– Dlaczego obie nie pójdziecie do diabła ze swoją mamą! – Valentina była wściekła. – Dlaczego, u licha, miałabym być jej coś winna?
– Mam jej to powiedzieć? – Victor zapytał nieprzyjemnym głosem. – No, że ją przysłałeś!
– Tak, możesz mu to powiedzieć! I powiedz jej, żeby nie wspominała o żadnych długach! Ja osobiście nic od niej nie wziąłem! Ani grosza! A wszystko, co wziąłeś od swojej matki, oddaj jej! – powiedziała Valya do męża.
– Ty też jesteś mądry, Val! A to, że mama dołożyła pieniądze na samochód! Nie pamiętasz tego, prawda?!
– Jaki samochód, Witia? Ten, który zniszczyłaś trzeciego dnia? Tak bardzo, że nawet nie można go naprawić! Masz na myśli ten samochód?
– Tak, Valya, o tym samochodzie mówię!
– Więc to twoje osobiste problemy i nie mają nic wspólnego ze mną! Pożyczyłeś pieniądze od matki, nie ode mnie! Nie słuchałaś mnie, kiedy mówiłem, że nie powinniśmy jeszcze kupować samochodu, prawda? Poszedłeś do swojej matki i pożyczyłeś od niej pieniądze bez konsultacji ze mną! Sam pożyczyłeś te pieniądze, więc je zwróć! Ta rozmowa jest skończona!
– Val, tak się nie robi! Jesteśmy rodziną! Co to za rodzina, w której każdy jest odpowiedzialny tylko za siebie? Daj mi pieniądze, dam je mamie i zostawi nas w spokoju!
– Naprawdę? Rodzina? – Valentina uśmiechnęła się pytająco. – To niesamowite! Nagle mówi o rodzinie!
– Poważnie! Rodzina! – Victor odpowiedział twierdząco swojej żonie. – I powinniśmy się wspierać!
– Cóż, po pierwsze, nie jestem nikomu i niczemu winien, a po drugie, powinnaś była pomyśleć o tym, że jesteśmy rodziną, kiedy sama podjęłaś decyzję i kupiłaś to koryto, którego wcale nie potrzebowaliśmy! Kiedy poszedłeś i wziąłeś pieniądze za to nieporozumienie od swojej mamy bez konsultacji ze mną! Właśnie wtedy powinieneś był pomyśleć o swojej rodzinie i o tym, że wszystkie takie decyzje powinniśmy podejmować razem, a nie tak, jak ktoś chce! Więc uspokój się, kochanie! Jak już w tym jesteś, to już z tego nie wyjdziesz! I nawet nie zawracaj mi już tym głowy!
– Val, dlaczego jesteś takim dzieckiem? Skąd mam wziąć pieniądze, żeby dać je matce?
– Znajdź pracę! Od trzech miesięcy nic nie robisz! Chodzisz tylko po mieszkaniu i wyglądasz elegancko, biznesmen bez grosza! Znajdź pracę! Będziesz powoli spłacał matkę ze swojej pensji!
– Słuchaj, przestań mnie poniżać! Nie mówię ci takich paskudnych rzeczy! – Witia się obraził.
– I nie robię takich bzdur jak ty, żebyś mógł mi mówić takie paskudne rzeczy! Wszystko, co kiedykolwiek wymyśliłeś, nigdy nie skończyło się niczym dobrym! A żeby zbudować biznes, trzeba najpierw poznać jego tajniki! A nie tak jak Ty, czytasz artykuł w internecie o przeterminowanym biznesie i tyle! Zrozum wreszcie, nikt i nigdy nie podzieli się systemami, które naprawdę działają i przynoszą zyski! Nikt i nigdy! A wszystko w Internecie jest przeznaczone dla takich frajerów jak ty!
– Przestań mnie obrażać! – warknął Vitya. – Nie jestem frajerem!
– Tak, nie jesteś frajerem, jesteś tylko nieudacznikiem, który nie potrafi się do tego przyznać! I nie chce tego zrobić! A za wszystkie swoje porażki zawsze obwiniasz wszystkich, tylko nie siebie! Zawsze obwiniasz mnie, bo cię nie wspieram, a twoi przyjaciele są źli, bo też cię nie wspierają! Wszyscy wokół ciebie są głupi, ale tylko ty jesteś mądry!
– Pierdol się! – krzyknął Vitya. – Nigdy więcej nie dopuszczę cię do moich spraw! Dzięki za wsparcie, kochanie!
– Och, to jedyna mądra rzecz, o której myślałem przez cały czas!
– O co ci chodzi? – Mąż nie zrozumiał.
– Dosłownie! – Valentina uśmiechnęła się. – Jak się chce coś zrobić, to trzeba to zrobić, a nie obgadywać przyjaciół i znajomych! Mądrzy ludzie robią, a nie mówią, co robią! Ty tylko gadasz, zamiast faktycznie coś zrobić!
– Muszę się z kimś skonsultować!
– Nie, nie musisz! Właśnie o to chodzi, Witia, że nie! Jeśli zdecydujesz się coś zrobić, zrób to po cichu! Nie biegaj i nie mów wszystkim, czego chcesz i jak chcesz! Nie masz w sąsiedztwie ludzi, z którymi mógłbyś się konsultować w takich sprawach! Nie mam!
– A ty masz? – zapytał mężczyzna.
– A co ze mną? Jestem głupi, nic nie rozumiem! – powiedział Valya. – Twoje słowa! Twoje i twojej mamy! Kiedy zaczynam ci mówić, co masz robić i jak robić to lepiej, ty, jak rozhisteryzowana kobieta, zaczynasz jęczeć i krzyczeć, że nic nie rozumiem i że jestem do niczego! Że biję cię po rękach, że nie pozwalam ci robić niczego tak, jak chcesz! Więc zrób to sam! Ale tylko w ciszy! Przestań gadać na lewo i prawo!
– Dawaj pieniądze! – Wiktor znów powiedział do żony. – Mam dług do spłacenia mamie!
– Dosyć tego, kazałem ci odpoczywać! Nie mam dla ciebie pieniędzy na twoje urojone pomysły, a co dopiero dla twojej mamy! Koniec, odpoczywaj!
Witia zdał sobie sprawę, że nie ma sensu prosić Wali o pieniądze, i tak nic by mu nie dała. A był winien mamie trzysta pięćdziesiąt tysięcy rubli. Które wydał na stary samochód, już zniszczony i to nie tylko przez czas.
Kiedy powiedział Witii, że chce kupić ten samochód, Witia próbował odwieść go od tego głupiego pomysłu. Ale Witia był uparty jak zwierzę z rogami. To prawda, okazywał swój upór nie tam, gdzie było to konieczne.
Dlatego poszedł do matki i wziął od niej pieniądze. I poszedł prosto od mamy i kupił ten samochód. Trzeciego dnia zdecydował się wpaść w poślizg na zakręcie i nie udało mu się nad nim zapanować. Miał szczęście, że w pobliżu nie było innych samochodów ani ludzi. On sam doznał kilku zadrapań i złamania ręki. Ale po zderzeniu z betonową ścianą samochodu nie można było naprawić ani przywrócić do stanu pierwotnego.
Nie zdążył go nawet zarejestrować.
Nie porozumiawszy się z żoną, Vitya wyszedł z domu zły i niezadowolony. Gdy tylko wyszedł z domu, zawołała go matka. Zobaczył, że nadchodzi i nie odebrał. Ale mama się nie poddała.
W końcu Witia odebrał jej telefon.
– Tak, mamo! – Vitya powiedział niezadowolonym tonem.
– Rozwiązałeś kwestię pieniędzy, Witia? – zapytała Inna Michajłowna.
– Nie, mamo! Jeszcze nie zdecydowałem! Nie wiem, skąd wziąć pieniądze, żeby ci je dać! – wyznał syn.
– Gdzie teraz jesteś? – zapytała.
– Stoję niedaleko domu!
– Biegnij do mnie! Bądź w naszym domu w ciągu godziny! – rozkazała kobieta.
– Ale mamo…
– Co ja ci mówiłam? Biegnij do mnie!
– Dobrze, zaraz tam będę! – Vitya obiecał i poszedł na przystanek autobusowy, aby złapać autobus do domu matki.
W ciągu godziny Witia był już w domu matki.
Inna Michajłowna, jak zwykle, była niezadowolona ze wszystkiego na świecie. Wiktor po prostu nie znał innego stanu swojej matki. Zdjął buty, rozebrał się i poszedł do salonu.
– Witia, czy zdajesz sobie sprawę, że potrzebuję tych pieniędzy teraz? – zapytała mama. – Kiedy powiedziałeś mi, że je oddasz? Od tego czasu minęło prawie pół roku! Dobrze wiesz, że oszczędzałam na mieszkanie dla twojej siostry!
– Wiem… – powiedziała Witia, wpatrując się w podłogę. – Ale to nie moja wina, mamo! Valka powiedziała, że nie ma pieniędzy!
– Nie interesuje mnie to! – powiedziała Inna Michajłowna surowym głosem. – Ona ma drugie mieszkanie, prawda? Które odziedziczyła po krewnych! Więc niech je sprzeda i zwróci mi pieniądze! Potrzebuję pieniędzy na mieszkanie twojej siostry! – Kobieta powtórzyła jeszcze raz.
– Ona go nie sprzeda, mamo! Dlaczego się śmiejesz?!
– Powtarzam, nie interesuje mnie to! Obiecałam Vice! Ale dałem ci pieniądze, a raczej część pieniędzy, a ty zapewniłeś mnie, że ty i twoja żona wkrótce mi je oddacie! Gdzie są pieniądze? W tym tygodniu jedziemy obejrzeć mieszkanie, które Vika chce kupić!
– Mamo, ja naprawdę nie wiem, co robić i skąd wziąć pieniądze! Valya powiedziała, że ich nie odda! Nie mogę jej zmusić!
– Naprawdę? A kiedy twoja Walia wysłała cię do mnie, żebyś pożyczyła pieniądze na samochód, to ktoś ją do tego zmusił?
– Nie – odpowiedziała Witia.
– Właśnie tak! Niech sprzeda mieszkanie, weźmie kredyt, nie obchodzi mnie to! Ale chcę mieć pieniądze do końca tygodnia! Zrozumiano?
– Zrozumiałem! – powiedział mężczyzna ze spuszczoną głową.
On i jego matka rozmawiali przez jakiś czas. Inna Michajłowna chciała kilka razy zadzwonić do Vale i osobiście zażądać od niej pieniędzy. Ale Victor wciąż odwodził matkę. Powiedział, że sam rozwiąże z nią tę kwestię. Jedyną rzeczą, której nie powiedział matce, było to, że Valya, jego żona, nie miała nic wspólnego z pieniędzmi.
Kiedy poprosił matkę o trzysta pięćdziesiąt tysięcy na samochód, skłamał i powiedział, że to żona poprosiła go, aby porozmawiał z mamą i pożyczył im pieniądze. I dlatego Inna Michajłowna była tak zła na Walentinę.
Kiedy Witia wrócił do domu, jego matka nadal nie mogła się powstrzymać i zadzwoniła do swojej szwagierki.
– Walia, cześć! – powiedziała Inna Michajłowna surowym głosem.
– Witaj, Inno Michajłowna – odpowiedziała synowa.
– Walia, o co chodzi? Dałam ci pieniądze, kiedy przysłałaś po nie Witię! Czy ty w ogóle myślisz o ich zwrocie?
– Co takiego – zdziwiła się Walentyna. – Kogo i gdzie wysłałam? Czy ty się ze mnie śmiejesz? Nikogo nigdzie nie wysyłałam! To była jego osobista inicjatywa! A ja, wręcz przeciwnie, odwodziłam go od niej! Więc jakie pytania możesz mi zadać? Znalazłeś najgorsze! Twój syn zrobił coś złego, a teraz ja mam się za niego tym zająć?
– Valya, potrzebuję pieniędzy i to natychmiast! Nie obchodzi mnie, co się tam dzieje! Witia powiedział, że przysłałeś go do mnie! I powiedział, że wkrótce mi oddasz! Ale nie widziałem go od sześciu miesięcy!
– Nie robi mi to żadnej różnicy! Twój syn wziął od ciebie pieniądze, więc możesz go zapytać!
– Zapytam was oboje, dziewczyno! Nie waż się tak do mnie mówić! Albo sama do ciebie przyjdę, a ty mi odpłacisz!
– Idź gdzie chcesz, nie obchodzi mnie to! Będzie mi grozić! Wylecisz z mieszkania jak korek z butelki! A twój syn cię nie uratuje! Jesteś taka sprytna! Właściwie to możesz cofnąć swoje małe nieporozumienie o imieniu Witia!
Inna Michajłowna natychmiast zaczęła krzyczeć do telefonu na swoją synową i pochopnie grozić i odwetem.
Walentyna po prostu odesłała ją i wyłączyła telefon.
Nieco później Wiktor wrócił do domu. Od progu powiedział żonie, że matka zażądała od niego, aby sprzedali drugie mieszkanie. I żeby oddał jej wszystkie pieniądze.
– Słuchaj, kochanie, pozwól mamie sprzedać własne mieszkanie, a o moim nawet nie otwieraj ust! Albo znajdę coś, czym ją zamknę! I Witia, mam tego wszystkiego dość! Dlaczego powiedziałaś matce, że wysłałam cię po pieniądze?
– Nie powiedziałem jej tego! – mężczyzna zaczął kłamać i kręcić.
– Naprawdę, nie to powiedziała mi przez telefon. Więc który z was dwóch kłamie?
– Dzwoniła do ciebie?
– Tak, wyobraź to sobie! Przed chwilą! I zażądała ode mnie pieniędzy, które wziąłeś od niej bez mojej zgody!
– I co jej powiedziałeś?
– Kazałem jej spierdalać! No właśnie!
– Cholera, co ja mam teraz zrobić? – Victor zastanawiał się na głos.
– Wiem, co powinieneś zrobić! Wiem! Właściwie to wiem, co zrobię! Pójdę jutro i złożę pozew o rozwód, mam tego wszystkiego dość! Nie zniosę już tej całej twojej rodziny! Jeden to kłamca i nieudacznik, który myśli, że jest nieudacznikiem! Druga, poza sobą, nie słyszy nikogo! I to ja jestem winna!
– Jak to, złożysz pozew o rozwód? – Witia był zaskoczony.
– Bezpośrednio! Jutro złożę pozew o rozwód! Sprzedamy to mieszkanie, a ty spłacisz dług wobec mamy! A ja sama przeprowadzę się do domu przyjaciółki!
– A co ze mną?
– Mam w dupie ciebie, ciebie i całą twoją rodzinę! Właśnie ci to wyjaśniłam!
Witia próbował odwieść Walentinę od tej decyzji. Zapewniał ją, że jutro pójdzie do pracy. Ale Walia już o wszystkim zdecydowała, i to nawet nie dzisiaj. Podjęła decyzję już dawno temu. Po prostu grała na zwłokę, nie zdając sobie sprawy dlaczego.
Po rozwodzie Valentina, zgodnie z planem, wyprowadziła się do swojego drugiego mieszkania. Sprzedaż wspólnego mieszkania zajęła im około roku. Przez cały ten czas Witia mieszkał z matką. Ta szybko zmusiła syna do podjęcia pracy i zabierała mu całą pensję jako dług.
Kiedy mieszkanie zostało sprzedane, matka szybko zdefraudowała większość pieniędzy syna. A sama Vitya została po prostu wyrzucona z domu.
Valya zapomniała o tym wszystkim. Żyła spokojnie i zajmowała się swoimi sprawami. Z Witią już się nie komunikowała. Kobieta nauczona gorzkim doświadczeniem, nawet nie patrzyła na ludzi, którzy dużo mówią i nie popierają swoich słów niczym.