– Richard, czy używałeś dziś mojej karty?

— Richard, jeśli natychmiast mi nie powiesz, gdzie zniknęły pieniądze z mojej karty, nie zdziw się, jak szybko wylecisz z mojego mieszkania — szybciej, niż zdążysz mrugnąć.

— Richard, używałeś dziś mojej karty? — zapytała Margaret, wchodząc do kuchni, gdzie jej mąż wygodnie przeglądał wiadomości na tablecie.

Richard spojrzał na nią z irytacją. Właśnie nalewał sobie kawę — i już pytania?

— Tak, wziąłem ją. Sama mi ją rano dałaś — wzruszył ramionami i wrócił do ekranu. — Poszedłem na zakupy.

Margaret odłożyła torebkę na krzesło, wyjęła telefon i od razu zmarszczyła brwi.

— I dużo kupiłeś? — zapytała chłodno.

Richard spojrzał znowu.

— Zwykłe rzeczy: chleb, mleko, ser, warzywa do sałatki. — Wskazał w stronę lodówki. — Wszystko tam jest.

Margaret otworzyła aplikację bankową i pokazała mu ekran.

— A to co? Trzydzieści tysięcy wypłacone z bankomatu na Westbrook Street. To też na sałatkę?

Richard zamarł. Spojrzał na ekran, potem odwrócił wzrok. Powoli odstawił filiżankę i wyprostował się na krześle.

— Nie wiem, o co ci chodzi. Może błąd systemu?

Margaret pokręciła głową, usta zaciśnięte.

— Richard, nie rób ze mnie idiotki. Tu jest wyciąg. Tylko ty miałeś dziś kartę. Ja cały dzień pracowałam. Chcę wyjaśnienia.

Richard wstał i podszedł do okna, udając, że patrzy na zewnątrz.

— Maggie, dlaczego jesteś taka agresywna? Może sklonowali kartę. Dziś złodzieje są wszędzie.

Margaret zbliżyła się, skrzyżowała ramiona.

— Richard, dość kłamstw. Dzwoniłam do banku. Operator powiedział, że wypłata była z PIN-em. Bankomat ma kamerę. Wystarczy zgłoszenie, i dostaniemy nagranie.

Richard podrapał się po karku. Cisza zrobiła się duszna. Słychać było tylko tykanie zegara i szum lodówki.

— Jeśli teraz nie powiesz prawdy, wylecisz stąd szybciej, niż ci się wydaje!

— To nie byłem ja… — zaczął Richard.

— Trzydzieści tysięcy! — przerwała mu Margaret. — Połowa mojej pensji!

Mężczyzna westchnął. Wiedział, że nie ma sensu dalej zaprzeczać.

— Dobrze. Ja je wypłaciłem. Ale chciałem je oddać, przysięgam.

Margaret usiadła i spojrzała mu prosto w oczy.

— Przynajmniej się przyznałeś. I gdzie są moje pieniądze?

Richard zaczął chodzić po kuchni z rękami w kieszeni.

— Miałem powód.

— Powód? — Margaret zaśmiała się ostro. — Kupiłeś garnitur na rozmowy o pracę? Zapisałeś się na kurs?

Richard skrzywił się.

— Maggie, znowu zaczynasz…

— Nie, właśnie nic nie mówisz! — przerwała. — Od sześciu miesięcy nie pracujesz. Nie dajesz ani grosza. Ja haruję od rana do wieczora, a ty? Nawet nie zaktualizowałeś CV!

Richard uderzył dłonią w stół.

— Szukam pracy! Ale w mojej branży są cięcia!

— Szukasz z kanapy! — odcięła się Margaret. — Ale mniejsza z tym. Gdzie są pieniądze?

Mężczyzna spojrzał w okno.

— Dałem je Clarze.

Margaret zamarła. Po chwili powtórzyła powoli:

— Clarze? Twojej siostrze?

Richard kiwnął głową, nie patrząc na nią.

— Nie miała na czynsz. Właściciel chciał ją wyrzucić, jeśli dziś nie zapłaci.

Margaret zacisnęła wargi.

— A ty uznałeś, że to moje pieniądze rozwiążą jej problem.

— Co miałem zrobić? — odwrócił się do niej. — To moja siostra. Nie miała dokąd pójść.

— A ja co mam zrobić?! — uderzyła w stół Margaret. — Rachunki nieopłacone! Rata kredytu za tydzień! Ty wiesz w ogóle, z czego żyjemy?!

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *