– Niech Marinka sprzeda dom we wsi, zróbmy remont w mieszkaniu, – usłyszałem rozmowę między jej mężem i teściową i nie mogłem milczeć …

– Marinoczka, zważ mi, proszę, dwa kilo zielonych jabłek – powiedziała niska blondynka, zwracając się do sprzedawczyni.

Marina uśmiechnęła się do stałej klientki i szybko zważyła soczyste, dojrzałe jabłka, po czym wręczyła kobiecie torbę z napisem:

– Proszę, Inna Pietrowna. To bardzo smaczne jabłka, będą ci smakować.

– Dziękuję, kochanie. Zawsze zwracasz na mnie uwagę. Przy okazji, śliwki, które poleciłeś ostatnio, smakowały mojemu synowi. Mój Oleg jest wybredny, a ty wiesz, jak to zrobić. Oleg jest doświadczonym nurkiem. Musi nurkować na dużych głębokościach i zużywać dużo energii, więc dobre odżywianie jest dla niego bardzo ważne.

– Cóż za interesujący zawód ma twój syn” – zachwyciła się dziewczyna.

– Ciekawy, ale niebezpieczny. Wymaga wielkiej odwagi. Na szczęście Oleg nie należy do bojaźliwych.

Wkrótce Inna Pietrowna odebrała zakup i wyszła. Marina patrzyła za nią, myśląc o synu stałej klientki, którego nigdy nie widziała. Inna Pietrowna mieszkała w pobliżu i często wpadała do sklepu, w którym pracowała Marina, aby kupić świeże produkty i nigdy nie przegapiła okazji, by pochwalić syna i pochwalić się jego sukcesami. Marina była ciekawa tego mężczyzny i wkrótce los dał jej tę szansę.

Pewnego wieczoru do sklepu wszedł sympatycznie wyglądający mężczyzna po trzydziestce, ubrany w dres. Z ujmującym uśmiechem przywitał się z Mariną i wziął chleb, za który szybko zapłacił. Marina musiała już zamykać sklep, więc spieszyła się, by obsłużyć ostatniego klienta. Mężczyzna grzecznie jej podziękował i wyszedł, a dziewczyna szybko wszystko sprawdziła, odłożyła na swoje miejsce i po zamknięciu sklepu przygotowała się do powrotu do domu.

– Dziewczyno! – Głos mężczyzny, który niedawno kupił chleb, zabrzmiał nagle za plecami Mariny.

Marina była zaskoczona. Odwróciła się i spojrzała zdezorientowana na ostatniego klienta, który stał przed nią z chlebem w rękach.

– Wciąż tu jesteś? – Marina była zaskoczona.

– Nie mogę pozwolić, żeby taka miła dziewczyna wracała do domu sama. Pozwolisz, że odprowadzę cię do domu?

Marina skinęła głową, a ona i przystojny nieznajomy poszli razem. Okazało się, że ostatnim klientem był Oleg, syn Inny Pietrowny, który stale odwiedzał Marinę i z dumą opowiadał jej o swoim utalentowanym nurku. Przez całą drogę Marina słuchała z zainteresowaniem, jak Oleg opowiadał o swojej niezwykłej pracy i przygodach, w które wielokrotnie się wplątywał. Marina cieszyła się towarzystwem młodego mężczyzny. Wieczorem następnego dnia Oleg ponownie zgłosił się na ochotnika, by odprowadzić ją do domu. Ich spotkania zdarzały się coraz częściej. Wkrótce młodzi ludzie zdecydowali, że muszą być razem i dwa miesiące po spotkaniu wzięli ślub.

Marina promieniała bezgranicznym szczęściem, które przepełniało jej serce – teraz będzie miała prawdziwą rodzinę, ale w tamtym czasie nie była jeszcze świadoma, jak szybko zmieni się stan jej duszy. Życie rodzinne okazało się nie tak radosne, jak wyobrażała sobie Marina. Teściowa już pierwszego dnia pokazała młodej synowej, kto jest panem domu.

– Marinoczka, zdaję sobie sprawę, że studiujesz i pracujesz, ale jesteś teraz mężatką i musisz sobie radzić ze wszystkim w domu. Oleg jest otoczony uwagą i troską od dzieciństwa. On zawsze powinien być twoim priorytetem. Mówiłam ci, że mój syn jest wybredny. Będę uważał, co dla niego gotujesz. A twoja pensja musi być wydawana mądrze. Ponieważ jestem starszy od ciebie, a zatem bardziej doświadczony i mądrzejszy, będę zarządzał pieniędzmi w domu. Wszystkie twoje pensje powinny znaleźć się na moim biurku w dniu, w którym je otrzymasz.

Marina była zszokowana słowami teściowej, ale nie mogła i nie chciała się z nią kłócić. Dziewczynka nie miała rodziców. Dorastała w sierocińcu, więc nie wiedziała jeszcze, czym jest rodzina. Szczerze wierzyła, że nigdy nie będzie niczego potrzebować.

Teraz Marina była rozdarta między studiami, pracą i rodziną. Rano szybko przygotowywała śniadanie dla wszystkich, a potem, zanim jeszcze zdążyła zjeść, biegła na studia. Wracała ze szkoły do domu, by przygotować obiad, a potem znów głodna biegła do sklepu do pracy. Czasami przez cały dzień nie podniosła do ust nawet okruszka chleba. W soboty Marina organizowała generalne sprzątanie domu, a w niedziele jeździła na wieś, gdzie miała mały domek, który otrzymała od państwa po opuszczeniu sierocińca. Uwielbiała uprawiać ogródek warzywny i być sama przez całe niedzielne popołudnie. Marina hodowała świeże warzywa i przywoziła je do miasta. Było to jej jedyne zajęcie w małżeństwie.

Rok później rodzina Mariny powiększyła się o jedną osobę. Urodziła córkę. Jej życie stało się jeszcze trudniejsze po urodzeniu Aneczki.

– Nie pozwolę ci wydawać kieszonkowego na zabawki i bibeloty. Nie jesteś jeszcze na tyle mądra, by swobodnie dysponować tymi pieniędzmi. Od teraz będziesz oddawać wszystkie pieniądze mnie, jako pani domu” – zarządziła Inna Pietrowna dwa miesiące po narodzinach wnuczki.

Marina znalazła się w trudnej sytuacji. Teściowa nie dawała jej pieniędzy na potrzeby dzieci. Nie miała pieniędzy na pieluchy i ubranka. Marina cieszyła się, że Bóg dał jej możliwość karmienia dziecka mlekiem matki i zaoszczędzenia w ten sposób na jedzeniu dla niemowląt.

– Oleg, muszę dziś jechać do szpitala, proszę, zostań z Aneczką” – Marina poprosiła męża przez telefon, gdy zachorowała.

– Nie mam czasu. Jesteś matką, więc zajmij się swoim dzieckiem” – odpowiedział sucho jej mąż i odłożył słuchawkę.

Marina płakała za każdym razem, roniąc łzy urazy i rozczarowania. Nie o takim życiu rodzinnym marzyła. Oleg był ciągle nieobecny w pracy lub u przyjaciół i nie przejmował się zmartwieniami i problemami rodziny.

Pewnego wieczoru, gdy cała rodzina zebrała się przy stole, Oleg powiedział żonie coś, co ją zdenerwowało:

– Musimy odnowić mieszkanie. Tapeta jest stara. Tapetę trzeba zmienić, a ta kanapa to śmietnik dla kanapy. Musimy kupić panele podłogowe i wyremontować łazienkę.

– Och, mój synu, oczywiście, że musimy, ale z jakich pieniędzy to wszystko zrobimy? – Inna Pietrowna odpowiedziała sfrustrowana: “W rodzinie nie mamy pieniędzy. Żyjemy z tego, co zarobisz. Nie możesz się rozsypać. Musisz użalać się nad sobą.

– Masz rację, mamo, – Oleg poparł Innę Pietrownę, – mamy tylko jedno wyjście. Niech Marinka sprzeda swój stary dom we wsi, to będziemy mieli pieniądze na remont.

Marina sapnęła, gdy usłyszała oświadczenie męża. W tym samym momencie ogarnął ją niepohamowany gniew. Domek w wiosce był jedynym miejscem, w którym Marina czuła się szczęśliwa. Mogła oderwać się od codziennych problemów, zajmując się swoim ogrodem warzywnym. Przez cały tydzień z niecierpliwością czekała na niedzielę, aby pojechać na wieś. Jej teściowa odmówiła zameldowania synowej i wnuczki w swoim mieszkaniu, więc Marina zameldowała Aneczkę w wiejskim domu. Twarz Mariny płonęła duszącym gniewem i nieznośną niechęcią do siebie i córki.

– Nie sprzedam domu – powiedziała kategorycznie Marina, zbierając wszystkie swoje wewnętrzne siły.

Inna Pietrowna była wściekła na oświadczenie synowej. Poderwała się na nogi i uderzając dłonią w stół, zaczęła głośno krzyczeć, strasząc dziecko.

– Jaki ty jesteś niewdzięczny! Przyjęliśmy cię do rodziny, uczyniliśmy z ciebie człowieka, otoczyliśmy uwagą i troską, a ty, samolubny ulicznik, ośmielasz się nam sprzeciwiać?! Komu jesteś potrzebny w tej wiosce, gdzie nie ma cywilizacji? Idź do diabła!

Dzień po tym, jak Anechka skończyła sześć miesięcy, jej teściowa wezwała synową do pokoju i kazała jej iść do pracy.

– Pieniądze w rodzinie są ograniczone. Mój biedny syn haruje jak wół, żeby twoje dziecko niczego nie potrzebowało, a ty leniuchujesz w domu. Wystarczy! Idź do pracy i przynieś pieniądze do domu. Nie bądź bezczynna, chowając się za córką. Aneczka jest dużą dziewczynką. Sama się nią zajmę, a ty pracuj.

Serce Mariny krwawiło ze świadomości, że będzie musiała zostawić małą córeczkę teściowej i pójść do pracy, ale nie miała innego wyjścia. Nie było sensu kłócić się z Inną Pietrowną. To ona decydowała o wszystkim w rodzinie. Kilka tygodni po wyjściu do pracy Marina nagle źle się poczuła w sklepie, a gospodyni pozwoliła jej wcześniej wrócić do domu. Jakież było jej zdziwienie, gdy weszła do mieszkania i usłyszała teściową krzyczącą na Aneczkę. Dziecko głośno płakało, siedząc w krzesełku do karmienia.

– Jedz – powiedziałam. Połykaj szybko, bo dostaniesz łyżką w czoło. Sprawiasz dużo kłopotów. Kopia twojej słabej mamy. Tylko z tobą problemy.

Następnego ranka, kiedy Inna Pietrowna pojechała do przyjaciółki na drugi koniec miasta, a Oleg poszedł do pracy, Marina pospiesznie spakowała swoje rzeczy i wezwawszy taksówkę, wyjechała z Aneczką na wieś, żeby być jak najdalej od apodyktycznej, okrutnej teściowej i obojętnego, narcystycznego męża, znikających nie wiadomo gdzie na całe wieczory i weekendy.

Ale w wiosce czekał na Marinę jeszcze jeden ból. Okazało się, że niedawno w tych okolicach szalał huragan, który całkowicie zniszczył dach domu Mariny. Wejście do środka było niemożliwe. Marina usiadła na ławce i rozpaczliwie szlochała, trzymając w ramionach śpiącą córkę. Zobaczyła ją starsza sąsiadka, która wyszła na podwórko rozwiesić pranie.

– Marinoczko, córeczko, czemu płaczesz? – zmartwiona staruszka.

– Anfisa Alekseevna, spójrz na mój dom. Z dachu nic nie zostało. Co mam teraz zrobić? Gdzie mam biec z dzieckiem na rękach? – odpowiedziała Marina, dławiąc łzy.

– Nie płacz, kochanie, przestraszysz dziecko. Nie siedź tam z dzieckiem! Chodź tutaj. Na razie zostaniesz ze mną. A potem czas pokaże.

Marina musiała się zgodzić i zostać na jakiś czas z Anfisą Aleksiejewną. Kiedy Aneczka spała, próbowała posprzątać dom, ale wkrótce zdała sobie sprawę, że jej wysiłki niczego nie zmienią. Wieczorem jej wnuk Roman przyszedł do Anfisy Aleksiejewny z prezentami. Po wspólnej kolacji babcia zaczęła opowiadać wnukowi o problemach młodej sąsiadki i sytuacji, w jakiej się znalazła. Roman obiecał pomóc w remoncie. Pracował i mieszkał w mieście, a w każdy weekend przyjeżdżał do domu Anfisy Aleksiejewny. Roman, zgodnie z obietnicą, naprawił dach domu Mariny i doprowadził wszystko do porządku. Marina była mu niezmiernie wdzięczna. Polubiła i szanowała tego cichego, małomównego, ale przyzwoitego i inteligentnego faceta.

Następnym razem, gdy Roman ponownie odwiedził babcię, zamierzał naprawić stare ogrodzenie, które zostało zniszczone przez huragan. Przyniósł ze sobą wszystko, czego potrzebował. Marina bawiła się na podwórku z Aneczką, a Roman naprawiał ogrodzenie, gdy pod dom podjechał znajomy samochód. Oleg. Mężczyzna wyskoczył z samochodu i podbiegł do oszołomionej żony, paląc ją twardym spojrzeniem.

– Jak śmiesz kraść moje dziecko i uciekać? Pakuj się i natychmiast wsiadaj do samochodu. Jedziemy do domu.

Marina była przerażona i chwytając córkę, zrobiła kilka kroków od męża. Jej kolana trzęsły się ze strachu, a w gardle natychmiast zaschło. Marina wstrzymała oddech. Wiedziała, że jej mąż jest zdolny do wielu rzeczy w przypływie złości, więc bała się nawet poruszyć.

– Nigdzie z tobą nie pójdę – wyszeptała słabo Marina, tuląc płaczące dziecko do piersi.

W tym momencie do rozmowy między małżonkami wtrącił się Roman. Podszedł do wściekłego mężczyzny i groźnym tonem powiedział:

– Marina dała jasno do zrozumienia, że nigdzie się nie wybiera, więc proponuję, żebyś wsiadł z powrotem do samochodu i wrócił do miasta sam. Mam nadzieję, że nie chcesz żadnych kłopotów.

– Grozisz mi? Kim ty do cholery jesteś? Rozmawiam z moją żoną”, Oleg zaognił się jeszcze bardziej.

– Nie obchodzi mnie, kim jesteś dla tej kobiety. Liczy się tylko to, że ona nie chce nigdzie z tobą iść. I nie pozwolę ci zabrać jej siłą. Nawet nie próbuj. To się źle skończy.

Oleg był ognistym człowiekiem, ale nie miał odwagi w takich sytuacjach. Kiedy zdał sobie sprawę, że Roman nie pozwoli mu zrealizować swojego planu, wsiadł do samochodu i odjechał, płonąc gniewem na żonę. Marina podziękowała Romanowi za uratowanie jej. Od tego dnia stał się jej częstym gościem. Chętnie naprawiał wszystko, co było zepsute, pomagał jej zorganizować gospodarstwo domowe i uporządkować dom. Wieczorami siadali na werandzie i pili herbatę.

Stopniowo Roman i Marina zbliżali się do siebie. Anfisa Aleksiejewna, która zawsze dobrze mówiła o Marinie, była szczerze zadowolona z rodzącego się uczucia między młodymi ludźmi. Zabrała Aneczkę do siebie i dała kochankom szansę na bycie sam na sam ze sobą. Kilka miesięcy później Oleg i Marina rozwiedli się, a ona poślubiła Romana, którego kochała całym sercem. Ona i Anechka zamieszkały z Romanem w mieście, a każdy weekend spędzały w wiosce. Teraz w końcu Marina poczuła, że znalazła rodzinę, o której od dawna marzyła.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *