Nic nie zwiastowało tej tragedii. W niedzielę, 28 maja, 56-letnia Gabi U. odwiedziła swojego sąsiada, aby oddać mu jego dmuchawę do liści. Podczas spotkania zachowywała się normalnie, zupełnie nie jak kobieta, która za kilka godzin odbierze życie swoim dzieciom, a następnie sama popełni samobójstwo. Teraz całe Schwieberdingen jest w szoku. Co nią kierowało?
W nocy z 28 na 29 maja 56-letnia aptekarka Gabi U. zamordowała swoje dzieci, Rolfa (†17 l.) i Pauline (†13 l.), w ich własnym domu w Badenii-Wirtembergii. Potem pojechała do sąsiedniego miasta Korntal-Münchingen i tam odebrała sobie życie. Dlaczego?
Tragedia w Niemczech
Jak relacjonuje “Bild”, nikt z bliskich kobiety nie wie, czemu doszło do tej zbrodni. Kilka godzin przed podwójnym morderstwem kobieta widziała się z sąsiadem, któremu oddawała dmuchawę do liści. Jak potem powiedział, Gabi miała się zachowywać kompletnie normalnie.
Według policji Rolf i Pauline zostali zabici przez swoją matkę między niedzielnym wieczorem a poniedziałkowym rankiem. Na razie nie ma informacji, żeby kobieta zostawiła jakikolwiek list, w którym wyjaśniałaby swoje czyny. Jeden z jej sąsiadów spekulował podczas rozmowy z “Bildem”, że kobieta mogła mieć depresję. — Jej mąż zmarł trzy lata temu na raka. Od tego czasu musiała sama się zajmować dziećmi i 15-hektarowym terenem. Być może to wszystko zaczęło ją przerastać — powiedział.
Inny sąsiad podkreślił, że całe miasto jest w szoku. — Biedne dzieci! Pauline lubiła jeździć konno i była bardzo żywiołowa, tak samo jak jej brat Rolf. Nie możemy zrozumieć, dlaczego do tego doszło — wyznał.