Piotr wyszedł z restauracji w otwartym płaszczu.
Był mróz, połowa lutego w końcu. Ale mężczyzna w ogóle nie czuł zimna. Chciał szybko znaleźć się w kabinie swojego samochodu. Jest ciepło, cicho, pusto. Nie ma tych ludzi i ich poglądów, ciekawskich, sympatycznych, zainteresowanych. Piotr nie jest w stanie komunikować się z nimi.
Oczekują od niego słów i działań, uważnie obserwują jego reakcje.
Piotr otworzył drzwi nowego zagranicznego samochodu, zszedł na siedzenie kierowcy. Mężczyzna niedawno zabrał ten samochód z salonu i cieszył się jak dziecko. Olesya nawet wtedy żartowała, że ktoś w dzieciństwie nie grał w samochody.
A Piotr wyobrażał sobie, jak wiosną pojadą tym samochodem do stolicy. Wystarczy spacerować po Placu Czerwonym, zjeść obiad w restauracji znajdującej się w Wieży Ostankino. Po prostu wędruj ulicami Moskwy, rozmawiając o tym, jak kiedyś.
Piotr był wtedy jeszcze pewien, że jego żona wyzdrowieje. Nawet w to nie wątpiłem.
Co może być poważnego u młodej kobiety prowadzącej zdrowy tryb życia? Chwilowe złe samopoczucie. Jaki był wtedy nieostrożny i naiwny.
Na myśl o żonie Serce Piotra boleśnie się zacisnęło. W głowie nie pasowało, że już jej nie ma. Życie Olesyi zostało nagle przerwane. Teraz wracał z jej pogrzebu.
To był najstraszniejszy dzień w jego życiu. Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że niektóre epizody wydarzenia będą go prześladować do końca dni. Marzy o nim w nocy, aby nie dać spokoju. Olesya stała przed oczami, na szczęście nie taka, jaka była dzisiaj, zimna, nieruchoma, z zamrożonym wyrazem twarzy, ale szczęśliwa, żywa, uśmiechnięta.
Piotr starał się reprezentować żonę w ten sposób, aby zachować w pamięci ukochany obraz w najdrobniejszych szczegółach. A jednak, ku swojemu zdziwieniu, mężczyzna zrozumiał-to niemożliwe. Coś już zostało zapomniane. Na przykład trudno było zapamiętać jej głos. W końcu czasu minęło nic. Trzy dni temu Olesya żyła.
Była chora, tak. Piotr już wtedy wiedział — to jest poważna sprawa. Ale nawet nie mógł przypuszczać, że tak to się skończy. Lekarze stwierdzili u Olesya bardzo rzadką formę choroby krwi, coś związane z onkologią. Leczenie nie pomagało. Ale nadzieja wciąż żyła. Wydawało się, trzeba znaleźć innych lekarzy, zorganizować Olesya w najlepszej kliniki, i wszystko będzie w porządku. Piotr w stałym kontakcie ze specjalistami z całej Rosji, a nawet z zagranicznymi słońcami medycyny.
Olesia była leczona drogimi lekami, przeszła chemię. A wyniki były, ale krótkotrwałe. Wydaje się, że w szpitalu wskaźniki zaczęły się poprawiać, Olesya została wypisana, ale w domu wszystko się powtórzyło. Osłabienie, pogorszenie testów, ból. W ostatnich miesiącach Olesya zmieniła się w blady cień siebie. Zawsze była szczupła, ale choroba całkowicie uschła młodą kobietę.
Kości pokryte ziemistą skórą, siniaki pod ogromnymi niebieskimi oczami, nienaturalna bladość. Bujne włosy dziewczyny wyblakły i przerzedziły się. Teraz nie miała siły nawet dostać się do toalety lub zrobić sobie śniadanie.
I szczerze mówiąc, wcale nie chciała jeść. Ale trzeba było jeść Olesę, tak mówili lekarze, nawet przez nie chcę. Piotr dużo pracował, nie mógł porzucić swojej pracy,nie rezygnować. Oczywiście chciałem spędzać więcej czasu z żoną, ponieważ tak bardzo potrzebowała pomocy,ale leczenie wymagało dużo pieniędzy, więc mężczyzna próbował.
Cóż, chociaż obok Olesyi pod jego nieobecność była jej matka Elena Iwanowna i przyjaciółka z dzieciństwa Inga. Dziewczyna była w ogóle nierozerwalnie związana z Olesem. A Elena Iwanowna sama była chora. Zawsze miała słabe serce, sytuacja z córką czasami pogorszyła jej stan. Kilka razy karetka odbierała starszą kobietę prosto z mieszkania Piotra i Olesi. Inga wydawała się prawdziwym zbawieniem.
Kobieta pracowała zdalnie, wypełniając Karty produktów dla sklepów internetowych. Wydaje się, że dochód był niewielki, ale Inga była z tego zadowolona. Ukończyła technikum kulinarne i w ogóle nie chciała pracować w swojej specjalności. Ciągnięcie ciężkich garnków, spędzanie całego dnia w kuchni z ciepłem. Inga znalazła sobie zupełnie inny sposób zarabiania pieniędzy.
Taki wolny harmonogram Inge był bardzo przydatny. Przyjaciółka mogła opiekować się Olesją bez problemu. Rano przyjeżdżała z laptopem do mieszkania Piotra i Olesi, a wyjeżdżała dopiero wieczorem, kiedy wracał właściciel. Inga bawiła Olesię rozmowami, a także przygotowywała dla niej specjalne potrawy zalecane przez lekarzy. Na czas oferowała jej tabletki, karmiła i popijała na godzinę.
Nie pozwalała przyjaciółce popaść w przygnębienie. Ciągle hamowała, wspominała Śmieszne przypadki z ich wspólnego dzieciństwa. Piotr był bardzo wdzięczny Indze. Wiele zrobiła dla ich rodziny.
Na pogrzebie było wielu ludzi. Cóż, jeszcze. Olesya jest taka młoda, taka aktywna, taka towarzyska.
Piotr nie mógł nawet mentalnie dodać słowa “Była”do wszystkich tych definicji. Nadal nie wierzył. Koledzy, krewni, przyjaciele i dziewczyny, cały tłum ludzi. Mężczyzna był nawet zdezorientowany, widząc taki tłum ludzi przy bramie kościoła,gdzie jego ukochana miała śpiewać. Oczywiście wszyscy opłakiwali, płakali, okazywali współczucie. Ale życie, życie zawsze idzie swoją drogą.
Piotr, mimo że był w jakimś niesamowitym stanie, zauważył szczegóły. Ludzie rozmawiali między sobą na rozproszone tematy, czasem nawet się uśmiechali. Tak, utrata Olesi była tragedią dla każdego z nich. Znali ją, a może nawet ją kochali.
Ale uczucia tych, którzy przyszli, nie były porównywalne z tym, czego doświadczał. Nie mogli zrozumieć głębi jego rozpaczy, nie mogli poczuć jego bólu. I to było denerwujące, wściekłe. Piotr powstrzymywał się, by nie mówić komuś niegrzeczności. Tylko Elena Iwanowna i Inga opłakiwały tak samo jak Piotr.
Pogrzeb, cmentarz, a potem stypa w restauracji. Uczta była jeszcze w pełnym rozkwicie, kiedy Piotr nagle zdał sobie sprawę, że nie może już tu zostać.
Nie chciałem też wracać do domu. Tam wszystko przypominało o Olesie. Jak wejść do mieszkania wiedząc, że ukochany małżonek już nigdy tu nie będzie? A jednak pozostań wśród tych wszystkich ludzi, którzy już bez skrupułów rozmawiali, patrzyli, uśmiechali się. Stało się to jakoś mimowolnie, oczywiście.
Goście starali się zachować smutne mimiki, ale życie zbierało swoje żniwo. Ogólnie Piotr wstał z krzesła i nie żegnając się z nikim ruszył do wyjścia. Inga zauważyła to i pospieszyła za nim.
– Dokąd idziesz? zatrzymała Piotra za rękę.
Wtedy już wyszedł z sali do holu.
– Nie mogę już tu być – odpowiedział szczerze mężczyzna.
– Do domu?
Piotr krótko skinął głową.
– Pojadę z Tobą?
Inga uważnie patrzyła Petrze prosto w oczy. Jedną ręką kobieta trzymała go za łokieć, drugą pocieszająco głaskała po plecach. Martwi się, martwi. Tyle zaangażowania, tyle troski. Dobra jest, Inga. Wierny przyjaciel. Ale kiedyś Inga nie lubiła Piotra.
Kłócił się nawet o to z Olesją, która zapewniała, że jej przyjaciółka jest najwierniejszą i najbardziej niezawodną osobą na świecie. Cóż, w końcu tak się stało. Olesya miała rację. Życie to pokazało.
– Więc mam iść z Tobą? powtórzyła pytanie Inga.
– Nie, Nie powinieneś. Chcę być sam.
– Jak chcesz. Ale jeśli już, zadzwoń od razu, dobrze? O każdej porze dnia i nocy. Jeśli chcesz pogadać, albo czegoś potrzebujesz … to też jest dla mnie trudne. Razem smutek jest prawdopodobnie łatwiejszy do przeżycia.
Inga spuściła oczy. Wydaje się, że w tym momencie walczyła z nadchodzącymi łzami.
– Lepiej zostań z Eleną Iwanowną, ta wygląda bardzo źle, sam bym to zrobił, ale nie mogę.
Inga krótko skinęła głową.
Tak, Elenie Ивановне było bardzo ciężko. To nie żart, jedyną córkę stracić? Młodą, piękną, wesołą. Kobieta na Olesiu całe życie położyła. Biegł z całych sił, aby dać córce przynajmniej to, co najważniejsze. Ciężko było, ale udało się same. I taki oto wynik. Elena Iwanowna była dosłownie wspierana przez jej krewnego.
Albo kuzynka,albo wnuczka. Piotr nie rozumiał tych powiązań. Kobieta, nieco młodsza od Eleny Iwanowna, była stale przy niej. Albo wsuną jej tabletkę, albo jakaś fiolka podniosą ją do nosa. Ogólnie rzecz biorąc, monitorowała stan nieszczęśliwej matki. Dobrze, że znalazł się taki człowiek.
Piotr oczywiście nie opuści Eleny Iwanowna, zawsze będzie tam. I … porozmawiają więcej, ale to będzie później. Teraz mężczyzna nie miał na to siły moralnej ani fizycznej.
Siedział w samochodzie i patrzył wygasłym spojrzeniem na ulicę. Śnieżna, mroźna, niekochana pora roku i ma ją, zima jest już zmęczona, wiosna czeka jeszcze długo.
Piotr nie spieszył się do domu. Zrozumiał, że jest tam wiele rzeczy Olesi. A jak na nie teraz patrzeć, skoro nawet bez tych rzeczy w głowie jest tylko ona?
Olesya i Piotr poznali się około pięć lat temu. Stało się to w klubie sportowym, gdzie Olesya pracowała jako trener fitness. W rzeczywistości dziewczyna prowadziła zajęcia grupowe, chodziły do niej tylko kobiety.
Na siłowni byli inni trenerzy, ale brakowało im wszystkich chętnych. Dlatego Olesya, widząc, jak niewłaściwy sposób nowy używa symulatorów, doradzała mu, chociaż nie powinna tego robić. Olesya natychmiast polubiła Piotra. Cóż, nawet wysoki, szczupły, stonowany, ogromne niebieskie oczy, blond włosy pięknie mieniące się w świetle — piękno i tylko.
W siłowni było wiele ładnych dziewczyn. Oko się cieszyło. Ale Olesię wyróżniała jej naturalność i życzliwość. Była ciepła, Otwarta, uśmiechnięta. Jakoś stopniowo Piotr i Olesya zbliżyli się do siebie, ich związek nabrał przyjaznego charakteru.
Żartowali sobie nawzajem, dzielili się wiadomościami dnia, poznali się coraz bliżej. Piotr bał się zrobić pierwszy krok. W pracy był zdecydowany i pewny siebie, podejmował trudne projekty, radził sobie z najtrudniejszymi zadaniami, a nawet podejmował ryzyko. Ale rozmowa z Olesją, zaproszenie jej na randkę lub przynajmniej do kina, było przerażające.
Bo co jeśli odmówi? A potem jak się komunikować? Pojawi się między nimi niezręczność, Olesya czego dobrego jeszcze zacznie go unikać?
Nie wiadomo, jak by to wszystko się skończyło, gdyby Olesya sama nie wykazała inicjatywy.
– Słyszałeś, że” Sokoły ” do nas przyjeżdżają? kiedyś zwróciła się do Piotra. – Może pójdziemy, bo moja dziewczyna Inga tego nie słucha.
Piotr był nawet oszołomiony w pierwszej sekundzie. Ona i Olesia często rozmawiali o muzycznych upodobaniach, obaj lubili Rock, obaj w tym słuchali zespołu Sokół. Piotr widział plakaty przyklejone do miasta, ale z jakiegoś powodu nie przyszło mu do głowy, aby skorzystać z okazji — zaprosić dziewczynę na koncert. A Olesia? Z jej ust propozycja wspólnego uczestnictwa w tym wydarzeniu brzmiała tak łatwo, tak naturalnie.
Okazało się, że jej ciotka pracuje w kasie biletowej i dostała Dwa darmowe bilety dla siostrzenicy. Oczywiście zgodził się.
Piotr po raz pierwszy znalazł się z Olesia poza Hala sportową. Szli bardzo blisko, od czasu do czasu jakby przypadkowo dotykając się rękami lub ramionami, rozmawiając o grupie, nowych bywalcach siłowni, a nawet o pracy Piotra. Tak, Olesie wydawało się szczerze zainteresowane tym, czym zajmuje się Piotr.
– Jesteś taki mądry, rozumiesz wszystkie te wartości procentowe i wykresy. Ech, chciałbym taką głowę!
Piotr już wtedy wiedział, że Olesya zaraz po szkole próbowała dostać się na uniwersytet, a także na wydział ekonomii, tak jak on. Tyle tylko, że nie wystarczyło jej nawet do przekroczenia minimalnego progu. W tym roku konkurs na prestiżowy oddział był bardzo wysoki.
Ale dziewczyna nie była zdenerwowana, ekonomia nie pociągała jej zbytnio, a matematyka, logika i podobne dyscypliny nie były dla niej szczególnie atrakcyjne.
Raczej przyjęcie na ekonomię było życzeniem matki Olesyi, Eleny Iwanowny. Ta uważała, że ekonomista jest zawodem monetarnym i szanowanym, dlatego w liceum, mimo skromnej pensji, zatrudniała dla córki korepetytorów. Tylko ci i tak nie poradzili sobie ze swoim zadaniem.
Dziewczyna nigdy nie wstąpiła na pożądany Wydział. Ale jej inne marzenie się spełniło. Olesya od dzieciństwa miała pasję-sport. Od pierwszej klasy uczęszczała do szkoły sportowej, Wydziału gimnastyki sportowej, jeździła na zawody, otrzymywała stopnie. Nie brakowało gwiazd z nieba, ale nadal odnosiła pewne sukcesy.
Olesia z przyjemnością poszło jej bardzo w instytucie kultury fizycznej, otrzymała dyplom i dołączyłaś do klubu sportowego.
Solidne Bonusy z takiej pracy-dzieliła się wrażeniami z Piotrem. — Po pierwsze, ruch mi się podoba. Nie mogę bez tego. Po drugie, miło patrzeć, jak ludzie stopniowo przechodzą, zrzucają ciężar, stają się bardziej pewni siebie. Ale i po trzecie, sama zawsze jestem w dobrej formie.
Piotr się uśmiechał. Tak, forma Olesya była potrzebna. Nawet bardzo proste rzeczy z tanich sklepów siedziały na niej tak dobrze, że po prostu nie można było podziwiać jej smukłej sylwetki. Tego pierwszego wieczoru po koncercie Piotr postanowił w końcu opowiedzieć dziewczynie o swoich uczuciach. Moment był jeszcze tak odpowiedni. Szli przez opuszczony jesienny park.
Wysokie jasne latarnie i drzewa ozdobione złotymi liśćmi. I nikogo w pobliżu.
– Wiesz, przecież bardzo cię lubię – powiedział stanowczo Piotr, wpatrując się w wielkie niebieskie oczy swojej uroczej towarzyszki. – Zrozum mnie dobrze, ja, ty…
– No nareszcie-uśmiechnęła się Olesia. – Myślałam, że nigdy się nie odważysz. Wiem wszystko, to zauważalne. Ale dlaczego tak się stresujesz? Naprawdę też cię lubię.
Piotr nie wierzył wtedy swoim uszom. W ten sposób wszystko okazuje się proste i łatwe. I co tylko tyle czasu ukrywał.
Zaczęli się spotykać, spacery po mieście, spotkania w przytulnych kawiarniach, wycieczki do natury. Stopniowo Piotr i Olesya poznali swoich przyjaciół. Tak Piotr poznał Ingę, najlepszą przyjaciółkę swojej ukochanej dziewczyny.
Z jakiegoś powodu Inga od razu mu się nie podobała. Była ładną, rudowłosą dziewczyną, niską, przyjemnie zaokrągloną, zielonooką, całkiem atrakcyjną, szerokim uśmiechem, dźwięcznym śmiechem, pozornie cudowną dziewczyną, a jednak. Olesya i Inga dorastali razem, mieszkali w sąsiednich wejściach, grali w tej samej piaskownicy, a stając się pierwszoklasistami, nawet usiedli przy tym samym biurku.
Zawsze i wszędzie razem. Inga również początkowo uprawiała gimnastykę. Dziewczyny chodziły razem na siłownię, ale Inga nie działała zbyt dobrze. Nie otrzymała nawet drugiej kategorii młodzieżowej, więc siedziała na trzeciej. Cóż, oczywiście potem odeszła. Ale Olesya została. Inga, podobnie jak Olesya, nie mogła pochwalić się sukcesami w nauce. Dziewczyny były słabymi ładnymi dziewczynami, a potem stoczyły się do trzech.
To prawda, że dzięki staraniom nauczycieli Olesie udało się uzyskać dobry certyfikat i dostać się na uniwersytet. Inga ukończyła technikum kulinarne, ale dziewczyna, jak sama się wyraziła, nie zamierzała wyrywać się z ciężkiej pracy. I dlatego znalazłem dla siebie nie uciążliwe zajęcie — pracę online.
Zarabiała grosze, ale na całe życie wystarczyło. Pomimo początkowych danych Inga była dość ambitną dziewczyną. Planowała w przyszłości otworzyć własną firmę. To prawda, że nie podjąłem żadnych kroków w tym kierunku, tłumacząc to blokadą w pracy i innymi okolicznościami życiowymi.
Było w Inga coś nienaturalnego. Tyle że Piotr nie podzielił się z Olesia tymi swoimi wrażeniami i obserwacjami. Widział, jak blisko są dziewczyny, często opowiadały o niektórych epizodach ze wspólnego dzieciństwa, młodości, pokazywały swój związek w każdy możliwy sposób, Piotr nie chciał denerwować ukochanej.
Olesya martwiła się o Ingę, ta z jakiegoś powodu nie dogadywała się z chłopakami, poprosiła nawet Piotra, aby ją z kimś przedstawił, swoim kolegą lub jakimś kolegą. Piotr próbował, był w jego pracy Młody niezamężny programista, dobry taki facet, tylko bardzo nieśmiały i niedoświadczony. Nie był szczególnie dobry w kontaktach z dziewczynami, tak jak kiedyś Piotr. Nic nie wyszło. Programista i Inga poszli na jedną randkę i to wszystko.
Facet potem wymijająco wyjaśnił Piotrowi, że nie pasują do siebie z natury. A nieco później przyjaciel przyznał, że zbyt szybko Inga zabrała go do obrotu. Zbudowała z siebie kapryśną księżniczkę, na pierwszej randce wymagała inwestycji, zasugerowała wycieczkę do drogiego sklepu. Ogólnie rzecz biorąc, facet nagle poczuł, że jest używany. Nieprzyjemne uczucie.
Olesya trzymała się dobrze, spokojnie zadawała lekarzowi pytania o dalsze działania, interesowała się perspektywami. Tylko tutaj mężczyzna w białym fartuchu niewiele mógł powiedzieć o jej chorobie. Diagnoza nie została postawiona dokładnie, więc nie można było ustalić schematu leczenia. Rozpoczęła się walka. Olesya poszła teraz do szpitala jak do pracy.
Nawiasem mówiąc, musiałem na chwilę zapomnieć o pracy. Wtedy wydawało się, że na chwilę. To była decyzja Piotra. Zarabiał pieniądze na leczenie i życie, a Olesa potrzebowała więcej odpoczynku, tak powiedział lekarz.
– Może wyjdziesz z klubu fitness? ostrożnie zaproponował Mężczyzna Olesie. – Dopóki się nie wyleczysz. Potem wszystko nadrobisz.
– Tak, masz rację, tak będzie lepiej, coś mnie ostatnio za bardzo męczy.
Olesya zgodziła się łatwo, nawet zbyt łatwo. To było nie mniej przerażające niż jej dziwna nieokreślona diagnoza.
Rodzice Piotra połączyli wszystkie swoje kontakty, Olesia była badana przez wybitnych lekarzy w kraju, leżała w najnowocześniejszych klinikach, otrzymywała najlepsze leczenie, nawet zagraniczni lekarze doradzali dziewczynie.
Okresowo Olesya leżała w szpitalach i klinikach. Nikt nie był w stanie postawić jej dokładnej diagnozy. Chodziło o jakąś dziwną i niezbadaną odmianę raka krwi.
Piotr z bólem serca patrzył, jak jego ukochana słabnie, traci na wadze, zamienia się w cień. Całe jego życie składało się teraz z niepokoju o żonę i poszukiwania lekarzy gotowych zająć się tym trudnym przypadkiem.
Dobrze, że jej przyjaciółka Inga zawsze tam była. Piotr nie mógł odebrać słów, aby przekazać Ingi, jak bardzo jest jej wdzięczny. Mężczyzna chciał najpierw zatrudnić opiekuna, ale Inga go powstrzymała.
– Wyobraź sobie, jak Olesya poczuje się z obcym człowiekiem. I w ogóle, opiekunowie są zatrudniani tylko dla starych babć lub ciężkich osób niepełnosprawnych. Nie chcę, żeby moja przyjaciółka tak się czuła.
Piotr nie mógł się z nią nie zgodzić. Wtedy zaoferował Inge pieniądze, ale ta zdecydowanie odmówiła.
– Czy ty w ogóle?
– O co chodzi? Opiekujesz się ciężko chorym człowiekiem, spędzasz na Olesiu swój czas, to musi być opłacone.
– To moja przyjaciółka – Inga spojrzała z wyrzutem na Piotra. – Dorastaliśmy razem, jesteśmy jak siostry, nawet bliżej niż siostry. Jakie pieniądze? Nie jest mi trudno usiąść z Olesia, zwłaszcza że praca na to pozwala.
Piotr nie nalegał.
Nie każdy ma takiego przyjaciela.
Mówią też, że nie ma kobiecej przyjaźni.
Ostatniej nocy Inga i Peter pili herbatę w kuchni. Mężczyzna został opóźniony w pracy, przyszedł później niż się umawiali. Ale Inga ani spojrzeniem, ani tym bardziej słowem nie wyraziła swojego niezadowolenia. Często tak jedli razem obiad, rozmawiali o Olesie i nie tylko.
Obok Ingi Petru wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Zarażała go swoim optymizmem i wiarą w pomyślny wynik. Inga często wypowiadała zdanie “Kiedy Olesya wyzdrowieje”. Powiedziała to tak, jakby przez chwilę nie miała wątpliwości, że tak będzie. Ale tego wieczoru nawet Inga wyglądała na zbyt smutną i zdezorientowaną.
– Olesie dzisiaj cały dzień było źle. Wezwałam nawet karetkę. Lekarze zaproponowali jej hospitalizację, a ja odmówiłam.
– Zgadza się-zaaprobował Piotr.
Wiedział już, że lokalne szpitale w Olesie na pewno nie pomogą. Po co więc umieszczać ją w ścianach skarbowych dla obcych ludzi?
– Ledwo zmusiłam ją do zażycia leku, całkowicie osłabła.
– Nic-Piotr zacisnął mocno pięści pod stołem. – Po trzech dniach zostaje przetransportowana specjalnym samochodem do Moskwy, tam jest gotowa do przyjęcia.
– Do Moskwy? Znowu o tym mówisz. Myślisz, że warto ją stresować? Olesowi lepiej teraz nie martwić się po raz kolejny. Potrzebuje spokoju. Sam mówił, że profesor tak powiedział.
— Nie mogę siedzieć z założonymi rękami-pokręcił głową Piotr.
Sam nie wiedział, jak najlepiej. Nikt o tym nie wiedział.
Miał jednak wiele nadziei dla lekarza, który zainteresował się przypadkiem Olesi i już opracowywał zindywidualizowany schemat leczenia dla ciężkiej pacjentki. Inni lekarze odmawiali Olesi, rozkładali ręce, podpisywali się we własnej bezsilności.
– Cóż, tu trzeba liczyć tylko na cud-pokręcił głową wybitny profesor, do którego Piotr zwracał się niedawno.
– A oni są, cuda te?
– Oczywiście, za swoją praktykę widziałem wiele takich rzeczy, że powiedz mi, nie uwierzą.
Ale Piotr odmówił życia nadziejami i marzeniami. Zawsze był człowiekiem czynu i dlatego nadal walczył, szukał lekarzy gotowych do podjęcia trudnej sprawy.
– Cóż, i tak decydujesz o Tobie i Olesiu-uśmiechnęła się Inga na pożegnanie. – Może rzeczywiście pomoże jej w Moskwie, kto wie. Będę cię wspierać i pomagać, jak tylko będę mógł.
– Dziękuję-powiedział z uczuciem Piotr. – Tyle dla nas robisz.
– A jak inaczej? Jutro o dziewiątej będę u Ciebie. Mam nadzieję, że rano Olesie będzie lepiej.
Ale nadzieje Ingi się nie spełniły. Piotr tego wieczoru długo siedział przy łóżku żony, trzymał ją za cienką rękę, głaskał włosy. Już spała.
Olesya ostatnio przez wiele dni była w głębokim śnie. To chyba najlepsze. Być może w ten sposób łatwiej znosi wszystkie trudy nieznanej choroby. Nawet w tym stanie Olesya była piękna. Blada, wychudzona, ale i tak piękna.
— Wracaj do zdrowia-szepnął jej do ucha Piotr, nie wiedząc, czy go słyszy, czy nie. – Jak tylko poczujesz się lepiej, od razu pojedziemy do Grecji, do Twojego ulubionego hotelu. Założysz biały strój kąpielowy, opalisz się na czarno. Będzie nam dobrze, spokojnie.
Tego wieczoru Piotr zasnął jakoś za szybko. Ciężkie myśli nie przeszkadzały mu. Może jest po prostu bardzo zmęczony. Rano mężczyzna, jak zawsze, najpierw poszedł odwiedzić żonę, był jakiś niepokój.
Zwykle Olesya budziła się w nocy, prosiła o picie lub płakała z bólu, a potem mężczyzna ją ukłuł. A tu cisza. Olesya leżała dokładnie tak, jak Piotr ją zostawił. Nawet koc się nie zgubił. Serce zamarło w niepokojącym przeczuciu.
Mężczyzna zrozumiał wszystko, zanim dotknął żony i poczuł lodowaty chłód. Stało się najgorsze. Potem wszystko było jak we śnie. Przede wszystkim Piotr z jakiegoś powodu wpisał Ingę. Natychmiast przybiegła, spojrzała na Olesję, krzyknęła, głośno płakała. Piotr siedział w kuchni i smolił papierosa za papierosem. Mózg odmówił przyjęcia strasznej prawdy.
Inga, widząc stan mężczyźni, szybko wzięła się w garść, zrobiła żądaną rozmowy, rozwijał działalność rozpocząć. Inga, zorganizowała pogrzeb. Ani Piotr, ani Elena Iwanowna nie byli do tego zdolni w stanie szoku i odrętwienia.
I oto teraz Piotr siedzi tu, obok restauracji, w której dopiero co odbyły się stypa.
To był trudny dzień. Mężczyzna przez cały ten czas powstrzymywał łzy i łzawiące łzy. Z jakiegoś powodu nie chciałem okazywać uczuć przed tymi wszystkimi ludźmi, którzy patrzyli na niego z ciekawością i zainteresowaniem. Mężczyzna zdecydował, że dziś nie wróci do domu. Nie, wszystko o niej przypomina. Lepiej iść do hotelu, wynająć pokój na kilka dni.
A potem, kiedy się obudzi, wróci do domu. Zdecyduje, jak być z rzeczami ukochanej osoby i ogólnie. Jest jeszcze tyle do zrobienia, ale nie teraz. Pot.
Piotr w końcu uruchomił silnik. Jechał do hotelu znajdującego się w pobliżu dworca kolejowego. Zawsze były wolne miejsca. Mężczyzna nagle poczuł głód.
Podczas kolacji żałobnej nie był w stanie przełknąć ani kawałka, co nie jest zaskakujące. Dziwne było coś innego. Jak on w ogóle czegoś chce w takiej sytuacji? Ale żołądek przypominał sobie dudnienie macicy. Piotr zaparkował na centralnym placu dworcowym i udał się do kiosku z shawarmą, zastanawiając się nad sobą. Było tu wielu ludzi, nawet w tak późnych czasach.
Przyjeżdżający, wyjeżdżający, eskortujący, spotykający się i po prostu ludzie, którzy chcą coś kupić w sklepach. I wtedy Piotr poczuł na sobie czyjeś spojrzenie. Odwrócił się i spotkał oczami czarnymi jak sama noc. To była młoda Cyganka, bardzo młoda, prawie dziecko. Jej ciemna skóra wydawała się jeszcze ciemniejsza z powodu jasnoczerwonej szminki, która była gęsto pokryta pełnymi ustami dziewczyny.
Spod puszystej szarej chusty wybijał się długi warkocz. Cyganka miała na sobie krótki kożuch, fioletową spódnicę i masywne czarne trampki. Zdając sobie sprawę, że mężczyzna ją zauważył, dziewczyna pospieszyła do niego, rozciągając usta w przyjaznym uśmiechu.
– Pomóż, kochanie, jak możesz. Dziecko w domu czeka głodne-zaczęła Cyganka swoją piosenkę.
“Czy ta młoda dama miała głodne dziecko?»
Piotr nawet nie chciał o tym myśleć.
“W każdym razie dziewczyna potrzebuje pieniędzy, gdy pyta. Dlaczego nie pomóc?»
Piotr włożył rękę do kieszeni i podał Cygance kilka dużych banknotów. Dziewczyna spojrzała na pieniądze z niedowierzaniem.
– To wszystko dla mnie?
— Tak-przytaknął Piotr.
– Dlaczego?
– Potrzebujesz pieniędzy, ja je mam, w czym problem?
Cyganka uśmiechnęła się uroczo i schowała pieniądze do torby na talię.
– Dziękuję kochanie!
Piotr skinął głową i miał już przejść obok, ale Cyganka trzymała go za rękaw puchowej kurtki.
– Czekaj, czekaj, nie spiesz się. Widzę, że kłopoty ci się przydarzyły, poważne kłopoty. Straciłeś kogoś.
Te słowa sprawiły, że Piotr przestał.
– Skąd ona wie? Może widziałam go dzisiaj na pogrzebie przypadkiem.
– Straciłeś ukochaną osobę! – twarz dziewczyny nagle przybrała sympatyczny wyraz. – Żonę czy ukochaną dziewczynę? Och, jak bardzo ją kochałeś! I nadal kochasz!
– Skąd o mnie wiesz? – co? – zapytał z grubsza Piotr, strząsając rękę Cyganki z ramienia.
– Jestem wróżką – odparła dziewczyna bez wahania. – Babcia przekazała mi swój dar. Widzę, że nie wierzysz. Tak, to nie ma znaczenia. Chcesz zgadnąć? Dałeś mi tyle pieniędzy. Chcę ci jakoś pomóc. Widzę, że coś w twojej historii jest nieczyste.
– A Zgadnij-zdecydował nagle Piotr.
Naprawdę, co on traci? A Cyganka coś go zaczepiła.
– Dać rękę, dłoń?
— Nie-uśmiechnęła się dziewczyna. – nie potrzebuję tego wszystkiego. Muszę spojrzeć w twoje oczy, zajrzeć. Zobaczę tam wszystko.
– Spójrz.
I Cyganka zaczęła uważnie przyglądać się twarzy Piotra. Mężczyzna nie mógł oderwać wzroku od jej niewiarygodnie czarnych oczu.
Jakby go wciągali, oczarowywali. Nagle w mojej głowie nie było ani jednej myśli, w duszy stało się łatwe, przyjemne, jakby nie było tego ciężkiego dnia i wszystkich smutków, które go poprzedzały. Reszta świata nagle przestała istnieć dla Piotra. Przed nim były tylko dwa głębokie czarne jeziora. Oczy młodej Cyganki.
Jak długo trwał ten dziwny stan? Piotr próbował zrozumieć, ale nie mógł. Może kilka sekund, a może kilka minut.
A potem nagle Cyganka nagle odwróciła wzrok i wszystko wróciło. Hałas na dworcu, nieznośny ciężar na sercu, zapachy, myśli. Cyganka wyglądała dziwnie. Była zdezorientowana.
– Ile bólu-powiedziała w końcu dziewczyna, potrząsając głową. – Dużo bólu i rozpaczy. Ale zrozumiałam dlaczego. Straciłeś ukochaną. Widziałam, jaka była między wami ścisła więź. Teraz jest rozdarta. To boli, oczywiście bardzo boli.
Piotrowi wydawało się, że Cyganka patrzy na niego ze współczuciem, ale wciąż nie mógł uwierzyć w jej słowa, że ma niezwykły dar.
Nie wiadomo skąd go zna. Oczywiście mało prawdopodobne, tylko ta dziewczyna mogła go zobaczyć na cmentarzu lub przy kościele. Usłyszała coś od ludzi, złożyła dwa i dwa.
— Nie wierzysz — westchnęła dziewczyna-widzę, że mi Nie wierzysz. – Ale chcesz powiedzieć, co obiecałeś swojej ukochanej ostatniej nocy? W podróż zabrać ją do Grecji, gdy tylko wyzdrowieje.
Piotr wzdrygnął się. Nagle wyraźnie przypomniał sobie, jak siedział przy łóżku śpiącej już żony i szeptał jej do ucha słowa o zbliżającej się podróży. Obiecał zabrać ją na morze, błagał o szybkie wyzdrowienie. Nikt nie mógł tego dokładnie wiedzieć.
Może Cyganka po prostu zgadła? Chociaż mało prawdopodobne.
– Mówiłam, że mam dar od babci – powiedziała poważnie śniada dziewczyna. – Widziałam coś strasznego, przerażającego. Twoja ukochana, nie odeszła sama. Pomogli jej.
Jak? Kto? Mój małżonek zachorował. Bardzo rzadka diagnoza, lekarze próbowali, ale…
– Choroba nie przyszła sama-powiedziała cicho Cyganka, patrząc prosto w oczy Piotra.
I od razu w to uwierzył.
– Co się z nią stało?
– Prawda ci się nie spodoba – westchnęła dziewczyna. – Ale musisz to wiedzieć, bo sam możesz być w niebezpieczeństwie. Muszę ci pomóc. Jesteś dobrą osobą, hojną, miłą. Powiem Ci wszystko. Jesteś gotowy?
Piotr nie był pewien, czy jest gotowy, a mimo to skinął głową…
Zrobił to bliski człowiek, bardzo bliski człowiek Twojej ukochanej. Ufała mu. To kobieta. Sprowadziła twoją miłość do grobu. Celowo. Widzę dużo czarnej zazdrości, tak czarnej, że staje się przerażająca. Rzadko spotykam to u ludzi.
Piotr oczywiście od razu pomyślał o Indze. Tylko ona pasowała do tego opisu. Olesya nie miała nikogo bliżej niej i matki. Elena Iwanowna najwyraźniej nie mogła skrzywdzić córki. Inga też, ale…
– Rude Włosy-ciągnęła Cyganka. – Ta młoda kobieta ma rude włosy.
– Inga-wydech w końcu Piotr.
Rude Włosy-ten szczegół rozwiał wszelkie wątpliwości.
– Imion niestety nie widzę – potrząsnęła głową Cyganka. Ruda, młoda, ładna. Bardzo zła i zazdrosna. Zła energia. Zrobiła coś, co sprawiło, że twoja ukochana zachorowała. Robiła to cały czas i miała taką możliwość. Zawsze była przy niej, z tą, której teraz nie ma.
Piotr patrzył zdezorientowany na młodą wróżkę. Teraz wierzył w każde jej słowo. Mężczyzna sam to czuł.
Sam zauważył w Inga coś nieprzyjemnego, jakąś nieszczerość. Dopiero ostatnio Piotr odsunął od siebie te myśli, bo Inga tyle zrobiła dla Olesi, zawsze była przy niej i pomagała, wspierała.
Mężczyzna czuł się również winny z powodu takiego stosunku do bezinteresownej dziewczyny.
– Jak mam zrozumieć, co zrobiła, jak zdobyć dowody?
Cyganka wzruszyła ramionami i podniosła smutne oczy na rozmówcę.
– Tego nie wiem. Tutaj nie jestem twoją asystentką. Pomyśleć. Może jest jakiś sposób. Powinna zostać ukarana.
Piotr skinął głową. Zrozumiał, że od Cyganki nie zdobędzie już żadnych informacji. Dziewczyna powiedziała mu wystarczająco dużo.
– Dziękuję.
Piotr wyjął z portfela kolejny duży banknot i podał go dziewczynie. Ta z wdzięcznością skinęła głową i przyjęła dodatkową opłatę, na którą nawet nie liczyła. Mężczyzna odwrócił się i zdecydowanym krokiem skierował się w stronę swojego samochodu.
Zmienił zdanie na nocleg w hotelu. Nie, musi iść do domu, szukać dowodów. I myśli o tym, jak to zrobić, już miał.
– Czekaj-rozległ się zza pleców głos młodej wróżki.
Piotr się odwrócił.
– Nie wpuść jej do siebie, rudowłosej. Nie ufaj jej. Jest bardzo niebezpieczna.
Mężczyzna krótko skinął głową i ruszył dalej.
Domy bez Olesi były puste, ciche, ciemne. Wszędzie w bałaganie leżały rzeczy.
W przeddzień pogrzebu Piotr nie był w stanie pilnować porządku. Piotr poszedł prosto do kuchni. Pod sufitem zamontowano ukrytą kamerę monitoringu.
Tylko on i Olesya wiedzieli o niej. Faktem jest, że w kuchni był wyposażony sejf, również ukryty przed wścibskimi oczami, w przebraniu. Leżały tam pieniądze, kosztowności i, co najważniejsze, ważne dokumenty.
Umowy, umowy, wszystko to, co stanowiło szczególną wartość dla firmy, w której pracował Piotr. Instalator sejfu zalecił wyposażenie kuchni w kamerę.
– Tak wszyscy teraz robią, ponieważ, No cóż, nie wiadomo, pewnie, prawdopodobnie nie będziesz tego potrzebować, ale zdarzają się przypadki, że te nagrania są bardzo przydatne podczas procesu.
Piotr i ustawił kamerę. Prawie o niej nie pamiętał. Ale teraz, po dziwnej rozmowie z Cyganką, zrozumiałem. Instalator sejfu miał rację, teraz też potrzebuje tych nagrań. Nawiasem mówiąc, im dalej Piotr oddalał się od miejsca spotkania z wróżbitą, tym mniej wiary pozostało w rzeczywistość tego, co się dzieje.
W domu słowa młodej Cyganki wydawały się mężczyźnie typowym rozwodem. Po prostu dziewczyna chciała powiedzieć mu zęby, wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy od nieznajomego, co jest powszechną praktyką żebraków ulicznych. Być może Cyganka jakoś go nawet zahipnotyzowała. A wszystko, co usłyszał od tej dziewczyny, jest tylko wytworem rozpalonej wyobraźni mężczyzny, który stracił ukochaną.
Mimo to Piotr postanowił obejrzeć zachowane nagrania z kamery. Wygląda na to, że wideo powinno pozostać w pamięci urządzenia przez trzy miesiące. Termin jest wystarczający. Jeśli Inga naprawdę jest w coś zamieszana, Peter na pewno to zobaczy. Mężczyzna całą noc spędził przed monitorem laptopa, przeglądając notatki z własnej kuchni.
Miejscami było ciężko, bardzo ciężko. Na kadrze błysnęła Olesia, choć słaba, wychudzona i blada, ale wciąż żywa. Na szybkim przewijaniu szczególnie dobrze rzucały się w oczy zmiany zachodzące z dziewczyną. Jakby topiła się dzień po dniu, zamieniła się w bezcielesnego ducha. Piotr widział, jak on i Olesia jedli śniadanie w kuchni, rozmawiali o czymś, uśmiechali się do siebie.
To było jeszcze dwa miesiące temu, ale wkrótce dziewczyna całkowicie się załamała, A Piotr już nosił jej śniadanie do łóżka. Najdokładniej mężczyzna oglądał Materiał Z Inga.
Przyjaciółka Olesi stale przebywała w ich domu, więc była częstą bohaterką filmów z kuchni. Inga pracowała tutaj, siedząc przy kuchennym stole.
Uciekła, wpisując coś na laptopie, od czasu do czasu rozpraszając się gotowaniem i rozmowami telefonicznymi. Czasami znikała z kuchni na długo. Prawdopodobnie oglądałem telewizję w salonie lub rozmawiałem z Olesją. Kamera była tylko w kuchni. Piotr zauważył coś jeszcze. Inga dodawała do jedzenia, które przygotowywała dla Olesi, jakiś płyn z małej butelki z czerwoną pokrywką.
Mężczyzna początkowo myślał, że to jeden z leków Olesi, ale… butelka była przechowywana w szafce pod zlewem. Dziwne miejsce na lekarstwo. Inga wydaje się specjalnie ukrywać lekarstwo przed wścibskimi oczami. Faktem jest, że pod zlewem była nisza, pusta przestrzeń między meblami a ścianą, rodzaj skrytki.
Podobno tam właśnie znajdowała się dziwna butelka. Inga dodawał ten płyn we wszystko, co dawała Олесе — kasze, zupy, napoje, nawet owoce. Ze zdziwieniem i przerażeniem Piotr obserwował, jak Inga wprowadza dziwne lek strzykawką prosto w jabłko. Wyglądało to bardziej niż dziwne. Piotr miał pojęcie o tym, jakie leki brała jego małżonka. A na liście leków nie było nic płynnego.
Tylko tabletki. I nie trzeba było ich brać tak często. Na pewno nie w każdym posiłku. To wszystko były silne leki na receptę. Straszne przeczucie uderzyło Piotra. Czy Inga otruła Olesię? To nie pasowało do głowy, ale były nagrania wideo. Na nich kamera uchwyciła wszystko tak wyraźnie i szczegółowo, jak to możliwe. Piotr wstał od stołu i udał się do kuchni.
Otworzył szafkę pod zlewem i wsunął rękę do tej samej niszy. Nie spodziewał się, że coś tam znajdzie. Inga w końcu, jeśli rzeczywiście to zrobiła, to oczywiście dawno temu pozbyła się dowodów.
Miała okazję. Ale nie. Piotr wydobył na światło tę samą butelkę z czerwoną pokrywą. Była prawie pusta. Tylko na dnie pozostało jeszcze kilka kropli nieznanych substancji.
Piotr był przekonany, że to wystarczy do analizy. W kieszeni u mężczyzn завибрировал telefon. Na ekranie wyświetlić nazwę Инги.
Cóż, poczułam to coś, czy co?
— I.
Piotr bardzo starał się, aby jego głos brzmiał równo i spokojnie.
— Jak się czujesz? Na tobie twarzy cały dzień nie było. Może do mnie przyjechać? Potrzebujesz mojej pomocy?
Inga szczerze prosiła o mieszkanie Piotra. Może przypomniałaś sobie, że nie schowałaś butelki?
“Wszystko w porządku” – odpowiedział mężczyzna. – Już się położyłem. Nie, Nie przyjeżdżaj. Do zobaczenia później.
— Dobra. Ale jeśli już, wiedz, że jestem gotowa cię wysłuchać o każdej porze dnia i nocy.
– Nie! Znowu to bezprecedensowe poświęcenie. Czego teraz od niego chce?
Gdy tylko Piotr zresetował telefon od Ingi, natychmiast zaczął szukać w telefonie numeru byłego kolegi z klasy. Pracował teraz w komisji śledczej. Piotr potrzebował konsultacji. Gdzie powinien iść ze swoimi dowodami i podejrzeniami? Od czego zacząć śledztwo? Nie codziennie dowiadujesz się, że najlepsza przyjaciółka żony jest przestępcą.
Warto było zwrócić się do śledczych, gdy sprawa potoczyła się z zawrotną prędkością. Musiałem połączyć kilka połączeń, nie bez tego, ale wyniki pojawiły się szybko.
W butelce była bardzo toksyczna substancja. I tak, jego wpływ na ludzkie ciało mógł wywołać objawy i konsekwencje, które pojawiły się u Olesi. Niezwykle trudno jest wykryć ten lek we krwi, ale lekarze nie odkryli.
Co więcej, nie szukali śladów trucizny. Kto by to w ogóle przyszło do głowy?
Nie możesz przypadkowo zdobyć takiego leku. A laik też by tego nie zrobił. Najprawdopodobniej truciciel musiał skontaktować się z osobami, które były poza prawem. Albo sam był doświadczonym chemikiem. Tak więc nie było wątpliwości, że Olesya została otruta.
Trudno było zaakceptować tę myśl. Dowiedziawszy się o przyczynie śmierci żony, Piotr długo nie mógł się uspokoić. Rzucał rzeczami o ścianę, warczał jak wściekła bestia. Zniszczyłem wszystko, co przyszło mu do głowy. A sąsiedzi nie wezwali policji. Piotr wiedział, że może temu zapobiec. Móc. Gdyby tylko przyszło mu do głowy wcześniej przejrzeć nagrania z kamer.
Gdyby tylko wysłał Olesia na długotrwałe leczenie do kliniki, do której Inge zostałby zamówiony. W końcu ukochana zawsze stawała się lepsza z dala od domu. Zawsze. Objawy nie zniknęły, ale stan dziewczyny wyraźnie się poprawił. W domu wszystko zaczęło się od nowa. Nic dziwnego, że szpitale nie miały Ingi, która hojnie dostarczała truciznę do każdej porcji jedzenia Olesi.
Być może złośliwa przyjaciółka zdołała wstrzyknąć lek do produktów, które przyniosła pacjentowi do szpitala, ale były to zupełnie inne dawki. Dlatego Oleśnica stawała się coraz lepsza w szpitalnych murach. Dlaczego Piotr nie przeprowadził na czas relacji między tymi faktami? Z dowodem winy Ingi było trudniej.
Tak, wideo wyraźnie pokazało, jak wlewa płyn do jedzenia. Ale nigdy nie wiadomo, co było w tej butelce. Nie został złapany, jak mówią, nikt nie uchylił domniemania niewinności. Na szkle były odciski palców Ingi. Ale palce Piotra też tam były, więc on też był podejrzany przez jakiś czas.
Inga została oczywiście wezwana na przesłuchanie. Potem zadzwoniła do Piotra. Krzyczała na niego przez telefon, zawstydzała go, próbowała wzbudzić jego litość.