Doda zarzuca Stingowi, że jest mało ambitny. Ona połykała śnieg, trzęsła się z zimna i ryzykowała życie na wysokości, a on…

Doda znowu to zrobiła. Choć cały kraj wciąż wspomina klasę i spokój Stinga, polska piosenkarka postanowiła udowodnić, że to ona jest “bardziej” – bardziej ambitna, bardziej pomysłowa i bardziej zapracowana. Jej słowa o wyższości show nad staniem przy mikrofonie wywołały w sieci prawdziwą burzę.

Doda porównuje się do Stinga. “Ja bym się zanudziła”
Tegoroczny Sylwester z Dwójką przyniósł starcie dwóch zupełnie różnych światów artystycznych. Z jednej strony zobaczyliśmy Stinga, światową legendę, która postawiła na minimalizm i skupienie wyłącznie na wokalu.Z drugiej strony na scenę wkroczyła Doda, serwując widowni spektakl pełen pirotechniki, skomplikowanej choreografii i akrobacji na specjalnej platformie. Piosenkarka w mediach społecznościowych zasugerowała, że jej podejście do występu — pełne poświęceń i efektów specjalnych — jest dowodem na wyższy poziom artystyczny.
Według niej, wyjście na scenę tylko po to, by “zaśpiewać swoją stawkę”, to pójście na łatwiznę. 

Każdy artysta ma do wyboru: dostać swoją stawkę, wyjść i zaśpiewać albo wyjść i zrobić wszystko jeszcze poza tym. I ja zawsze wybierałam to drugie, ponieważ dla mnie to jest równoznaczne z byciem ambitnym, pomysłowym, kreatywnym i szalonym.

Doda nie owijała w bawełnę.

I czy mi nie byłoby wygodniej, jakby mi było ciepło, wyszłabym w kurtce, stanęłabym w jednym miejscu przy statywie i nałożyłabym sobie czapkę i po prostu śpiewałabym swoje piosenki? Oczywiście, że tak, ale to nie jestem ja. Ja tak nie umiem.Połykała śnieg i ryzykowała życie na wysokości, a internauci nie mają dla niej litości
Doda nie gryzła się w język, opisując trudy, jakie musiała znosić, by zapewnić widzom TVP widowisko. Z jej relacji wynika, że koncert sylwestrowy w jej wykonaniu to walka z żywiołem, podczas gdy inni artyści wybierają komfort.

Moglibyśmy normalnie czuć komfort, stać przy mikrofonie i sobie odśpiewywać, a nie z********ć w butach antypoślizgowych, łykać śnieg, trząść się zimna w kostiumach, które chcemy, żeby kojarzyły wam się z sylwestrem, z rozrywką, z seksapilem. Owszem, świetnie śpiewa. Owszem, jest legendą.

Na koniec swoich rozważań Rabczewska stwierdziła, że różnorodność jest potrzebna, choć jej argumentacja mogła zabrzmieć dla fanów Brytyjczyka dość prowokacyjnie.

Nie da się całe życie oglądać tylko Stinga, ja bym się zanudziła. Nie da się też całe życie oglądać Dody, bo bym była przebodźcowana. Po to są te różne charaktery, charyzmy, osobowości sceniczne, by każdy mógł wybrać coś dla siebie, i by każdy nadawał kolory tej scenie, by ona widniała jako jeden obraz, a nie plama jednej barwy.

Sieć zapłonęła w sekundę. Fani, którzy do tej pory bronili każdego ruchu piosenkarki, tym razem nie wytrzymali. Porównywanie akrobacji na sznurku do dorobku 17-krotnego zdobywcy Grammy uznano za szczyt narcyzmu.

Fruwałaś, szalałaś, cztery litery pokazywałaś, a i tak Stinga nie przebiłaś. Klasy nie kupisz, ani nie wybujasz na huśtawce.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *