– Co ty tu robisz? Na zewnątrz jest już zimno, zamrozisz to miejsce.
– Wietrzę. Twoja mama znowu nam pomogła, boli mnie głowa od tego zapachu.- To znowu wina twojej mamy!
– Xyuh, gdzie teraz jesteś? – zapytała Marina, przyjaciółka Xenii, gdy tylko podniosła słuchawkę.
Jej głos był niezwykle podekscytowany.
– U mamy w wiosce, – odpowiedziała Xenia, również zaczynając się automatycznie martwić.
– A Kirył?
– A Kirył, wyjechaliśmy razem na weekend. Przecież ci mówiłam.
– Tak, pamiętam. Po prostu zapaliła ci się lampka, pomyślałam, że może pomyliłam daty, dlatego pytam.
– Nie pomieszały, – nerwowo zastanawiając się co zrobić, odpowiedziała Xenia. – Jest ktoś jeszcze.
– Jeszcze się nie zagotowałeś. Może ty albo Kirył zapomnieliście zgasić światło?
– Tak nie, wychodziłam ostatnia i na pewno wszystko wyłączyłam. Co powinniśmy zrobić? Wezwać policję?
– Czekaj, może pomyliłem okna. Zajmiemy się tym. Oddzwonię.
Xenia nie mogła usiedzieć w miejscu, wróciła do dużego pokoju, z którego przed chwilą wyszła odebrać telefon. Tam czekała na nią matka, Albina Fiodorowna, i narzeczony, Kirył.
Natychmiast zaczęła pakować rozpakowaną torbę.
– Kir, chyba powinniśmy wracać do domu – powiedziała zmartwiona. Kirył spojrzał pytająco na narzeczoną. – Marina dzwoniła, przechodziła obok naszego domu, a tam pali się światło. Może, oczywiście, zapomniała je wyłączyć, ale co, jeśli ktoś się włamał?
Albina Fiodorowna natychmiast podskoczyła i niemal pobiegła w stronę wyjścia:
– Zadzwonię do ojca, – Piotr Pawłowicz był teraz gdzieś w ogrodzie.
I tylko Cyryl zachował absolutny spokój.
– Xyush, dlaczego tak się martwisz? W porządku, to moja matka, dałem jej klucze.
– Dlaczego? – niezrozumiale zapytała Xenia, kładąc torbę na podłodze.
Albina Fiodorowna zamarła w drzwiach.
– No, żeby doglądała mieszkania, podlewała kwiaty.
– Wyjechaliśmy trzy godziny temu, wrócimy pojutrze. Nie mamy kwiatów, które umrą po dwóch dniach bez podlewania.
– Z nadzorem i tak jest bezpieczniej.
– Mam nadzieję, że nie dałeś nikomu innemu kluczy do mojego mieszkania bez mojej zgody.
– Dlaczego miałbym pytać? O czym ja mówię? Mam licencję na ptaki. Cokolwiek złego, po prostu mnie wyrzucasz.
– Kir, co to ma z tym wspólnego? Chodzi o to, że to nasz dom, gdzie są moje i twoje rzeczy, i nie chciałbym, żeby ktoś tam był beze mnie.
– To tylko moja mama, nie jest obca. Sprawdzi tylko, czy wszystko w porządku, a potem wyjdzie.
Xenia uspokoiła się nieco. Mieszkanie jest bezpieczne, nie można przerywać wakacji. Wciąż jednak czuła się nieswojo, że w jej mieszkaniu ktoś buszuje bez niej. Postanowiła, że weźmie klucze od Wasilija Antonowna, jak tylko wróci do domu. I spokojnie porozmawia z Cyrylem, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła.
Weekend w domu rodziców minął niepostrzeżenie. Na myśl o konieczności powrotu do miasta i pójścia do pracy, zareagowała lekką irytacją, ale nie była to najbardziej niepokojąca myśl. O wiele bardziej stresująca od nadchodzącego tygodnia pracy była konieczność rozmowy z przyszłą teściową i narzeczonym. Podejrzewała, że obie te rozmowy będą bardzo trudne. Ale nie sposób było się bez nich obejść.
Na początek Xenia postanowiła odbyć jeszcze jedną rozmowę z panem młodym podczas ich podróży do domu.
– Kir, umówmy się jeszcze, że tylko my mamy klucze do naszego domu.
– A jeśli coś się stanie? – Kirył natychmiast odpowiedział zapamiętanym pytaniem.
– Na przykład co?
– Cóż, pęknie rura, gdy nas nie będzie.
– Pracuję piętnaście minut od domu, i tak wrócę przed twoją mamą. A jak wyjeżdżam na dłużej, to blokuję rury.
– A kwiaty? Tym razem wyjeżdżamy tylko na weekend, a co jeśli pojedziemy na wakacje na kilka tygodni?
– Na kilka tygodni znajdziemy kogoś, kto będzie podlewał kwiaty. Nie musisz cały czas mieć przy sobie kluczy.
– W porządku – niechętnie zgodził się Kirył, nie znajdując sensownego argumentu. – Ale sam porozmawiaj z mamą.
Xenia z rozmowy wyniosła pewne wrażenie niekompletności. Odnosiło się wrażenie, że Kirył tylko słownie przystał na jej prośbę, ale w rzeczywistości pozostał przy swoim zdaniu. Ale nie naciskaj. Nagle jej się to po prostu wydało.
Po powrocie do domu Xenia zobaczyła, że wszystkie ubrania z kosza zostały wyprane, wszystkie szafy wyczyszczone, w tym półki z bielizną i skarpetkami. Brakowało jej kilku rozciągniętych, ale lubianych domowych koszulek. Nie było ich ani w szafie, ani na suszarce. Nie było też kilku ubrań Cyryla.
Tego było już za wiele. Natychmiast zadzwoniła do swojej przyszłej teściowej:
– Witaj, Wasilijo Antonowna. Chciałabym, żebyś oddała klucze do mojego mieszkania i nigdy więcej nie przychodziła tu bez mojej wiedzy.
– O co tyle hałasu? Nie jesteśmy sobie obcy. Chciałam ci pomóc, a poza tym nigdy nie wiadomo, co się stanie.
– Co się stanie? Dlaczego powtarzasz to samo na dwa głosy?
– Cóż, podlać kwiaty, zatkać rurę, jeśli pęknie – argumenty były boleśnie znajome.
Najwyraźniej Wasylisa Antonowna używała takich słów, by przekonać syna do zrobienia jej duplikatu.
– Na razie nic gorszego niż twoja pomoc się nie stało. Dlaczego poszłaś do szafy? Gdzie położyłaś koszulki?
– Wyrzuciłam je, były okropne: rozciągnięte, wyprane.
– Były moimi ulubionymi. Lubiłem w nich chodzić po domu.
– Xyush, to kiedy mieszkałaś sama w domu, mogłaś sobie pozwolić na taki horror, ale teraz mieszkasz z mężczyzną. Myślisz, że Cyryl lubi patrzeć na Ciebie w rozciągniętych koszulkach?
– Kiedyś uwielbiałam je nosić!
– Dziewczyno, mężczyźni kochają oczami, musisz zawsze o tym pamiętać, nawet w domu. Zwłaszcza w domu.
– Cóż, pomyślę, gdzie i w co się ubrać. Oddaj mi klucze i nie bądź więcej uciążliwa w moim domu.
Po odłożeniu słuchawki podeszła do Kiryła:
– Idź do mamy, weź klucze.
– Dlaczego jesteś taki zły, co się stało?
– A ty sam jesteś zadowolony, że ona grzebie w twoich rzeczach? Wyrzuca to, co uważa za niepotrzebne?
– Co w tym wielkiego? Zależy jej na nas. Twoje koszulki były naprawdę okropne. Czekałam, aż się ich pozbędziesz. Twoja mama zrobiła to za ciebie.
– Mogłeś to po prostu powiedzieć! Tak normalni ludzie rozwiązują problemy, a nie ukradkiem. W każdym razie, zabierz jej klucze. Już.
Cyryl wyszedł, a Xenia zajęła się układaniem rzeczy w szafie tak, jak miała to w zwyczaju, jednocześnie próbując zrozumieć, jak znalazła się w takiej sytuacji.
Znali się od pół roku, a Cyryl nigdy nie sprawiał wrażenia maminsynka: nie dzwonił do matki codziennie, nie konsultował się z nią w żadnej sprawie. Zachowywał się dość pewnie i spokojnie. Ale dzisiaj dosłownie powtarzał słowo w słowo to, co mówiła jego matka i przyjmował za pewnik każde jej działanie. Czy myliła się co do niego?
Kirył wrócił dwie godziny później, oddał jej klucze i przeprosił:
– Przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, że to będzie dla ciebie takie ważne. Ale obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
Xenia zastanowiła się przez chwilę, ale postanowiła jeszcze nie rąbać z ramienia. Miała nadzieję, że Kirył naprawdę zrozumiał i zaakceptował jej słowa.
Ale tydzień później, wracając z pracy, zdała sobie sprawę, że w mieszkaniu znów jest Wasilija Antonowna. Tym razem wydawało się, że ponownie umyła podłogi, a dzięki agresywnej chemii zapach unosił się w całym mieszkaniu. Ksenia, która była bardzo wrażliwa na ostre zapachy, natychmiast otworzyła okna, aby przewietrzyć mieszkanie.
Kiedy Kirył wrócił, w domu panował przeciąg, Xenia leżała w sypialni, owinięta kocem i zwinięta w kłębek.
– Co ty tu robisz? Na dworze jest już chłodno, mieszkanie zamarznie.
– Wietrzę je. Twoja mama znowu nam pomogła, teraz boli mnie głowa od zapachu.
– To znowu wina twojej mamy!
– Dlaczego ona wciąż ma klucz? Ty go zabrałeś!
– Dokładnie, zabrałem go, w czym problem? Może zrobiła duplikat, kiedy byłem w drodze. Ale nie rozumiem, dlaczego jesteś taki zły. Ona próbuje ci pomóc.
– To dom wariatów… Z takiej pomocy tylko kłopoty.
Następnego dnia Xenia postanowiła ponownie porozmawiać z Wasylisą Antonowną.
– Co robiłaś w moim mieszkaniu, kiedy mnie nie było? Zrobiłaś sobie duplikat, zanim oddałaś klucze Cyrylowi? Dlaczego?
– Na wszelki wypadek. Na wypadek, gdyby coś się stało.
– Co miałoby się stać? Pracuję blisko domu, nie wyjeżdżamy na długo. Jak dotąd nie wydarzyło się nic gorszego niż twoje wizyty.
– Po prostu pomagam. Nikt mi nie pomagał, gdy byłem młody, było ciężko. Nie chcę takiego losu dla ciebie i twojego syna.
– Umówmy się: jeśli będę potrzebowała pomocy, na pewno cię poproszę, ale wcześniej nic nie rób!
Tego samego dnia Xenia zmieniła zamki.
Potem dwa tygodnie minęły spokojnie i Xenia miała nadzieję, że problem w końcu został rozwiązany. Ale potem Xenia i Kirył znowu pojechali do jej rodziców, a wracając, znowu złapali ślady czyjegoś pobytu.
Tym razem Wasilija Antonowna postanowiła „pomóc” w kuchni: ponownie umyła wszystkie powierzchnie żrącymi chemikaliami, przestawiła wszystkie garnki i słoiki ze zbożem. Część jedzenia zniknęła z lodówki.
Xenia ponownie poszła otworzyć okna.
– Tak, całe mieszkanie znowu będzie zimne! – wykrzyknął Kirył i zamknął okno w kuchni, a Xenia otworzyła okno w sypialni. – Na zewnątrz nie ma maja! A ogrzewania jeszcze nie dali!
– Podziękuj mamie! – Xenia również podniosła głos.
Wróciła do kuchni, ponownie otworzyła okno i wciągnęła Kiryła do pokoju, w kuchni ciężko jej było oddychać.
– Powiesz mi skąd znowu wzięła klucze? Zmieniłam zamki, nie mogła sama zdobyć kluczy, nie było jej dwa tygodnie. Więc znowu dałeś jej klucze.
– Dałem! – krzyknął Kirył. – Dałem. To moja matka, musi mieć klucze do mojego domu.
– Dlaczego?
– Chcesz powiedzieć, że twoja mama nie ma kluczy do twojego mieszkania?
– Nie. Dlaczego miałaby mieć? Co miałaby tu robić?
– Wszystko może się zdarzyć!
– Co? Co się stanie, że bez klucza twojej mamy do mojego mieszkania zginiemy?
– Nie wiem.
– Nie wiem i nikt nie wie. Bo nie ma takiej sytuacji.
– Ale jeśli zgubisz klucze.
– Ty je masz, ja na ciebie poczekam.
– A co jeśli oboje je zgubimy?
– Jak ty to sobie wyobrażasz?
– Wszystko może się zdarzyć.
– Otworzymy mieszkanie i zmienimy zamki.
– Ale jeśli mama ma klucze, nie będziemy musieli tego robić.
– Och, jeśli oboje zgubimy klucze w tym samym czasie, myślę, że ona zgubi je tego samego dnia. A wtedy, w porządku, miałaby klucze na wszelki wypadek. Ona nie tylko je ma, ona ich używa.
– Pomaga nam. Będzie ci łatwiej, mniej pracy w kuchni.
– Tak, będę musiała wszystko przejrzeć. Tak przy okazji, nie jesz dzisiaj kolacji. Nie będę gotować, dopóki kuchnia się nie przewietrzy.
– Dlaczego?
– Mówiłem ci setki razy, że mam ostrą reakcję na ostre zapachy. Boli mnie od nich głowa. A Wasilija Antonowna, jakby szorowała kuchnię chlorem.
– To tylko podstawowa higiena. Trzeba regularnie myć wszystko środkiem dezynfekującym, inaczej bakterie rozprzestrzenią się wszędzie.
– Cóż, potrafię wymyślić, jak utrzymać czystość we własnym mieszkaniu. Jeśli masz jakieś zdanie, możesz mi powiedzieć, możemy to wspólnie wypracować. Dlaczego trzeba to załatwiać w ten sposób?
– Żeby ci było łatwiej. Robisz tragedię z niczego! I z jakiegoś powodu odmawiasz ugotowania obiadu.
– A na obiad idź do mojej mamy, myślę, że chętnie ułatwi mi życie.
Cyryl obraził się i rzeczywiście poszedł do matki. Xenia uznała, że to świetna okazja, by raz na zawsze zamknąć ten temat. Spojrzała na zegar – najbliższy sklep jeszcze działał.
Xenia kupiła kolejny zamek, wezwała ślusarza. Podczas gdy on wymieniał zamki, Xenia zebrała rzeczy Kiryła do dużej torby.
Wrócił od matki późno, już około dziesiątej wieczorem. Próbował otworzyć drzwi własnym kluczem, ale oczywiście nie udało mu się. Potem zadzwonił do drzwi. Xenia otworzyła drzwi, ale nie wpuściła Kirilla do mieszkania. Zamiast tego położyła przed nim torbę z jego rzeczami.
– Co to za cyrk?
– Myślę, że Wasylisa Antonowna zajmie się tobą lepiej niż ja. Nie jestem pewna, czy w ogóle potrzebujesz żony. Masz już matkę.
– Co robiłaś w moim mieszkaniu, kiedy mnie tam nie było” – zapytałam przyszłą teściową