W sierpniu 1995 roku Elena Warner, podróżująca autostopem w Kolorado, zatrzymała innego autostopowicza na autostradzie 82.
Od tego momentu została oficjalnie zgłoszona jako zaginiona.
Przez 15 lat uważano ją za zmarłą, aż do października 2010 roku, kiedy to wypadek ujawnił straszną prawdę o jej losie.
Dziewczyna została odnaleziona, ale gdzie dokładnie przebywała przez cały ten czas, kto ją torturował i dlaczego próbowała go chronić pomimo piekła, przez które przeszła, dowiesz się już za chwilę.
W czwartek, 24 sierpnia 1995 r., gorący asfalt autostrady międzystanowej nr 82 wydzielał duszną mgłę, która zasłaniała horyzont przełęczy Independence Pass.
W to słoneczne popołudnie 18-letnia Elena Warner, studentka pierwszego roku Uniwersytetu Kolorado, zamknęła drzwi domu swoich rodziców w Aspen.
Planowała pojechać autostopem do Twin Lakes, gdzie czekali na nią przyjaciele, aby spędzić tradycyjny weekendowy wypad pod namiotami.
Zgodnie z opisem zawartym w ogłoszeniu o poszukiwaniach, Elena miała na sobie białą koszulkę, krótkie dżinsowe szorty i niebieski plecak Mountain Sports.
Ostatnią osobą, która widziała dziewczynę żywą, był kierowca ciężarówki Samuel Riby.
Jego zeznania, zapisane w policyjnym raporcie z dnia 25 sierpnia, stały się jedynym punktem odniesienia czasowego w pierwszych godzinach śledztwa.
O 17:15 przejeżdżał obok wejścia do Lasu Narodowego White River.
Według Rigby’ego dziewczyna stała na poboczu drogi, trzymając plecak przy nogach.
Wyglądała na pewną siebie, nawet oślepiające ją słońce nie przeszkodziło mi dostrzec jej spokojnego uśmiechu.
Elellena po prostu podniosła rękę, wykonując krótki gest, bez oznak niepokoju lub pośpiechu.
Miejsce, w którym Elellanena pojawiła się po raz ostatni, Independence Pass, znajduje się na wysokości 12 950 stóp nad poziomem morza.
Jest to surowy obszar granitowych klifów i gęstych lasów iglastych, gdzie powietrze staje się rzadkie i zimne, gdy tylko słońce dotknie wierzchołków sosen.
Autostrada 82 zwęża się do serpentynowego odcinka, gdzie po obu stronach drogi otwierają się głębokie wąwozy porośnięte jałowcami i skałami.
To właśnie tutaj, w białej ciszy Highlands, Elena postawiła swój ostatni krok.
O godz. 22:00 tego samego wieczoru Michael Warner, ojciec dziewczynki, zadzwonił po raz pierwszy do biura szeryfa hrabstwa Pittkin.
Zgodnie z rejestrem połączeń mężczyzna był bardzo zaniepokojony.
Elellanena miała zadzwonić po przybyciu do Twin Lakes o godz. 20:00, ale nie nawiązała kontaktu.
Oficjalne poszukiwania rozpoczęły się o świcie następnego dnia, 25 sierpnia.
1995 o 6:00 rano.
Akcja poszukiwawcza objęła obszar o promieniu 20 m od wejścia do lasu White River Forest.
W akcji wzięło udział ponad 50 wolontariuszy, zespoły z psami oraz helikopter Służby Leśnej.
Wśród pierwszych osób, które przybyły z pomocą, był 32-letni Thomas Miller, mieszkaniec okolicy i ekspert w dziedzinie górskich szlaków.
W dokumentach sztabu operacyjnego figuruje on jako ekspert posiadający szczegółową wiedzę na temat terenu i opuszczonych chodników kopalnianych w tym sektorze.
Miller uczestniczył w przeczesywaniu najbardziej niedostępnych obszarów, głębokich wąwozów i starych koryt strumieni, gdzie według doświadczenia ratowników najczęściej znajdują się ślady wypadków.
Przez pierwsze 48 godzin ratownicy metodycznie przeszukiwali każdy metr kwadratowy terenu wzdłuż autostrady.
Szukali wszystkiego.
Kawałek białego materiału, podarty pasek niebieskiego plecaka lub ślad buta na wyschniętej ziemi, ale las pozostawał niesamowicie cichy.
Według raportu synologa trzy psy tropiące wyczuły ślad w pobliżu znaku drogowego, przy którym stała Elena, ale nagle ślad urywał się na samym skraju asfaltu.
Wskazywało to, że dziewczyna wsiadła do samochodu i opuściła miejsce zdarzenia, nie pozostawiając żadnych śladów walki.
W końcowym raporcie z pierwszego tygodnia poszukiwań szeryf Robert Lewis zwrócił uwagę na ważny szczegół.
Sprawdziliśmy wszystkie możliwe miejsca postoju i punkty widokowe w promieniu 30 m w kierunku wschodnim.
Nie ma żadnych śladów obecności ofiary.
Nie garść popiołu z ogniska.
Brak śladów siedzenia na ziemi.
Żadnej zgniecionej trawy.
Ekipy poszukiwawcze przeszukiwały skaliste wybrzeże, gdzie podróżni zwykle zatrzymywali się na odpoczynek, ale nie znalazły nawet pustej butelki po wodzie ani opakowania po jedzeniu.
Sytuacja znalazła się w impasie.
Elena Warner po prostu zniknęła bez śladu wśród niekończących się pasm górskich Kolorado.
Nie znaleziono żadnych świadków, którzy widzieliby podejrzane pojazdy, ani żadnych dowodów rzeczowych, które pomogłyby nam zrozumieć, dokąd zmierzała.
Autostrada 82 nadal tętniła odgłosami silników samochodów.
Jednak dla rodziny Warnerów był to początek niekończącej się podróży w nieznane, która miała trwać wiele lat.
15 lat to 5478 dni ciszy, która dla rodziny Warnerów stała się czymś znajomym, ale nie do zniesienia.
Sprawa Eleny Warner, która niegdyś zajmowała pierwsze strony gazet w całym stanie Kolorado, stopniowo zamieniła się w stos zakurzonych akt w wydziale spraw nierozwiązanych biura szeryfa hrabstwa Pitkin.
Śledczy, którzy rozpoczęli poszukiwania w 1995 roku, przeszli na emeryturę, a nowe pokolenie detektywów postrzegało zniknięcie dziewczyny w pobliżu przełęczy Independence Pass jako część lokalnego folkloru, tragiczną opowieść o tym, jak góry mogą pochłonąć człowieka bez śladu.
Jednak w październiku 2010 roku natura, która przez długi czas ukrywała prawdę, postanowiła zabrać głos.
Tej jesieni stan dotknęły niezwykłe opady deszczu.
Według doniesień służb meteorologicznych, w ciągu trzech dni spadła miesięczna suma opadów, co spowodowało rozległe powodzie.
Rzeka Roaring Fork wystąpiła z brzegów, a poziom wód gruntowych na przedmieściach Snow Mass Village podniósł się tak bardzo, że zaczął powodować erozję fundamentów domów i wymywać korzenie starych drzew.
Wioska Snow Mass, położona zaledwie 5 mil od miejsca, w którym ostatnio widziano Elenę, zawsze była uważana za spokojną i bezpieczną okolicę, która nie była nawet brana pod uwagę podczas wstępnych poszukiwań.
12 października 2010 r. 60-letni Arthur Pringle, mieszkaniec okolicy, sprawdzał swoją posesję po ustąpieniu wody.
Jego posiadłość graniczyła z zalesionym terenem, na którym rosło ogromne stare drzewo wiązowe, którego wiek szacowano na ponad 80 lat.
Powódź spowodowała erozję gleby u podstawy drzewa na głębokość ponad 2 stóp, odsłaniając splątane, grube korzenie przypominające żyły.
W swoim oświadczeniu złożonym policji tego wieczoru Pringle powiedział: „Chciałem tylko sprawdzić, czy drzewo nie spadnie na moją szopę”.
„Gdy podszedłem bliżej, zauważyłem coś jasnego, zaplątane w czarnym mule między korzeniami.
Na początku myślałem, że to tylko jakieś śmieci, które przyniosła woda, ale kiedy słońce odbiło się od metalu, zdałem sobie sprawę, że to biżuteria.
Pringle wyciągnął z błota cienki, zerwany srebrny łańcuszek.
Na nim wisiał wisiorek w kształcie stylizowanego szczytu górskiego.
Przedmiot był bardzo zmatowiały od długiego przebywania w ziemi, ale zachował swój kształt.
Mężczyzna, który pamiętał historię zaginionej dziewczynki w tak małych społecznościach, gdzie pamięć o takich tragediach pozostaje żywa przez dziesiątki lat, natychmiast zadzwonił do biura szeryfa.
Kiedy detektyw Marcus Thorne, który wówczas zajmował się badaniem starych spraw, otrzymał tę informację, nakazał natychmiastowe wezwanie Michaela Warnera.
Identyfikacja miała miejsce 13 października o godz. 10:00 rano.
Według funkcjonariuszy obecnych w biurze ojciec Eleny natychmiast rozpoznał ten przedmiot.
Była to designerska zawieszka, którą podarował córce na jej 18. urodziny zaledwie 3 miesiące przed jej zniknięciem.
Michael przypomniał sobie, że Elena nigdy nie zdejmowała tej biżuterii, uważając ją za swój talizman.
Fakt, że łańcuch został zerwany, wskazywał na jedno.