Organy ścigania z Podkarpacia mają niezły orzech do zgryzienia. W porośniętym krzewami rowie w miejscowości Stare Oleszyce (pow. lubaczowski) znaleziono białe Subaru. Zdaniem prokuratury, osoba nim kierująca prawdopodobnie była pijana i uciekła z miejsca zdarzenia. Sęk w tym, że auto ma należeć do lubaczowskiego sędziego, a po kierowcy nie było śladu.
Eleganckie białe Subaru bliskie spotkanie z rowem zaliczyło w poniedziałek 29 maja 2023 r. Służby ratunkowe otrzymały powiadomienie o wypadku na ul. Ogrodowej wieczorem, a do akcji skierowano strażaków z Oleszyc i Lubaczowa. Gdy przybyli na miejsce i zajęli się zabezpieczaniem okolicy, natychmiast zorientowali się, że nigdzie nie ma kierowcy.
Nawet po niegroźnym z pozoru wypadku, ważne jest sprawdzenie, w jakim stanie znajdują się jego uczestnicy, by nie doszło do tragedii, której łatwo było uniknąć. Dlatego na miejsce został wezwany policyjny przewodnik z psem tropiącym. Funkcjonariusz na czterech łapach podjął trop i poprowadził swojego partnera w kierunku sklepu, jednak ślad nagle się urwał. W kolejnych dniach nikt nie zgłosił się po odbiór samochodu, a policja wciąż szuka kierowcy, który wpakował się do rowu.
