– To, co przeżyliśmy, to był koszmar, tego się nie da opisać słowami. Nikomu tego nie życzymy – mówią rodzice zaginionej Wiktorii (11 l.) z Sosnowca. Wyglądają jak cienie, są kłębkami nerwów. Na szczęście dziewczynkę odnalazła policja, zatrzymano jednego mężczyznę.
Ich córka zaginęła w minioną sobotę, 5 sierpnia. O godz. 19. 45 wyszła ze śmieciami i nie wróciła do domu. Przed osiedlowym śmietnikiem rodzice znaleźli porzucony worek. – Dla nas zaczęło się piekło. Szukaliśmy pomocy nawet u jasnowidza. Telefon córki był wyłączony. Najgorsze było czekanie… – opowiadają rodzice zaginionej Wiktorii z Sosnowca.
W niedzielę, gdy w domu po południu pojawili się technicy kryminalni i pobierali ślady od ich córki, nadzieja zaczęła umierać.
– To było coś strasznego, tego nie zapomnimy do końca życia. Nie spaliśmy od soboty. Chodziliśmy, sprawdzaliśmy wszystkie kąty w okolicy. Razem z nami 120 policjantów – dodaje pani Izabela, mama Wiktorii.
W ich spokojnym domu znowu pojawiła się niepewność i lęk. Rodzina w 2016 r. już raz była dotknięta nieszczęściem. W pożarze straciła mieszkanie w Mysłowicach. – Po przeprowadzce do Sosnowca wydawało się, że już stanęliśmy na nogi – mówi pan Tomasz, tato Wiktorii.
A tu kolejna tragedia. Pan Tomasz opiekuje się leżącą mamą po udarze, którą przygarnął do siebie. Teraz przeżywali kolejny koszmar: zniknięcie najstarszej córki.
Wiktoria z Sosnowca miała plan?
W piątek nic nie zapowiadało, że Wiktoria wyjdzie z domu i zniknie. – Wydawało mi się, że mam dobre relacje z córką. W sobotę miałyśmy babski dzień, robiłyśmy sobie maseczki na twarz, dużo rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, ot zwyczajne domowe życie w deszczowy dzień – wspomina pani Izabela.
Wiktoria tego dnia miała przydzieloną pracę domową: wyniesienie śmieci. Wyszła z mieszkania do śmietnika i już nie wróciła.
Z ustaleń śledztwa wynika, że 11-latka miała już wszystko zaplanowane. Na przystanku kolejowym w Sosnowcu-Dańdówce, niedaleko domu, czekał na nią poznany przez internet 39-latek z Koszalina. Dziewczynka wsiadła do samochodu i odjechała razem z nim na Pomorze.
Rozpoczęły się poszukiwania zaginionej Wiktorii z Sosnowca
Policja w całej Polsce była włączona do poszukiwań. Uruchomiony został Child Alert. W poniedziałek 7 sierpnia, po czwartej rano, zdarzył się cud. Rodzice zaginionej Wiktorii dowiedzieli się z policji, że ich córka odnalazła się na drugim końcu Polski.
Kilkadziesiąt minut później pani Izabela zamieściła w mediach społecznościowych informację o odnalezieniu córki. – Nie mogłam doczekać się telefonu z policji. Dzięki policjantce usłyszałam głos córki – wspomina ze łzami w oczach.
– Wikusiu kochana! Jesteś, kochamy Cię, czekamy na Ciebie – niemal wykrzyczała ze szczęścia, płacząc do telefonu.
– Córka jest w szoku… – przyznaje pani Izabela. Niewiele odpowiedziała na radość, łzy i szczęście matki.
Rodzice chcą jak najszybciej mieć u siebie ukochaną Wiktorię. Pani Izabela szykuje się do wyjazdu po córkę.