Kąpiel w Bałtyku mogła odebrać Jarosławowi życie. Od roku walczy ze skutkami zakażenia mięsożerną bakterią

Utrata nogi, a nawet życia — tak tragicznie mogły zakończyć się dla Jarosława Vogta (45 l.) ubiegłoroczne wakacje w Wisełce nad Bałtykiem. Podczas kąpieli w morzu u mieszkańca Jarocina doszło do rzadkiego przypadku zakażenia mięsożerną bakterią vibrio vulnificus, która ogołociła nogę mężczyzny niemal do kości. Ostatni rok spędził na walce z koszmarnymi skutkami zakażenia, a to jeszcze nie koniec. Uwaga! Niektóre zdjęcia dodane do tego tekstu mogą być drastyczne.

— 13 sierpnia minie rok od tych feralnych wakacji. W zasadzie cały czas walczę z tą nogą. Już jest cała zagojona, ale czeka mnie jeszcze jeden zabieg, bo na stopie wyrosło za dużo tej skóry i nie mogę ubrać buta. Muszą z całej stopy ściąć nadmiar skóry. Myślę, że już bliżej niż dalej i zakończy się moja przygoda na oddziale szpitalnym — mówi Jarosław, który rok temu po kąpieli w Bałtyku trafił do szpitala, walcząc o życie. Wszystko przez paskudne zakażenie, jakie w sierpniu 2022 r. wdało się po kąpieli w Bałtyku przez niewielkie skaleczenie na prawej nodze.

Jarocin. 45-latek zaraził się w Bałtyku mięsożerną bakterią vibrio. Prawie przypłacił to życiem

— To była malutka ranka trochę poniżej kolana. Ale ciężko podczas wakacji nie wejść z dzieciakami do wody, więc rana była zabezpieczona plastrem wodoodpornym, codziennie czyszczona i odkażana. A mimo to się ta bakteria tam dostała — opowiada “Faktowi” Jarosław.

Jak wspomina, ostatniego dnia wakacji obudził go potworny ból w skaleczonej nodze. Rodzina szybko podjęła więc decyzję o spakowaniu się i wyruszeniu w drogę powrotną jak najszybciej, tak by już w Jarocinie mężczyzna mógł udać się do szpitala. Do domu jechali pięć godzin. W tym czasie z nogą stało się coś strasznego — spuchła, na całej powierzchni pojawiły się pęcherze.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *