Alevtina postawiła torbę przy drzwiach i przeciągnęła się. Dzień w pracy był wyjątkowo męczący. Szef wymagał ukończenia kwartalnego raportu dwa dni przed terminem, a komputer, jak na złość, zawieszał się co piętnaście minut. Chciała tylko jednego – wziąć gorący prysznic i wczołgać się pod kołdrę z książką.
Z sypialni dochodziły dziwne dźwięki – szelest, stukanie, jakby ktoś przestawiał rzeczy. Wyobraźnia natychmiast namalowała obraz włamywacza przeszukującego mieszkanie w poszukiwaniu kosztowności. Ale niepokój szybko minął – w zamku nie było śladów włamania, a to oznaczało, że w domu był Daniil. Tylko co mąż robi w sypialni w środku dnia roboczego?
Alevtina bezgłośnie przeszła korytarzem, pchnęła uchylone drzwi i zamarła w progu. Danil gorączkowo otwierał szuflady komody, wyrzucając zawartość na podłogę. Obok leżała już cała sterta rzeczy – bielizna, koszulki, jakieś papiery. Nawet albumy ze zdjęciami, które Alevtina tak starannie przechowywała, leżały z wypadłymi zdjęciami.
– Zgubiłeś coś? – zapytała Alevtina, krzyżując ręce na piersi.
Danil gwałtownie się odwrócił. Jego twarz wyrażała mieszankę zdziwienia i irytacji.
– Jak długo tu stoisz? – mąż zmarszczył brwi, strzepując kurz z rąk.
– Dopiero weszłam – Alevtina zrobiła krok do przodu. – Co się stało? Dlaczego nie jesteś w pracy
Danil machnął ręką, jakby pytanie było nie na miejscu.
— Wziąłem wolne. Nie mam teraz ochoty na pracę.
— I dlatego wywróciłeś całą sypialnię do góry nogami? — Alevtina rozejrzała się po bałaganie.
Mąż nagle wyprostował się, a na jego twarzy pojawił się dziwny, niemal fanatyczny wyraz.
— Gdzie schowałaś pieniądze? Mama pilnie potrzebuje remontu mieszkania! Daj je tutaj! — wrzeszczał Daniil, kontynuując przeszukiwanie półek.
Alevtina zamarła, nie wierząc własnym uszom. Przez siedem lat wspólnego życia Daniil często pomagał swojej matce. Najpierw były to niewielkie kwoty na leki i produkty spożywcze. Potem – większe przelewy na nowe meble, telewizor, wyjazd nad morze. Alevtina nie miała nic przeciwko – Nadieżda Pietrowna wychowała syna sama, bez wsparcia męża, i zasługiwała na pomoc na starość.
Jednak ostatnio prośby teściowej stawały się coraz bardziej natarczywe i coraz większe. Miesiąc temu Daniil oddał prawie całą swoją pensję na nową futrzaną kurtkę dla matki. Na pytanie, po co Nadieżdzie Pietrownej futrzana kurtka w maju, skoro do mrozów jeszcze pół roku, mąż tylko prychnął: „Teraz są wyprzedaże, a mama musi wyglądać dostojnie przed sąsiadami”.
Alevtina po cichu przełknęła to. W końcu Daniil wydawał swoje pieniądze. Wynagrodzenie Alevtiny wystarczało na spłatę kredytu hipotecznego i opłaty komunalne, a pozostałe wydatki pokrywali wspólnie. Ale dzisiaj po raz pierwszy mąż otwarcie zażądał jej oszczędności.
— Czy ty naprawdę grzebiesz w moich rzeczach? — Alevtina powoli złożyła ręce na piersi i cicho zapytała ponownie.
– A co w tym takiego?! – Daniil machnął ręką z irytacją. – Nie ruszam twoich babcinych kolczyków. Potrzebuję tylko pieniędzy, które odkładasz ze swojej pensji. Wiem, że chowasz skrytkę.
– A po co ci moje oszczędności? – Alevtina starała się mówić spokojnie, choć w środku wrzała z oburzenia.
— Przecież mówiłem, że mama potrzebuje remontu! — mąż mówił tak, jakby wyjaśniał oczywiste rzeczy małemu dziecku. — Przez tyle lat mieszkała w starym mieszkaniu, znosiła te tapety, te meble z czasów radzieckich! Zasługuje na to, żeby mieszkać ładnie! Nie jesteś chyba chciwa, prawda?
Alevtina poczuła, jak łzy napływają jej do oczu. „Nie jesteś chciwa” — to był ulubiony argument teściowej, kiedy chciała coś dostać od synowej. „Nie jesteś przecież chciwa, daj Daneczce pieniądze na nowy telefon”, »Nie jesteś przecież chciwa, kup mi bilety do teatru«, »Nie jesteś przecież chciwa, pożycz mi na nowy płaszcz«.
„Danil, te pieniądze oszczędzałam na wakacje„ – Alevtina postanowiła spróbować przemówić mężowi do rozsądku. »Chcieliśmy pojechać do Turcji, pamiętasz?«.
„Daj spokój!” – Danil skrzywił się. „Żyjemy normalnie, a mama jest na emeryturze. Teraz jej remont jest ważniejszy niż jakieś morza i oceany”.
— Ale planowaliśmy tę wycieczkę przez pół roku — Alevtina nie mogła uwierzyć, że mąż tak łatwo rezygnuje z ich wspólnych planów. — Specjalnie brałam dodatkowe zmiany, żeby zaoszczędzić na wycieczkę.
— Przestań marudzić! — Daniil podniósł głos. — Mamie jest gorzej niż nam! Ma ciśnienie, serce, potrzebuje normalnych warunków. A ty z powodu jakiejś głupiej wycieczki jesteś gotowa zostawić własną matkę bez pomocy?
— Ona nie jest moją matką — zauważyła cicho Alevtina. — Poza tym ma całkiem przyzwoite trzypokojowe mieszkanie. Może nie jest po remoncie, ale jest czyste i przytulne.
— Ale co ty rozumiesz?! — wybuchnął Daniil. — Mama źle się czuje w tym mieszkaniu! Wstydzi się zapraszać przyjaciółki! A ty myślisz tylko o sobie!
Alevtina nagle dostrzegła sytuację z krystaliczną jasnością. Daniil nigdy nie stanie po jej stronie. Dla niego matka zawsze będzie na pierwszym miejscu, a żona… żona po prostu musi rozumieć i ustępować.
Alevtina milczała przez kilka sekund, patrząc na męża, a potem nagle się uśmiechnęła. Uśmiech był dziwny, jakby u osoby, która właśnie podjęła ważną decyzję.
— Wiesz, masz rację — powiedziała spokojnie Alevtina, podchodząc do szafy. — Nadezhda Petrovna potrzebuje pomocy.
Danil z zaskoczeniem obserwował, jak żona otworzyła drzwi szafy i zaczęła wyciągać jego rzeczy. Koszule, spodnie, dżinsy – wszystko leciało na podłogę.
– Co robisz? – zdziwił się Danil.
– Pomagam ci się spakować – Alevtina działała metodycznie, nie pomijając ani jednej półki. — Skoro twoja mama tak bardzo potrzebuje twojej pomocy, myślę, że dobrze byłoby, gdybyś się do niej przeprowadził i opiekował się nią przez całą dobę.
— Oszalałaś? — Danil patrzył zdezorientowany na rosnącą górę ubrań. — Nie zamierzam się nigdzie przeprowadzać!
— Naprawdę? A mi wydawało się, że matka jest dla ciebie najważniejsza. — Alevtina zdjęła z wieszaka ostatnią marynarkę męża. — Nie jesteś przecież chciwy, prawda? Oddasz jej nie tylko pieniądze, ale także swój czas, troskę, uwagę.
— Przecież ja już jej pomagam! — oburzył się Danil. — A co ma z tym wspólnego moja przeprowadzka?
— Do tego, że nie zamierzam już sponsorować kaprysów twojej matki — Alevtina wyprostowała się i spojrzała mężowi prosto w oczy. — Nadezhda Petrovna nie dostanie już ani grosza z mojej kieszeni. Jeśli chcesz jej pomagać, pomagaj własnymi siłami i środkami. A najlepiej — zabierz swoje rzeczy i przeprowadź się do niej.
Danil spojrzał na żonę, jakby widział ją po raz pierwszy.
— Mówisz poważnie?
— Absolutnie — skinęła głową Alevtina, wyjmując spod łóżka walizkę.
Danil nadal stał z otwartą szufladą komody, nie wierząc własnym oczom. Przez siedem lat małżeństwa żona nigdy nie zachowywała się tak zdecydowanie. Zwykle po małej kłótni Alevtina szybko się poddawała, szła na ustępstwa – i życie wracało do normalnego biegu.
Ale coś się zmieniło. Spojrzenie żony stało się twarde, a ruchy – zdecydowane i pewne. Danil patrzył, jak Alevtina metodycznie pakuje jego rzeczy do walizki, i nie mógł pojąć rzeczywistości.
– Żartujesz sobie? – Danil nerwowo się roześmiał. – Z powodu jakichś pieniędzy robić taki cyrk?
– Nie chodzi o pieniądze – Alevtina nawet nie podniosła wzroku, kontynuując pakowanie koszul. – Chodzi o szacunek. A raczej o jego brak.
– Jaki szacunek? – wybuchnął mąż. – Nie szanuję cię, bo pomagam mamie?
– Grzebiesz w moich rzeczach bez pytania, żądasz moich oszczędności i uważasz za normalne, że oddajesz je swojej matce bez konsultacji ze mną – powiedziała spokojnie Alevtina, jakby wyliczała listę zakupów. – Nie chodzi o twoją mamę, ale o to, że dla ciebie jestem tylko bankomatem.
Danil zaniemówił, zdezorientowany. Sytuacja wymykała się spod kontroli. Mąż przyzwyczaił się, że może manipulować żoną, wywoływać w niej poczucie winy i osiągać to, czego chce. Ale teraz te sztuczki nie działały.
Alevtina w końcu zapięła walizkę i postawiła ją przed mężem.