– Najpierw jesteś gosposią, potem żoną – krzyknął mąż do ciężarnej żony.

Larissa westchnęła ciężko, głaszcząc się po brzuchu. Miała skurcze od rana i sądząc po odstępach, były to skurcze treningowe, ale ogólny stan nie był przyjemny. Do porodu było jeszcze trochę czasu, ale Larissę przerażała myśl, że zacznie się wcześniej. Mimo że jej torba była spakowana od kilku tygodni, wciąż się martwiła. Od rana towarzyszyło jej złe przeczucie, jakby coś złego miało się wydarzyć. Może powinna była pojechać do szpitala wcześniej. To było pierwsze dziecko w ich rodzinie. Chociaż krewni i przyjaciele zdążyli już namalować w całej okazałości poród, Larisa martwiła się. A jeśli coś pójdzie nie tak? Rodzinne wycieczki wakacyjne.
– Co ty robisz na leżąco? Larysa, obiad nie robi się sam. Pamiętasz, że dziś przychodzą moi przyjaciele?Kobieta spojrzała na męża z wyrzutem. W ciągu ostatnich kilku miesięcy zmienił się nie do poznania, stał się zbyt nieuprzejmy i w ogóle nie interesował się stanem żony. Może znalazł sobie kogoś innego? Mówią, że tak się dzieje, gdy żona czuje się źle i nie dopuszcza męża do siebie. Larisa starała się zadowolić Makara we wszystkim, ale czasami stan był naprawdę straszny. Ciągły ból w dolnej części pleców był wyczerpujący. Trudno było nawet chodzić po domu, ale jednocześnie Larisa doskonale radziła sobie ze sprzątaniem i gotowaniem obiadu. Mimo że jej ciało było wyczerpane, kobieta nie pozwalała sobie na leżenie. Starała się robić wszystko wokół domu, nadążać za wszystkim i rozgrzewać się, a nie leżeć i czekać, aż ciało puchnie. Kto by to za nią zrobił? Musiała nawet sama chodzić do sklepu, bo mąż wracał zmęczony z pracy i mówił, że zakupy to nie sprawa mężczyzny.
– Makar, może zamówisz dziś coś w kawiarni? Nie czuję się najlepiej. Wątpię, czy będę w stanie gotować” – narzekała kobieta. Rzadko narzekała, ale tego dnia naprawdę nie miała energii.
Zanim Larissa zdążyła na niego spojrzeć, z ust jej męża wydobył się nikczemny śmiech. Zacisnął szczękę i potrząsnął głową.
– Postradałaś zmysły, Larisso? Jaka kawiarnia? Czy muszę karmić moich przyjaciół tym gównem, które może być zatrute? Dlaczego wyszłam za mąż, skoro jesteś taki leniwy? Ostrzegałam cię wcześniej o gościach i nie interesują mnie te wszystkie wymówki. Sam ugotujesz obiad i zaczniesz od razu. Jeśli nie zdążysz, nie będę za siebie odpowiedzialna. I tak już za dużo znoszę.
– Co jest z tobą nie tak? Żałujesz, że się ze mną ożeniłeś? Nie chcesz, żebyśmy mieli zdrowe dziecko? Dlaczego zachowujesz się, jakbym była służącą w tym domu? – Larissa zaszlochała.
– Jesteś służącą. Przede wszystkim jesteś gospodynią, a potem żoną. Zrobisz wszystko, co ci każę. Już dawno powinnam wziąć wszystko w swoje ręce, ale ty jesteś rozluźniona, wyluzowana, dlatego kręciłaś nosem. W porządku. Teraz wszystko będzie inaczej. Mężczyzna rządzi, a kobieta musi trzymać gębę na kłódkę i robić, co jej każą. Jeśli chcesz, oczywiście, że wszystko było w porządku, a mąż nie zbłądził. Więc zejdź z kanapy i ogarnij dom. Nie lubię robić w kółko tego samego. I nie zapomnij posprzątać salonu, żeby wszystko lśniło.
Larissa nie mogła uwierzyć własnym uszom, ale jakoś automatycznie zmusiła się do wstania z kanapy i poszła do kuchni. Plecy bolały ją jeszcze bardziej niż wcześniej. Dziecko zachowywało się zbyt niespokojnie, pchało się, sprawiając, że matka czuła się niekomfortowo. Oddychając ciężko, Larissa zaczęła przygotowywać obiad. Wszystko działo się jak we mgle, a kobieta niczego nie pamiętała. Robiła wszystko z przyzwyczajenia, czuła krople potu spływające po jej czole, a w środku czuła silne pragnienie oplucia wszystkiego, spakowania swoich rzeczy i opuszczenia męża. Ale dokąd? Relacje Larissy z rodzicami były najgorsze. Niekochana córka, która marzyła o pozbyciu się, jak najszybciej, dając jej w małżeństwie. Jedyną osobą, która cieszyła się na jej widok, była ciotka, siostra ojca. Zawsze wspierała Larisę i mówiła, że może na niej polegać. A gdyby Lara przyjechała z małym dzieckiem? Czy ciotka by ją zaakceptowała? I to nie na jeden dzień… nawet nie na tydzień. Ile czasu minie, zanim wróci i będzie mogła zarabiać na życie? Alimenty od chciwego męża niewiele dają.
– Myślisz, że jest ci ciężko? Larenka, jeśli zdecydujesz się mnie zostawić, nie będziesz miała dokąd pójść. Rodzice cię nie zaakceptują, ciotka nie będzie chciała, żebyś miała dziecko. Wszystko zależy ode mnie, więc rób co ci każę, a ja nawet na ciebie nie nakrzyczę. Dziś służ moim przyjaciołom i nie miej do mnie pretensji. Uśmiechnij się i pokaż mi, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Jak szczęśliwa jesteś ze mną.
Makar ujął Larissę za podbródek, unosząc jej twarz tak, by patrzyła mu w oczy, ale ona szybko odwróciła wzrok, odsunęła się od męża i ciężko wciągnęła powietrze.
– Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest mi utrzymać się na nogach? Muszę się położyć… a może wcześniej pojechać do szpitala? Czuję się naprawdę źle. Nie skarżyłam ci się od dziewięciu miesięcy, ale dzisiaj naprawdę…
– Nie zmyślaj, dobrze? – Makar przerwał. – Za trzy dni masz hospitalizację. Myślisz, że zapomniałem? Nie waż się zwalniać, jeśli nie chcesz mieć większych kłopotów.
Larissa w ogóle nie poznała swojego męża. Wyglądało na to, że ktoś go zastąpił, wprowadził do domu złą kopię, a Makar trafił do więzienia. Jak to możliwe? Przecież nie miał braci bliźniaków. I jest jedynym dzieckiem w rodzinie. Oczywiście jego matka, Nadieżda Wiktorowna, wychowywała syna samolubnie, robiła dla niego wszystko, ale wcześniej tego nie wyśledzono. Co się teraz zmieniło? Co sprawiło, że Makar zachowywał się tak okrutnie? Nie było odpowiedzi na te pytania. Kiedy przyszli przyjaciele jej męża, Makar spojrzał gniewnie na swoją żonę i powiedział, że nie powinna zapominać o wszystkim, o czym dzisiaj rozmawiali.Wycieczki na rodzinne wakacje
Nakrywając do stołu, uśmiechając się przez ból przyjaciół męża, Larissa przeklinała los. Beształa samą siebie, że tak bardzo się myliła i wcześniej nie wzięła pod uwagę wszystkich negatywnych aspektów mężczyzny. A może pojawiły się dopiero teraz? Może miał jakieś problemy w pracy? Makar zawsze był impulsywną osobą, mógł nieświadomie przenosić swoje zmartwienia na rodzinę. Myśląc o tym, Larissa zdołała nawet na chwilę zapomnieć o nieprzyjemnych doznaniach, dopóki jej żołądkiem nie szarpnęło gwałtownie. Jęcząc do siebie i zginając się w pół, Larissa poczuła, jak jej żołądek się zaciska.
– Larissa, powinnaś usiąść i odpocząć. Z takim brzuchem krążysz wokół nas jak pszczoła. Czym my jesteśmy, nie mężczyznami? Nasze ręce wyrastają z właściwego miejsca, potrafimy o siebie zadbać, ale ty lepiej się połóż! – podskoczył do kobiety… nie, nie do jej męża, ale do najlepszego przyjaciela, Antona.
– Dziękuję… – odpowiedziała zachrypniętym głosem Larisa. – Dokładnie tak zrobię.
– Larok, nie zapomnij o naszej rozmowie, – przez zaciśnięte zęby jego mąż wysyczał nie trzeźwym głosem. – A ty, Toch, nie wtrącaj się. Po co mówić cudzej żonie, jak ma się zachowywać? Lara jest dorosła, wszystko rozumie.
Kłócić się z mężem, nawet słuchać, co mówi, nie ma siły. Poziom tlenu stał się katastrofalnie niski. Bolesne skurcze stały się częstsze.
– Wygląda na to, że się zaczyna – powiedziała Larysa, bojaźliwie trzymając się ręki Antona.
– Nie zmyślaj! Masz jeszcze trzy dni do hospitalizacji! – prychnął Makar zza stołu, a niektórzy z jego przyjaciół roześmiali się.Wycieczki na rodzinne wakacje
Podtrzymując kobietę za łokieć, Anton pomógł jej podejść do sofy i usiąść. Ból stawał się już nie do zniesienia. Zdając sobie sprawę, że Makar nie jest w stanie prowadzić samochodu i generalnie nie planuje nic robić, Anton zadzwonił po karetkę, ale ponieważ oczekiwanie na samochód zajęłoby dużo czasu, pospieszył z pomocą Larisie. Kobieta mamrotała niespójnie słowa wdzięczności, odwracając uwagę od bólu. Jak dotarła do szpitala położniczego, jak urodziła, kobieta nie pamiętała. Leżała na oddziale, patrząc na swojego syna, a łzy spływały jej po policzkach. Czy były to łzy radości? Oczywiście, cieszyła się, że dziecko urodziło się żywe i zdrowe, ale była też druga strona medalu – nie miała dokąd pójść z dzieckiem. Bo teraz nie chciała wracać do męża. Larisa pozwoliła, aby miniony dzień przeszedł przez nią raz po raz i zdała sobie sprawę, że jej mąż nie dba o nią. Kpił z niej. Gdyby nie Anton, kto wie, jak wszystko by się skończyło…? Być może urodziłaby syna w domu, ale to, czy urodziłby się zdrowy, czy nie, jest wielkim pytaniem.
Anton napisał do Larisy i zapytał, czy wszystko z nią w porządku. Jego troska była niewątpliwie przyjemna, ale wciąż przypominała jej, jak bardzo mąż nie dba o własną żonę. Makara nie obchodzi, czy urodziła i czy z dzieckiem wszystko w porządku. A ona nie powiedziała mu, że urodziła. Wysłała wiadomość do Antona, swojej teściowej i ciotki. Jej mąż nie dbał o to, co się z nią dzieje, więc nie powinien był informować jej o synu.
Następnego dnia telefon Larisy rozdzwonił się na dobre. Znajomi gratulowali jej, ciotka i teściowa pytały, co jej przynieść. Nawet Anton zaproponował, że pójdzie do sklepu i przyniesie to, o czym mówiła.
– Laris, zdaję sobie sprawę, że to nie jest sposób na takie rozmowy, ale trudno mi milczeć. Ciężko jest stać się wspólnikiem. Widzę, że między tobą a Makarem nie układa się najlepiej. Myślałem, że przynajmniej odkurzy cię po tym, jak zrobił coś takiego… Tak czy inaczej, zdradza cię. Od dawna ma młodą dziewczynę i przychodzi z nią na wszystkie imprezy. Wiem, że to nie jest dobry moment, by o tym mówić, ale widziałam, jak zachowywał się wobec ciebie zeszłej nocy… Jeśli potrzebujesz pomocy, powiedz tylko słowo. Nie musisz znosić takiego zachowania, Larice. Uciekaj od niego, bo dalej może być tylko gorzej.
Larissa podziękowała Antonowi za powiedzenie jej prawdy. Teraz już nie miała wątpliwości, że podjęła słuszną decyzję i powinna odejść od męża. A co zrobi dalej? Tylko czas pokaże. Jedyną rzeczą, która musiała zostać rozwiązana w ciągu najbliższych kilku dni – problem z mieszkaniem, bo wypisana ze szpitala położniczego i iść do męża teraz nie chciała. Larisa nie miała pojęcia, jak zachowa się dalej. Podzieliła się swoimi obawami z ciotką, która zapewniła ją, że siostrzenica może na nią liczyć.
– Możesz zatrzymać się u nas na jakiś czas. Mamy wolny pokój. Jak będę na wakacjach, pomogę przy dziecku, a potem zobaczymy. Damy radę i nie przegramy, Laroczka. Dobrze, że mi wszystko powiedziałaś.
Larisa nawet odetchnęła lżej. Zaczęła cieszyć się swoim małym synkiem, po raz pierwszy spojrzała na niego jak na tubylca, tak długo oczekiwaną grudkę szczęścia. I niech ich związek z Makarem zrujnowany, ale syn nie jest winny tego. Lara kochała dziecko całym sercem. Jej mąż nie zadzwonił, ale jej teściowa zaczęła się martwić o absolutorium. Larisa szczerze wyznała kobiecie, że nie zamierza wracać do męża.
– Wiem, że Makar ma kobietę na boku. Ostatnio bardzo się zmienił. Kiedy byłam w ciąży, nie miałam siły, by się temu sprzeciwić, ale teraz nie zamierzam tolerować takiej postawy. Twój syn bardzo się zmienił, Nadieżdo Wiktorowna. Ani razu do mnie nie zadzwonił… O jakich relacjach możemy mówić?
– Łaroczko, czy to naprawdę tak wygląda? Nie sądziłam, że mój syn może zrobić coś tak podłego. Zawsze myślałam, że wasz związek jest idealny. Powinnaś była przyjść do mnie wcześniej. Porozmawiałabym z nim i spróbowała przemówić mu do rozsądku. Teraz zdaję sobie sprawę, że jest już za późno. Dokąd pójdziecie z Olegką? Nie do rodziców.
– Najpierw do ciotki, a potem coś wymyślę – pospieszyła uspokoić teściową Larysa.
– A może do mnie? Mieszkam sama. Chętnie ci pomogę. W końcu Oleżuk to mój wnuk. Obiecuję, że będę cię chronić przed Makarem, a on nie odważy się zbliżyć, jakoś obrazić.
Łarisa zaufała teściowej. Nie sądziła oczywiście, że od razu stanie po jej stronie, ale teraz pojawiła się myśl – dlaczego od razu nie pomyślała, żeby pójść do babci swojego syna. Przecież nie chciała zawstydzać ciotki. Ona ma męża… i dzieci. Nie ma zbyt wiele miejsca, a małe dziecko w domu to dodatkowy hałas. Zgodziwszy się, Larisa zadzwoniła do ciotki i poinformowała ją o swojej decyzji.
– Jesteś pewna, że nie będzie próbowała zrobić ci krzywdy i zabrać dziecka? – zapytała ciocia.
– Takich rzeczy nie można być pewnym. Myślałam, że mój mąż jest niezdolny do zdrady, ale wiesz, co zrobił. Będę ostrożna. Obiecuję. Dziękuję bardzo za wsparcie.
Larissa przygotowywała się do wypisu, kiedy dostała SMS-a od męża na swój telefon. Sądząc po literówkach, nie napisał go na trzeźwo.
Makar: „No i? Kiedy zamierzasz wrócić do domu? Nie ma jedzenia… Moje ubrania są zniszczone”.
Larisa stała się nieprzyjemna, zmarszczyła nos z obrzydzeniem i potrząsnęła głową. Jak długo Makar się przebierał? Siadając na łóżku, patrząc na beztrosko śpiące dziecko, Larisa pomyślała. Pierwsze dzwonki alarmowe prawdopodobnie pojawiły się już dawno temu, ale nie zauważyła ich, dopóki wszystko nie wywróciło się do góry nogami. Teraz nie ma znaczenia, kiedy to wszystko się zaczęło – chwila minęła. Larissa nie mogła wybaczyć mężowi takiego stosunku do siebie. Podobnie jak kobiecie, z którą się związał i którą ciągał na przyjęcia, podczas gdy Larisa dręczyła się, zajmując się domem i nie pozwalając sobie na odpoczynek.
Nadieżda Wiktorowna spotkała się z synową i zabrała ją i jej syna do swojego mieszkania, gdzie już przygotowała dla nich przytulny kącik, udekorowany balonami. Widać było, że kobieta bardzo się starała. Powiedziała, że rozmawiała z synem. Makar powiedział, że dziecko nie jest mu potrzebne, nie pałał chęcią zostania ojcem i w ogóle jeszcze nie nagulaluvshalu i jest gotów dać Larisie rozwód pod warunkiem, że nie będzie żądać od niego alimentów.
– Jednak zdecydowanie radzę nie dać się nabrać na tę sztuczkę, Larochka. Niech płaci co do grosza! Będzie wydawał pieniądze na kochankę, a ty będziesz ledwo wiązać koniec z końcem. W każdym razie pomogę ci. Trzeba by znaleźć dobrego adwokata.
pomyślała Larissa, bo Anton akurat pracował w kancelarii i był dobrym prawnikiem. Skoro sam nie brał udziału w postępowaniu rozwodowym, to na pewno mógłby kogoś polecić? Kobieta zadzwoniła do przyjaciela swojego wkrótce byłego męża.
– Anton, rozumiem, możesz mi odmówić, bo ty i Makar jesteście przyjaciółmi, ale nie mam nikogo innego, do kogo mogłabym się zwrócić o pomoc.
– Nie jesteśmy już przyjaciółmi. Nie wiem, co się z nim ostatnio stało, ale Makar powiedział ostatnio wiele niepotrzebnych rzeczy. Uderzyłem go w twarz i to wszystko… cóż, nasza przyjaźń się skończyła. Nie zamierzam zadawać się z człowiekiem, który stracił wszystkie moralne wartości.
Makar tracił wszystkich, na których mu zależało… przyjaciół… rodzinę… Nawet jego matka nie chciała się z nim komunikować po tym, jak spotkała się z zimną obojętnością. Stanęła po stronie synowej i planowała pomóc tylko Larisie przy dziecku.
Makar naprawdę nie interesował się dzieckiem. Larisa przypomniała sobie, jak był szczęśliwy, gdy przekazała wiadomość o ciąży. Czy nowa firma zmieniła jego spojrzenie na życie? Anton powiedział, że Makar bardziej zaangażował się w nową firmę, do której wprowadziła go jego kochanka… i tam jego własne zainteresowania i preferencje. Mąż Larisy zawsze był człowiekiem miękkim i łatwo ulegającym sugestiom. Szkoda, że osoba z zewnątrz miała na niego większy wpływ niż jego rodzina.
Anton zaangażował się w postępowanie rozwodowe. Wszystko to zajęło dużo czasu. Ponieważ Makar nie chciał płacić alimentów, a nawet próbował zaprzeczyć ojcostwu, proces ciągnął się przez trzy miesiące, ale ostatecznie podjęto decyzję na korzyść Larisy i dziecka.
Nadieżda Wiktorowna aktywnie pomagała Larisie w opiece nad małą Oleżką, a po kilku miesiącach była w stanie pójść do pracy. Nie żyli w luksusie, ale mieli wystarczająco dużo. Łarisa nie mogła przypuszczać, że będzie miała tyle szczęścia z teściową, a ona stanie po jej stronie. Kobieta była w bliskim kontakcie z Antonem. Wieczorami i w weekendy spacerowali z małą Oleżką po parku. Okazało się, że mają sporo wspólnych tematów. Wydawało się, że Larissa wróciła do czasów, gdy ich związek z Makarem dopiero się rodził. Bała się, że wydarzenia się powtórzą, więc rozmawiając z Antonem nie spodziewała się, że ich relacja przekroczy granicę przyjaźni. Jednak niepostrzeżenie dla obojga to się stało. Anton zaprosił Larisę na randkę, a Nadieżda Wiktorowna powiedziała, że nie ma powodu, by siedziała w czterech ścianach i marnowała młodość.
Anton nie owijał w bawełnę. Zdając sobie sprawę, że Larisie nie będzie łatwo pogrążyć się w nowym związku, nie naciskał, ale jednocześnie od razu wyraził powagę swoich zamiarów i obiecał zaopiekować się kobietą i jej synem.
Dopiero gdy Olezhka skończyła rok, Larisa zdała sobie sprawę, że jest gotowa spróbować i zgodziła się zamieszkać z Antonem. Obserwując, jak zajmuje się jej synem, kobieta zdała sobie sprawę, że najlepszego ojca po prostu nie da się wymyślić. Jest mało prawdopodobne, aby Makar stał się taki sam.
Anton dowiedział się od swoich znajomych, że Makar zszedł na złą drogę, związał się z nielegalnymi narkotykami, a nawet wylądował na posterunku policji. Larisa nie mogła przestać martwić się o ojca swojego syna, ponieważ ciepłe uczucia, które kiedyś żywiła do męża, wciąż o sobie przypominały. Nie można tak po prostu usunąć mężczyzny ze swojego życia i udawać, że nie ma się z nim nic wspólnego. Larissa martwiła się o byłego męża jak o każdą inną, nawet obcą osobę. Było jej przykro, że ludzie psują sobie życie, dewaluują je i trwonią na niejasne przyjemności, ale nie można oddać mózgu innemu, nie można nauczyć go myśleć poprawnie.
Anton i Larisa pobrali się. Oleżka zaczął nazywać Antona tatą, to było jego pierwsze słowo. Mężczyzna był niezmiernie szczęśliwy. Był szczególnie szczęśliwy, gdy dowiedział się, że ich rodzina powiększy się, ponieważ Larisa ponownie zaszła w ciążę. Anton zdmuchnął kurz ze swojej żony i pokazał, jaki potrafi być prawdziwie kochający mąż. Co do Makara… nigdy się nie pojawił. Za bardzo podobało mu się jego nowe życie. Nadieżda Wiktorowna próbowała rozmawiać z synem, ale on jej nie słuchał. Założył dom publiczny w swoim mieszkaniu i myślał, że żyje dobrze i prawdziwie, a inni po prostu go nie rozumieją. Dwa i pół roku później zmarł, a mieszkanie … o nią próbowała walczyć konkubina Makara, której nigdy nie udało się zostać jego żoną, ale spadek przypadł matce i synowi mężczyzny. Nadieżda Wiktorowna odmówiła oddania swojego udziału na rzecz wnuka, ale z oczekiwaniem, że Larisa na pewno sprzeda mieszkanie, które zawierało tak wiele negatywnych rzeczy, i kupi synowi nowe miejsce do życia.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *