Druga wojna światowa rozpoczęła się wraz z inwazją nazistowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. Był to nieuzasadniony akt agresji ze strony znacznie silniejszego militarnie państwa wobec swojego mniejszego sąsiada. Jego ostatecznym celem było, jak wskazał Adolf Hitler, zdobycie odpowiedniej „przestrzeni życiowej” (Lebensraum), rzekomo niezbędnej Niemcom do zwiększenia dobrobytu narodu. Zgodnie z tymi ideologicznymi zasadami Polacy mieszkający na podbitych terytoriach na wschodzie byli zbędni, a wręcz niepożądani.
Nie tylko dlatego, że nie nadawali się do germanizacji ze względu na swoją „rasową niższość” i byli praktycznie bezużyteczni pod każdym innym względem, ale także dlatego, że manifestując swoją wrogość wobec Niemców, byli postrzegani jako potencjalne zagrożenie.
Jeśli więc w Mein Kampf Hitler ledwo wspomina o Polakach, to prawdopodobnie wynika to z przekonania, że omawianie tej kwestii byłoby z oczywistych względów zbędne. Już w czasach Republiki Weimarskiej często otwarcie wyrażano opinię, nie tylko wśród skrajnej prawicy, że samo istnienie Polski jest dla Niemiec „nie do zniesienia” (unerträglich).
Z tych powodów wojna z Polską miała wyjątkowo brutalny charakter. Palono domy mieszkalne i inne budynki, a polscy żołnierze oraz przypadkowi cywile, którzy trafiali do niewoli, byli często zabijani. Piloci Luftwaffe bombardowali miasta i ostrzeliwali kolumny uchodźców z broni maszynowej. Inwazja wojsk Wehrmachtu była również okazją dla miejscowych Niemców do wyrównania rachunków ze swoimi polskimi sąsiadami.
Polacy, którzy z jakiegoś powodu znaleźli się wcześniej na czarnej liście lub w różny sposób wyrażali swój patriotyzm, byli więzieni lub mordowani przez niemieckie formacje paramilitarne, takie jak Volksdeutscher Selbstschutz. W działaniach tych wspierały ich specjalne grupy SD (Sicherheitsdienst) i policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppen), które działały za linią frontu od samego początku II wojny światowej.