Dojrzała wiśnia

Dojrzała wiśnia
Ludmiła urodziła się, gdy jej mama miała 45 lat. Była najmłodsza, najsłodsza, skarbem rodziny. Bracia ją uwielbiali, ojciec kochał. Ale Lilię – mamę Miloczki – kochał bardziej. Przez całe życie Piotr nosił ją na dłoniach.
Mila dobrze znała historię poznania i miłości swoich rodziców. Im była starsza, tym częściej w rodzinie wspominano te trudne, a jednocześnie szczęśliwe lata. Atmosfera miłości chroniła dzieci przed trudnościami życia codziennego.
Zresztą, kto wtedy postrzegał brak jedzenia lub jedyną sukienkę jako trudność? Wszyscy tak żyli zaraz po wojnie i jeszcze długo potem. Trudno, biednie. Piotr i Lilia poznali się pod koniec 1945 roku.

Było to w obwodzie rostowskim, gdzie przy budowie drogi pracowała duża brygada kobiet-jeńców wojennych. Piotr miał 22 lata i był brygadzistą na budowie. Mieszkał w akademiku i za ciężką pracę otrzymywał półtorej bułki chleba dziennie. Połowę swojej racjonowanej żywności oddawał dzieciom wdowy, która była jego sąsiadką – Lilia otrzymała pokój w tym akademiku po śmierci pierwszego męża. Miała 38 lat, a jej synowie mieli pięć, osiem i jedenaście lat. Lilia otrzymywała 350 gramów chleba dziennie i po sto gramów dla każdego dziecka.

Każdego wieczoru, punktualnie o szóstej, dzieci siadały jak wróble przy drzwiach i czekały na sąsiada. Piotr zawsze dzielił chleb równo między troje. Pewnego razu Lila poprosiła:

– Przestań, Piotrze. Nie przychodź tak często, bo już nazywają cię tatą. Nie przyzwyczajaj dzieci do siebie, to trudne.

Chłopak uśmiechnął się, nic nie odpowiedział.

A po jakimś czasie zniknął. Nie było go. Lilia, choć sama prosiła, żeby nie przychodził, zaczęła się martwić. No dobrze, trzy dni, niech będzie pięć. Ale żeby ponad tydzień? A synowie pytaniami „Gdzie wujek Piotruś? Kiedy już przyjdzie?” doprowadzili ją do szału.

Zadzwoniła do kumowej i poszła poszukać sąsiada. Leżał z ciężkim zapaleniem oskrzeli, ledwo żywy, cały pokryty wszy. Straszny widok. Wykąpały go, wyprały bieliznę, wyprały na słońcu… Zaczęły się nim opiekować.

Piotr chorował kilka tygodni, był wzorowym, posłusznym chorym i tak zyskał sympatię Lili, że wkrótce się pobrali. Chociaż oczywiście na początku patrzyła na niego prawie jak matka: żart, był młodszy o 16 lat.

Jeden po drugim urodziło im się jeszcze troje dzieci – chłopiec i dwie dziewczynki.

Najmłodsza, Ludmiła, wspomina:

– Kiedy poszłam do pierwszej klasy, nie potrafiłam odpowiedzieć nauczycielce, jak ma na imię moja mama. Nigdy nie słyszałam, żeby tata nazywał ją po imieniu – tylko czule, np. moja Leleczka, moja Jeloeczka, moja Zvezdoczka, moja Rozoeczka, moja Lastoczka, moja Pieseczka. Jakich tylko słów dla niej nie wymyślał!

Mila, najmłodsza, rozpieszczana, pozwalała sobie na więcej niż inne. Jako nastolatka zapytała kiedyś:

– Dlaczego tata, taki młody i przystojny, wybrał za żonę staruszkę?

A on uśmiechnął się oczami, potrząsnął głową z marzeniami i odpowiedział:

– Córeczko, zakochałem się w twojej mamie od pierwszego wejrzenia. Wszedłem do wspólnej kuchni, a ona stała tam w spódnicy w neutralnym kolorze i smażyła placki z kaszy na kuchence gazowej. Przeskakiwała z nogi na nogę i śpiewała: „Sama sadziłam ogródek, sama będę podlewać”. Taka ładna, cała w promieniach słońca, wesoła, wokół niej było jasno. Jak ją zobaczyłem, straciłem dar mowy. I nigdy więcej nie spojrzałem na żadną kobietę. Lilia zawsze pachniała dla mnie dojrzałą wiśnią.

… Przez całe życie Piotr zwracał się do żony czułymi słowami, a kiedy umierał, trzymał w rękach jej zdjęcie. Dożył 92 lat. A Lilia odeszła w wieku 67 lat. Mógł przecież ożenić się ponownie, nie był stary, gdy owdowiał. Ale gdzie tam! Nie pozwalał nawet na takie rozmowy. Kochał swoją Lilię aż do ostatniego tchnienia.

Boris Vasiliev napisał, że najlepszą rzeczą, jaką ojciec może zrobić dla swoich dzieci, jest kochanie ich matki. Ludmiła często opowiada, jak wielkie szczęście mieli, żyjąc w szczęśliwej atmosferze – dzięki miłości rodziców nie zauważali nawet trudności życia codziennego. Wszyscy starali się naśladować przykład ojca i matki. Obecnie dorasta już trzecie pokolenie tej rodziny – wnuki piszą nowy rozdział w historii wiecznej miłości Piotra i Lilii.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *