anna weszła na trzecie piętro, gdzie znajdowało się mieszkanie teściowej. Drzwi były uchylone i słyszała urywki rozmowy męża z matką. Obok drzwi z jakiegoś powodu stał dziecięcy wózek.
„Dziwne, dlaczego drzwi są otwarte? I czyj to wózek? Czy sąsiedzi go zapomnieli? Co tu się dzieje?” – pomyślała Anna.
Weszła do środka i zatrzymała się w przedpokoju, bo postanowiła podsłuchać, o czym tak emocjonalnie rozmawiali Dmitrij i Galina Giennadjewna.
Ale to, co stało się później, sprawiło, że Anna dosłownie wcisnęła się w szczelinę między wąską szafką a ścianą przedpokoju. Tutaj teściowa okresowo umieszczała różne pudełka i paczki w zdemontowanej formie. Mówiła, że wszystko się przyda. Na szczęście teraz ta przestrzeń była wolna i szczuplutka Anya z łatwością się tam schowała, dziękując losowi, że w pokoju panował półmrok.
Nasłuchując, zdała sobie sprawę, że oprócz jej męża i jego matki, w pokoju jest jeszcze jedna kobieta. A najbardziej paradoksalna i zaskakująca była obecność małego dziecka, które ciągle marudziło, odciągając dorosłych od poważnej rozmowy.
– Nie, jak możesz to sobie wyobrazić, Dima? To, że są ze mną, to połowa sukcesu. Ale jak ja to wszystko wytłumaczę twojej żonie? Ona nie jest głupia i doskonale wie, jak traktuję obcych w moim domu – powiedziała nieszczęśliwie teściowa. – Nie podoba mi się ten pomysł.
– Och, dlaczego robisz problemy z niczego? Powiedzmy, że pieniędzy jest za mało, więc postanowiłaś wynająć lokatorów – pouczył ją Dmitrij. – Zwłaszcza, że to nie potrwa długo. Dwa, trzy miesiące, nie więcej.
– Z małym dzieckiem? – Myślisz, że to najlepsza opcja? Zobacz, jaki z niego łobuz, rozpieszczony, nikogo nie słucha – z głosu teściowej jasno wynikało, że nie jest zadowolona z tego, co się dzieje.
– Cóż powiedzieć, że znajomi pytali. Czego mam cię nauczyć? – Dymitr też był zdenerwowany.
– Mówiłem ci, Dima, dawno temu, kup mi i Zhorikowi mieszkanie. Jak tylko się urodził, prosiłem cię o to. Ale ty się nami nie przejmowałeś. A teraz błąkamy się po obcych kątach, jak bezdomni – wtrącił nieznajomy. – A twoje własne dziecko cierpi.
„Co? Czyje własne dziecko cierpi? Czy to właśnie usłyszałam?” – Anna była zaskoczona i już miała wyjść ze swojej kryjówki, by rozprawić się z mężem i nieznajomym.
Ale coś ją powstrzymało. Prawdopodobnie chęć poznania więcej szczegółów paskudnej zdrady jej własnego męża.
– Jakie mieszkanie? Znasz moją sytuację, Vika. Z trudem znalazłem pieniądze na wynajęcie twojej kawalerki. A teraz muszę przenieść cię do twojej matki. Musimy czekać. Wszyscy musimy poczekać”, przekonywał Dmitrij swoją ukochaną.
„Wow! Więc oni wszyscy są w zmowie! A moja teściowa, która zawsze uśmiechała mi się w twarz, wiedziała, że jej syn ma inną kobietę i dziecko na boku. Co za cynizm! Co za ohyda!” – Anya z trudem powstrzymywała emocje.
– Jak oni mają tu żyć? Zobacz, co on wyprawia? On cię nie słucha! Lepiej wychowuj swoje dziecko, moja droga! – Anja usłyszała oburzony głos teściowej.
– Och, ty myślisz, że ja chcę tu mieszkać! Jesteś śmieszna! Mieszkać z zupełnie obcą ciotką – to inna przyjemność, – zaczęła awanturować się z teściową bezczelna Vika.
– Co za bezczelna dziewczyna! Dima, nie mogłeś znaleźć lepszej kobiety? Ona upokarza twoją matkę! – głośno powiedziała Galina Giennadjewna.
– Przestań! Daj spokój, naprawdę! Teraz nie o tym musimy myśleć. Chodzi o to, jak przekonać Ankę, żeby sprzedała mieszkanie i dała mi pieniądze. Już zacząłem z nią rozmawiać o założeniu własnego biznesu. Na przykład wspólny warsztat samochodowy i myjnia. Że nie mogę już jeździć w te delegacje, mieszkać na odludziu przez miesiąc, żeby zarobić choć trochę przyzwoitych pieniędzy.
– No, a ona co? – Vika była zainteresowana. – Zgoda?
– A czym ona jest? Oczywiste jest, że mieszkanie, odziedziczone po rodzicach, przykro jej sprzedawać. I nawet dać mi wszystkie pieniądze na biznes. To jest ryzyko. I moja żona doskonale to rozumie. Mówię jej też, że przez jakiś czas będziemy musieli wynająć małe mieszkanie, dopóki biznes nie zacznie przynosić zysków. I dopiero wtedy będziemy mogli kupić przyzwoite miejsce do życia – kontynuował Dimitri.
– Nie ty, ale ty i ja! – wyjaśnił jego kochanek.
– No tak, my. Ty, ja i dziecko. Staram się dla twojego dobra. Po co innego miałbym to wszystko wymyślać? Myślisz, że to takie proste? Nie, nie jest! – Dimitri powiedział cynicznie.
W pewnym momencie Anya poczuła się chora. Wydawało jej się nawet, że zaraz zemdleje tutaj, na korytarzu w domu teściowej.
Uspokajając bicie serca i starając się równomiernie oddychać, powoli wyszła z kryjówki i opuściła mieszkanie teściowej.
Anya nie zadała sobie trudu, by pokazać całej trójce, że teraz już wszystko wie. Że słyszała każde słowo, które wypowiedzieli przeciwko niej. Nie, nic by im nie powiedziała. Zrobiłaby wszystko inaczej.
Dysząc na zewnątrz i czując pewną ulgę, Anna udała się do domu. Było wiele do przemyślenia i przetworzenia. I podjąć jedyną słuszną decyzję w tak trudnej sytuacji.
– Dlaczego mi to zrobili? Czy byłam złą żoną i synową? Czy nie kochałam męża i nie szanowałam teściowej? Czy to wszystko dlatego, że przez pięć lat małżeństwa nie mogłam mieć dziecka? Ale to nie jest osąd. A czy słuszne jest uciekanie na bok i tam robienie sobie syna z pierwszą napotkaną kobietą, tylko dlatego, że żona nie może mieć jeszcze dziecka? Anna proponowała mężowi – i to nie raz – że weźmie dziecko z domu dziecka. Zaoferowała też zapłodnienie in vitro. Ale Dimitri odmówił. Odpędzał ją jak irytującą muchę, za każdym razem powtarzając to samo zdanie: nie martw się, tak naprawdę tego nie potrzebuję.
Nie, ona chciała dziecka, naprawdę chciała. Ale z jakiegoś powodu wierzyła mężowi, uważała, że tak naprawdę nie dorósł jeszcze do ojcostwa i nie cierpi zbytnio z powodu braku dzieci.
Anna była silną kobietą. Zdała sobie z tego sprawę po tym, jak straciła oboje rodziców, jedno po drugim. Po tym, jak z wielkim trudem przeżyła ich stratę, postanowiła, że będzie żyć bez względu na wszystko. I postara się być szczęśliwa przez wzgląd na ich pamięć.
Poznając Dmitrija, Anna zdecydowała, że jest to mężczyzna, z którym może odważnie iść przez życie. Był opiekuńczy i troskliwy, przekonał ją, że tylko on może ją pokochać jak nikt inny. I tylko on ją uszczęśliwi.
– Zrobił to, bardzo się starał” – powiedziała Anna z gorzkim uśmiechem na twarzy.
Ale bardziej niż zdrada i zdrada bliskich, kobietę uderzył fakt, z jakim cynizmem jej mąż szykował się do ograbienia jej doszczętnie. Zostawić ją bez domu i porzucić, zostawiając ją z jej pieniędzmi dla innej.
– To się nie stanie, kochanie! – powiedziała z przekonaniem.
Wieczorem Dmitrij wrócił z pracy. Zachowywał się jak wcześniej. Przytulił żonę, pocałował ją w policzek, zapytał, co na kolację. Po jedzeniu położył się do łóżka. Powiedział, że był bardzo zmęczony pracą.
Anna z trudem powstrzymywała się, by nie pokazać, że wie o wszystkim.
Następnego dnia jej mąż znów mówił o tym, że muszą sprzedać mieszkanie.
– Anya, zdecydujmy się. Poczekajmy kilka lat na tym wynajmowanym, ale potem będziemy żyć jak ludzie – będziemy mieć własny biznes i kupimy inne mieszkanie – duże, nowe. I wtedy będzie można planować dzieci – przekonywał ją mąż, dobierając najbardziej przekonujące słowa.
– W porządku, przemyślę to. Może masz rację. Czas coś zmienić w naszym życiu – sucho odpowiedziała Anna. – Kiedy wrócisz z podróży służbowej, zajmiemy się tą sprawą.
– Co ty! Dobra robota, zgadza się! Może ty poszukasz kupców na swoje mieszkanie? Więc nie tracimy czasu. A ja wrócę i zacznę negocjować zakup garażu. Ladas?
Dimitri był zachwycony i nie ukrywał swojej radości. Nie mógł sobie nawet wyobrazić, że wszystko można tak łatwo rozwiązać z żoną.
Dwa dni później mąż wyjechał na dwa tygodnie w podróż służbową. Anna, nie zwlekając ani chwili, zaczęła działać.
Skontaktowała się ze znajomą pośredniczką i poprosiła ją o znalezienie kupców na jej mieszkanie. Idąc do pracy, Anna napisała list z rezygnacją. Następnie zaczęła pospiesznie umieszczać ogłoszenia o sprzedaży mebli i sprzętu AGD. To było zaskakujące, ale całe wyposażenie mieszkania zostało sprzedane w ciągu kilku dni. A cena nie była zła. Tak więc, zanim pierwsi nabywcy zaczęli przychodzić do Anny, aby obejrzeć mieszkanie, było ono praktycznie puste.
Kobieta sprzedała mieszkanie rodziców miłej starszej parze, która dała za nie dobrą cenę.
Pozostała tylko jedna rzecz do zrobienia – złożenie wniosku o rozwód w urzędzie stanu cywilnego. Anna zrobiła to ostatniego dnia przed wyjazdem do dużego miasta wojewódzkiego, gdzie mieszkała jej przyjaciółka, z którą Anya studiowała w instytucie.
Lilya od dawna dzwoniła do Anny, aby przeprowadziła się bliżej niej. Obiecała załatwić to w swojej firmie, ponieważ tacy specjaliści byli potrzebni wszędzie. Anya już poprosiła przyjaciółkę o znalezienie mieszkania. Kobieta planowała przeznaczyć dochód ze sprzedaży na zakup mieszkania zaraz po przyjeździe. I rozpocząć nowe życie. Z dala od oszustów i zdrajców.
Dmitrij, wracając z podróży służbowej, próbował się do niej dodzwonić, ale Anna zablokowała numer byłego męża. Lubiła wyobrażać sobie jego minę, gdy w jej mieszkaniu widział zupełnie obcych ludzi twierdzących, że to teraz ich mieszkanie.
Dobrze mu tak! To jedyny sposób na radzenie sobie z łajdakami. A Anya ma teraz nowe, interesujące życie w wielkim mieście. I wszystko będzie z nią dobrze. Najważniejsze to nie rozpaczać i wierzyć w najlepsze.