Sprzątaczka

Sprzątaczka

Tanya wyszła z metra i od razu poczuła, że jest zbyt lekko ubrana. Skuliła się pod wpływem podmuchu zimnego wiatru, objęła się ramionami i wbiegła do ciepłego centrum handlowego.

„Tak, trzeba już założyć kurtkę puchową” – pomyślała.

W centrum handlowym Tania skierowała się do strefy kawiarni i kupiła sobie kawę i kawałek pizzy. Siedziała przy stoliku, patrzyła na innych ludzi i wydawało jej się, że są bardzo szczęśliwi… a ona… ona czuła się źle.

„No trzeba było studiować 5 lat ekonomię, a teraz nie mogę znaleźć pracy!”.

Tania naprawdę od dawna szukała pracy w swoim zawodzie i nie mogła jej znaleźć. A raczej nie tak… Praca była, nawet byli gotowi ją zatrudnić, ale pensja była taka, że nie byłaby w stanie opłacić wynajmu mieszkania i wyżywienia.

„Ach, po co wyjechałam do stolicy zarabiać? Jeszcze śmiałam się z koleżanek, które zostały… Teraz nie ma już odwrotu… Wstyd…”

W rzeczywistości Tania oczywiście pracowała – rano myła podłogi w klatkach schodowych. Zarobki były niezłe, a za pokój, co prawda dzielony z sąsiadką, nie płaciła.

Ale czy to była praca? Tak… na początku… Tylko że ten „początek” się przedłużył.

Ale ta praca miała plus – nie zajmowała jej cały dzień i mogła chodzić na rozmowy kwalifikacyjne.

………………….

– Dzień dobry!

Tania przestała myć podłogę, podniosła wzrok i zobaczyła jednego z mieszkańców klatki schodowej, który zawsze się z nią witał.

– Dzień dobry!

– Nazywam się Semen Iwanowicz. A pani?

– Tania.

– Tania, chce pani powiedzieć „dziękuję”. Mieliśmy wiele sprzątaczek, ale żadna nie sprzątała tak dobrze.

Tania poczuła się miło. To prawda, że inne sprzątaczki często były krytykowane na zebraniach w jej firmie zarządzającej, a jej ani razu. Czasami nawet ją chwalono.

Uśmiechnęła się i radośnie odpowiedziała:

– To moja praca. Przyzwyczaiłam się wykonywać każdą pracę dobrze.

Tak poznała Semen Ivanovich. Często rozmawiali: Semen Ivanovich opowiadał o swoim życiu, a ona o swoim.

– Tanya, nie chciałabyś zarobić dodatkowych pieniędzy?

– A co trzeba robić?

– To samo, co robisz teraz – sprzątać. Po prostu samowi jest to już ciężko, syn jest za granicą, a wnuk… wnuk nie rozumie, że nie jestem już młody… nie mogę się doczekać, aż mi w tym pomoże. Gdybyś raz w tygodniu przychodziła i sprzątała, byłbym ci bardzo wdzięczny. Od dawna mam na ciebie oko… wydajesz się porządną dziewczyną…

– Spróbujmy – zgodziła się łatwo Tania.

W ten sposób Tania znalazła dodatkowe źródło dochodu. Potem jeden znajomy Semen Ivanovicha poprosił Tanię, żeby posprzątała u niego, potem kolejny, potem jeszcze jeden… Ktoś chciał, żeby chodziła do sklepu, a ktoś prosił, żeby jeszcze gotowała.

I nikt z nich nie żałował pieniędzy.

-Siemion Iwanowicz, chciałam panu powiedzieć… Nie radzę sobie z takim napływem klientów…

-No cóż, Tania, masz przecież koleżanki… Poproś je o pomoc… Tylko sama rozumiesz, sprzątanie musi być na wysokim poziomie!

Minęło trochę czasu i Tania założyła małą firmę sprzątającą. Tania już dawno nie sprzątała sama, a jedynie kontrolowała wszystkie procesy. Jednak nadal chodziła na rozmowy kwalifikacyjne i bardzo chciała znaleźć pracę w swoim zawodzie.

………………..

Pewnego dnia Tania siedziała w swoim ulubionym centrum handlowym, planowała zadania na następny dzień i niespiesznie popijała kawę.

– Czy mogę usiąść obok pani? – nagle rozległ się męski głos. – Po prostu wszystkie miejsca są zajęte i…

Tania rozejrzała się i zobaczyła pustą salę. Roześmiała się:

– Tak, rzeczywiście… Wszystkie miejsca są zajęte… Proszę, proszę usiąść…

– Jestem Maksym, a pani?

– Světlana – Tania, sama nie wiedząc dlaczego, podała nie swoje imię.

– Jakie masz piękne imię. Prawdopodobnie od słowa „światło”…

Młodzi ludzie zaczęli rozmawiać. Tania czuła się swobodnie w towarzystwie nowego znajomego. Okazało się, że mają podobne zainteresowania, więc wieczór minął niepostrzeżenie.

– No dobrze, Svet. Miło było cię poznać. Muszę już jechać.

– Nie mieszkasz w tej okolicy?

– Nie, wpadłem do dziadka. Wyobraź sobie, znalazł sobie jakąś babę, która sprząta mu w domu. Sprytna! Pewnie chce przejąć jego mieszkanie…

– Ależ czy to możliwe w dzisiejszych czasach?

– A dlaczego nie? Jak zapisze jej cały swój majątek i wszystko… Chcę ją spotkać i porozmawiać z nią szczerze…

– Jasne. To zadzwoń – uśmiechnęła się Tania. I nadal z uśmiechem patrzyła, jak Maksym oddala się od jej stolika.

A potem Maksym zadzwonił i zaczęli się spotykać.

…………………

-Taneczka, wiesz, że teraz przez internet można udzielać korepetycji… Mówiłaś, że dobrze się uczyłaś… – powiedział jej pewnego razu Semen Iwanowicz.

-No… tak… można… chyba… nigdy o tym nie myślałam…

-A jeszcze można prowadzić firmy zdalnie, jako księgowa. Mówiłaś, że potrafisz pracować jako księgowa… Może spróbujesz?

-Ale ja chciałam być ekonomistką…

-Za to nie będziesz musiała chodzić do pracy od 9 do 18. Potem możesz zrobić audytora. A wiesz, ile zarabiają audytorzy? Ojej!

Tanya roześmiała się:

– Tak, Semen Iwanowicz, jesteś strategiem! Ale zresztą… zawsze podobają mi się twoje pomysły i propozycje!

……………….

Tanya znów jechała na spotkanie z Maksymem i wyrzucała sobie, że spotykają się już od kilku miesięcy, a ona wciąż nie potrafiła mu powiedzieć, że ma na imię Tanya, a nie Swieta. Że nie jest ekonomistką. Że pracuje jako sprzątaczka. Prawda, ma małą firmę rozliczeniową i obecnie prowadzi księgowość w dwóch firmach zdalnie i nie ma problemów z pieniędzmi, kupiła sobie mieszkanie, co prawda na przedmieściach, ale za to w nowym domu i wkrótce się tam przeprowadzi…

Za każdym razem obiecywała sobie, że wszystko opowie, ale nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja.

I tym razem pozostała dla Maksyma Switą.

……………..

-Semen Iwanowicz… Jak pan myśli, jeśli powiedział pan komuś nieprawdę, a potem się do tego przyznał, czy ta osoba będzie traktować pana tak samo?

– Ależ pytasz, Tania! – siedzieli w kuchni u Semen Iwanowicza i pili herbatę. – Wszystko zależy od tej osoby…

Ich rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Semen Iwanowicz poszedł otworzyć:

– Tania, przyszedł mój wnuk. Wejdź, przedstawię ci moją pomocnicę.

Tania ze zdziwieniem zobaczyła, że Semen Iwanowicz wraca z nikim innym jak Maksymem…

Tania zbladła. A Maksym uśmiechnął się złośliwie:

– Cześć, Tania… czy może Swieta? To więc ty polujesz na mieszkanie mojego dziadka!

– Maksym… nie masz racji. Ja tylko pomagam twojemu dziadkowi. I chciałam ci wszystko wyznać…

– Ależ wszystko masz wypisane na twarzy!

Tania zbladła jeszcze bardziej.

– Ech, chciałem was przedstawić… myślałem, że się polubicie – wymamrotał Semen Iwanowicz.

– Semen Iwanowicz – Tania zdecydowanie wstała. – Dziękuję za herbatę. Pójdę już.

Przeszła obok Maksyma i zatrzymała się na chwilę:

– Przy okazji, twój dziadek ma mnóstwo świetnych pomysłów. A ja sprzątam u niego i chodzę do sklepu już od dawna za darmo.

…………………

Tania stała przy oknie w swoim małym pokoju. Płakała cały dzień i całą noc. Musiała zablokować Maksyma wszędzie, bo ciągle pisał jej obrzydliwe rzeczy.

„A może to nawet lepiej?” – zapytała sama siebie i sama sobie odpowiedziała. “Oczywiście, że lepiej!

Tak, facet jest przystojny, ale jakiś materialistyczny. I jak mogłabym się z nim dalej spotykać, gdyby dowiedział się, że jestem przyjezdna i za miesiąc będę miała gotowe mieszkanie… Na pewno by mnie rzucił… Więc dobrze, że wszystko potoczyło się tak, jak się potoczyło…”.

………………….

Mijał czas. Tania już dawno nie pracowała jako sprzątaczka, ale mimo to nadal kierowała firmą rozliczeniową, która rozrosła się z małej do średniej. Ponadto ukończyła studia audytorskie, wyszła za mąż i urodziła córkę.

Pewnego dnia Tania kupiła karnet do centrum fitness i tam natknęła się na Maksyma.

– No proszę, ależ świetnie wyglądasz! – powiedział do niej. – Opowiedz, jak się masz.

– Wszystko w porządku: mąż, córka, biznes…

– Biznes? – Maksym spojrzał na Tanię z niedowierzaniem.

– No tak, clearingowy…

– Naprawdę sprzątanie mieszkań jest popularne? – zapytał z drwiną Maksym.

– Tak, wyobraź sobie. I to nie tylko mieszkań, ale także domków letniskowych, centrów handlowych i biur… Ale to nie ma znaczenia… A u ciebie jak sprawy? – Tania nie podobał się ton Maksyma i wydawało jej się, że patrzy na nią jak na osobę „drugiej kategorii”.

– Ależ skąd… Miałem dwa związki partnerskie. Nie mam jeszcze dzieci… Wszystkie kobiety chcą tylko przejąć mój majątek. Marzyły, żebym się z nimi ożenił, ale ja nie jestem taki prosty…

Rozmawiali jeszcze kilka minut i rozeszli się.

Tania szła do domu i cieszyła się, że nic nie wyszło jej wtedy z Maksymem.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *