Konduktor umieścił w przedziale ciężarną pasażerkę na gapę z dziwnym dziadkiem. W nocy wagon obudziły krzyki

Natalia zamknęła drzwi z głośnym hukiem.

Od rana przeczuwała, że ten dzień nie będzie udany. Liusya, jej 19-letnia córka, niedawno przyniosła do domu kotka o imieniu Muska i zrobiła bałagan na dywaniku w łazience. Natalii trudno było skarcić za to córkę, ponieważ Liusya starała się okazywać troskę i robiła wszystko dobrze.

Muska zwykle zachowywała się dobrze, a jej kuweta zawsze była wyczyszczona i wysuszona na czas. Jednak dzisiejszy incydent rozzłościł Natalię.

Jej córka uczyła się chińskiego w swoim pokoju. Na wołanie matki, Lyusya wychyliła głowę zza drzwi, zdejmując słuchawki:

– “Mamo, proszę, odłóż to! – jęczała. – Wiesz, że robi mi się niedobrze. Proszę, ostatni raz!

– Nie mam czasu, jestem spóźniona do pracy! – odpowiedziała Natalia.

– Mamo, wiesz, że nie mam w ogóle czasu, zaraz idę na egzamin! – wymamrotała Liusia, podkrążając oczy.

Natalia westchnęła, a jej córka przytuliła ją i dodała:

– Mamusiu, jesteś moją najpiękniejszą i ulubioną! Proszę, ostatni raz.

Natalia uśmiechnęła się z trudem:

– Ale z ciebie lizuska. Dobrze, ale to ostatni raz.

– I mamo, wiesz co… – córka zawahała się. – Jutro Igor chciał…

– Znowu Igor? – krzyknęła Natasza. – Przestań się żenić i skończ porządnie studia! Znajdź pracę, stań na nogi. Nie chcę więcej słyszeć o Igorze!

– Ale mamo, on chciał jechać jutro.

– Koniec, zamknij się!

Liusya przewróciła oczami i zmarszczyła brwi z urazą. Założyła słuchawki, machnęła wyzywająco ogonem i zniknęła w swoim pokoju.

***

Natalia wybiegła z domu i pospieszyła na przystanek autobusowy. Jeśli spóźni się na autobus, znów będzie musiała wysłuchiwać wyrzutów od brygadzisty pociągu. Mikołaj nie był złym człowiekiem, ale zawsze miał czas, by zganić Natalię. Koledzy nie raz żartowali, że jest w niej zakochany. Na co ona niezmiennie odpowiadała:

– “Wyobrażasz sobie! On mnie nie znosi, to oczywiste”.

Natalia nie mogła zrozumieć, dlaczego Mikołaj tak ją ocenia i starała się go niepotrzebnie unikać. Udało jej się złapać minibus i nawet usiadła przy oknie. Ale kiedy wysiadała, potknęła się o krawężnik i upadła, tak że jej oczy zrobiły się czarne. Kulejąc, podeszła do powozu, mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy. Jej rajstopy były podarte w kilku miejscach, spódnica brudna, a jeden rękaw koszuli rozdarty.

Odezwał się znajomy głos:

– Cześć, Natalia. Co się z tobą dzieje? Wcześnie rano z imprezy?

To powiedział Nikołaj Siergiejewicz. Natalia poczuła, jak wszystko w jej wnętrzu wrze z oburzenia.

Kiedy to się skończy? Jej mąż odszedł, gdy Lyusa miała trzy lata. Od tego czasu nie miała żadnego życia osobistego. Teraz jej córka ma dziewiętnaście lat i myśli o małżeństwie.

Natalia nie była zadowolona z pracy. Wcześniej można było przynajmniej czasami odpocząć, ale wraz z pojawieniem się Nikołaja Siergiejewicza nic nie przynosi radości. Poza tym stłukła kolano i podarła drogie rajstopy.

A jako wisienkę na torcie zobaczyła wśród pasażerów przerażającego dziadka, jak nazywała go ona i jej przyjaciele. Jeździł do sąsiedniego miasta raz w miesiącu i zawsze wyglądał na ponurego, nigdy z nikim nie rozmawiając. Sam wyraz jego twarzy przypominał mi złego czarnoksiężnika, a jego spojrzenie było przerażające i nieprzyjemne.

Inni pasażerowie zwykle unikali tego dziadka i często prosili o przeniesienie do innego przedziału, jeśli był w pobliżu. Natalia od samego rana czuła, że jeśli dzień nie pójdzie dobrze, to ten “pustelnik” na pewno znajdzie się w jej wagonie.

Złożyła gniewnie ręce na piersi, patrząc na Nikołaja Siergiejewicza.

– A ty, Nikołaju Siergiejewiczu, najwyraźniej nie masz nic lepszego do roboty niż wymyślanie bzdur. Jeśli nie masz prywatnego życia, nie musisz wtrącać się w cudze. Ujmę to tak: to nie twoja sprawa, skąd pochodzę i dlaczego tu przyjechałem. Wykonuję swoją pracę i jestem w mundurze, jak widzisz. Więc mój wygląd poza pracą nie powinien cię martwić.

Natalia zobaczyła, że brygadziście opadła szczęka. Nawet ją to rozbawiło, ale nie okazała tego. Odwróciła się i poszła w stronę powozu, starając się nie utykać.

“Pewnie mnie zwolni”, pomyślała. – W porządku, niech ma. Nie ma tu zbyt wiele pracy, a pociągów i tak jest za mało. Pójdę do fabryki, przynajmniej będę częściej w domu.

Przed rozpoczęciem podróży Natalia uspokoiła się. Jej irytacja opadła. To nie była wina pasażerów, że sprawy nie układały się po jej myśli. Już miała sprawdzić wagony, gdy zauważyła “pustelnika” stojącego przed jej przedziałem.

– Dzień dobry – powiedziała Natalia, ale mężczyzna w milczeniu wyciągnął swój bilet i przeszedł obok bez słowa.

“Cóż, jak zawsze”, pomyślała i westchnęła. Zamknęła na chwilę oczy, by się uspokoić i policzyła w myślach do dziesięciu. W wagonie nie było zbyt wielu osób, więc mogłam od razu sprawdzić, czy wszyscy siedzą na swoich miejscach.

Pociąg ruszył. Natalia zwyczajowo przeszła się po wagonie, sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. Pasażerowie na gapę, jak to często bywa, mogli dostać się do środka przez sąsiednie wagony. Zajrzała do każdego przedziału, pytając pasażerów, czy wszystko z nimi w porządku.

Kiedy dotarła do przedziału pustelnika, Natalia otworzyła drzwi.

– Wszystko w porządku? Potrzebujesz czegoś? Może herbaty?

Ku jej zaskoczeniu, mężczyzna podniósł głowę i spojrzał na nią. Jego oczy były jasne i inteligentne, zupełnie inne niż sobie wyobrażała.

– Tak, jeśli mógłbym napić się herbaty – powiedział cicho.

Natalia prawie upuściła tacę, gdy usłyszała jego głos. Ten człowiek, zawsze milczący i ponury, nagle przemówił.

– Dobrze, przyniosę ci ją za jakieś dziesięć minut – powiedziała, zamykając drzwi.

Kiedy postawiła herbatę przed mężczyzną, usłyszała od niego zaskoczone “Dziękuję”.

– Nie ma za co – odpowiedziała, zamykając za sobą drzwi i zatrzymując się na chwilę na korytarzu.

Co się z nim dzieje? – pomyślała Natalia. – Nagle zaczął mówić jak normalny człowiek!”. Wzruszyła ramionami i poszła dalej.

Kiedy dotarła do końca wagonu, Natalia zauważyła dziwną torbę w rogu jednego z pustych przedziałów.

“A jeśli to coś niebezpiecznego? Jeszcze nie mam tego dość” – pomyślała.

Podeszła bliżej i delikatnie popchnęła torbę stopą. Nagle wydobył się z niej cienki głos:

– Proszę, nie wyrzucaj mnie. Chcę tylko uciec jak najdalej.

Natalia sapnęła. Torba poruszyła się, a kiedy przyjrzała się bliżej, zdała sobie sprawę, że to wcale nie była torba, ale młoda kobieta. Bardzo ciężarna kobieta.
Nieznajoma natychmiast zalała się łzami.

– Proszę, nie wyrzucaj mnie. Muszę odejść, nie mam dokąd pójść. Uciekłam od mojego narzeczonego i jego matki. Chcieli mnie wyrzucić i odebrać mi dziecko, ale ja nikomu nie oddam swojego dziecka!

Natalia zdała sobie sprawę, że musi działać teraz.

– Dobra, ciii, uspokój się. Chodź do mnie. Podam ci herbatę, a ty opowiesz mi wszystko na spokojnie.

Dziewczynka przestała płakać, ale jej oczy nadal były pełne strachu. Natasza pomyślała, że jest bardzo młoda, młodsza od jej córki Liuśki. Kira, jak miała na imię nieznajoma, łapczywie jadła kanapkę i popijała herbatę.

– Typowa historia – powiedziała chwilę później. – Ona się zakochała, on też, ale jego matka była temu przeciwna. A potem była ciąża… Nie podobało im się, że krew będzie “niewłaściwa”. Po prostu mi nie powiedzieli. Jestem sierotą. Dostałem mieszkanie od państwa, wszystko zgodnie z prawem. Szybko je sobie przepisali, rzekomo po to, żeby kupić nowe. A potem usłyszałam, że po porodzie chcą mnie pozbawić praw do dziecka, uznać za chorą psychicznie. To byłoby dla nich łatwe – matka narzeczonego jest potężna. Zatrzymaliby dziecko i wyrzucili mnie na ulicę. To najlepszy scenariusz.

Natalia nalewała herbatę i marszczyła brwi, zastanawiając się, jak najlepiej postąpić.

– Nie jestem leniwa, jeśli tak myślisz – dodała Kira, podnosząc wzrok na Natalię. – Potrafię wszystko: gotować i sprzątać. Muszę tylko gdzieś osiąść, a wtedy sobie poradzę. Nie oddam nikomu mojego dziecka.

– W porządku, uspokój się. Nie możesz się tak denerwować. Dokąd idziesz, sama i bez pieniędzy?

Kira wzruszyła ramionami.

– Jeszcze nie wiem. Najważniejsze to uciec od nich.

Natalia westchnęła.

– Cóż, co mam z tobą zrobić… Cóż, na razie umieszczę cię z pasażerem. Jest dziwny, ale nie bój się go. On zawsze taki jest.
Kira chwyciła Natalię za ręce.

– Dziękuję, bardzo dziękuję!

Natalia zaprowadziła ją do przedziału, w którym siedział przerażający pustelnik.

– To twój sąsiad – powiedziała, kiwając na dziewczynę.

Mężczyzna spojrzał na nią, zmarszczył brwi, ale zamilkł i odwrócił się do okna. Natalia wróciła do swojego przedziału, usiadła ciężko na fotelu i odetchnęła:

– Co za dzień. Co za jazda! Nie mogę się doczekać powrotu.

Spojrzała na zegarek. Robiło się późno; minie trochę czasu, zanim wszyscy w powozie zasną. Dzisiaj nie było pijaków – przynajmniej takie było szczęście. Rozległo się ciche pukanie do drzwi.

– Tak?” – odpowiedziała.

Nikołaj Siergiejewicz stanął na progu.

– Mogę wejść?

Natalia spięła się wewnętrznie. Czyżby dowiedział się o Kirze pasażerce na gapę? Teraz na pewno ją zwolni.

– Natalio… – zaczął.

– Antonowna,” podpowiedziała.

– Natalio Antonowna, przyszedłem przeprosić. Myliłem się, mówiąc ci te rzeczy. To nie było miłe. Zamiast ci pomóc, zaczął cię oskarżać.

Natalia, zaskoczona, z trudem znalazła słowa:

– No… dobra, przeprosiny przyjęte. Powinienem też wyjaśnić wszystko spokojnie, a ja na ciebie nakrzyczałem…

Nikolai uniósł brwi.

– Jesteś ranna?

– Tak, trochę – odpowiedziała z uśmiechem. – Kolano, łokieć… To się zagoi.

Nagle się roześmiał.

– Dałeś mi niezłą reprymendę tamtego dnia! To naprawdę uspokoiło mój umysł.

Poparła jego śmiech i nagle zasugerowała:

– Napijesz się kawy? Mam pyszną kawę w torbie.

Siedzieli rozmawiając jak prawdziwi przyjaciele. Mikołaj nie próbował już udawać szefa i okazał się interesującym rozmówcą. Natalia nagle przyłapała się na myśli, że nawet go polubiła. Ta świadomość zawstydziła ją tak bardzo, że nagle zarumieniła się i odwróciła wzrok. Nikolai zdążył tylko na nią spojrzeć, ale rozległo się głośne pukanie do drzwi.

– Załatw to! – odezwał się oburzony głos pasażera. – Przez ten hałas nie da się spać!

Natalia nagle zrobiła się biała. Intuicyjnie zorientowała się, o którym przedziale mówił pasażer. Pobiegła do miejsca, gdzie znajdowali się Kira i dziwny nieznajomy. Zdziwiony Nikolai popędził za nimi. W ich stronę szedł przerażający dziadek.

– Co ty jej zrobiłeś? – Natalia zaczęła się niepokoić.

Dziadek patrzył na nią jak na wesz:

– Pasażerka zaczęła rodzić. Czy w pociągu jest lekarz?
Natalia pospieszyła dalej, jej myśli mieszały się w głowie. W przedziale Kira wierciła się niespokojnie.

– Pomóż mi, proszę! – Ledwo powstrzymując łzy, błagała. – Myślę, że coś jest nie tak.

Natalia zwróciła się do Nikołaja:

– No i co, szefie? Od dwóch tygodni nie mieliśmy lekarza!

– A najbliższa stacja?

– Za trzy i pół godziny zatrzymamy się w pierwszej wiosce, ale tam też może nie być lekarza” – powiedział Nikołaj, marszcząc brwi.

Podczas gdy zastanawiali się, co robić, przerażający dziadek podszedł do Kiry.

– Spokojnie, spokojnie, nie martw się – powiedział łagodnym głosem. – Dziecko może się przestraszyć, jeśli wpadniesz w panikę. Oddychaj równomiernie.

Dotknął lekko jej brzucha, przyłożył do niej ucho, po czym odwrócił się z powrotem do nich:

– Poród już się zaczął. Dziecko nie leży prawidłowo, w ciągu trzech godzin może wydarzyć się wiele rzeczy. Musisz pomóc.

Natalia otworzyła szeroko oczy, a Mikołaj skinął głową:

– Śmiało, działaj.

Natalia chciała krzyczeć, nie rozumiejąc, jak może ufać zupełnie obcej osobie, ale postanowiła wykonać jego polecenie. Pobiegła po przegotowaną wodę i ręczniki. Nikolai stał w przejściu, uspokajając pasażerów, którzy wyszli ze swoich przedziałów, aby dowiedzieć się, o co to całe zamieszanie.

Ponad trzy godziny później, nad ranem, gdy zbliżali się do stacji, pojawił się krzepki, zdrowy chłopiec. Straszny dziadek wstał i podał Natalii zawiniątko:

– Masz. Niech mama odpocznie.

Słysząc płacz dziecka, ludzie w nawie zaklaskali, a jedna z kobiet wykrzyknęła radośnie:

– Roman Romanowicz Sawicki! To ty! Uratowałeś mnie razem z moim synem dwadzieścia lat temu!

Dziadek ukłonił się i szybko wyszedł z przedziału w kierunku toalety, by umyć ręce.

– Nie pomyliłam się, to był on… Kiedy jego córka zmarła podczas porodu, zniknął z miasta – wyszeptała kobieta.

Karetka przyjechała na stację, by zabrać Kirę i dziecko. Pustelnik również szykował się do wyjścia.

– Dokąd idziesz? – zapytała zaskoczona Natasha.

– Jadę do szpitala z Kirą – powiedział z uśmiechem, patrząc na nią. – Jest bardzo podobna do mojej córki. Mam duży dom, szkołę niedaleko miasta, zaopiekuję się nimi. Wydam Kirę za dobrego mężczyznę, jeśli będzie tego chciała. Zdałem sobie dziś sprawę, że pomaganie ludziom jest ważniejsze niż cierpienie z powodu własnego żalu.

Odszedł, a Natasha opiekowała się nim przez długi czas, szlochając i nie mogąc zrozumieć, dlaczego tak bardzo ją to poruszyło.

Wróciła z tego lotu całkowicie zdruzgotana.

***

W domu czekała na nią niespodzianka – Igor, narzeczony Luśki, przyszedł się z nią spotkać. Natasza spojrzała na stół i na podekscytowaną Luśkę.

Igor również spojrzał na Nataszę z niepokojem.

– Uczysz się czy pracujesz? – zapytała surowo.

– Pracuję i uczę się. Pracuję w serwisie samochodowym, znam się na samochodach, nauczył mnie tego ojciec. Studiuję inżynierię korespondencyjnie.

– A jak dobrze zarabiasz? – zapytała Natasha.

– Nie mniej niż twoja pensja, mamo” – odpowiedziała Lyuska. – Wynajmuje mieszkanie w pobliżu fabryki.

Natasha uniosła brew ze zdziwienia i zapytała zmęczona:

– Ty też kochasz Liusię? Ma niezły temperament.

– Oczywiście, że tak. Jak można jej nie uwielbiać?

Chłopak promieniał, patrząc na Luśkę, a Natalia pomyślała, że młodzi ludzie mają wiatr w głowie. Uciekają z domu, nie mogąc znaleźć zrozumienia, i rodzą dzieci w pociągach.
Uśmiechnęła się i powiedziała:

– W porządku. Jeśli chcesz wyjść za mąż, wyjdź za mąż.

Lyusya pisnęła z radości i rzuciła się, by ją przytulić, podczas gdy kot Muska był przerażony i wspiął się na zasłonę. Pan młody również uśmiechnął się radośnie i próbował wszystkich przytulić.

Natasza nie była sama na ślubie córki. Nikołaj Siergiejewicz, który był teraz częstym gościem w ich domu, stał obok niej, czule trzymając ją za rękę. Lyuska żartowała, że zostawia matkę w bezpiecznych i poważnych rękach.

 

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *