Dlatego w czasie pandemii Ibrahim przyjechał do Warszawy. Los szybko się do niego uśmiechnął, bo dostał dobrą pracę w dziale IT firmy obsługującej jeden z banków.
Warszawa. Morderstwo na Ochocie
Hindus nie ukrywał, że jest bardzo zadowolony z życia w stolicy, ale z mieszkania już mniej. Zamieszkał na strzeżonym osiedlu przy ul. Włodarzewskiej na stołecznej Ochocie. Wynajął pokój w mieszkaniu 40-letniego Polaka, Emila. Między mężczyznami coraz częściej dochodziło do nieporozumień, więc Ibrahim postanowił znaleźć inne mieszkanie. Nie odpowiadało mu m.in. to, że nie może zamykać wejścia do swojego pokoju na klucz. Niestety… tydzień przed przeprowadzką doszło do tragedii. Został zamordowany przez współlokatora.
O tym, że mogło się stać coś złego, śledczy zostali powiadomieni przez współpracowników Ibrahima. Zaniepokoiło ich, że przestał pojawiać się w pracy. Było to niepodobne do pracowitego i odpowiedzialnego pracownika. W międzyczasie do mężczyzny próbowała dodzwonić się też rodzina, ale jego telefon milczał jak zaklęty.
Kilka godzin później na miejsce przyjechał radiowóz. Policjanci wyważyli drzwi mieszkania i odnaleźli zwłoki Ibrahima.
Zostanie bezkarny?
Co było przyczyną tragedii? Początkowo podejrzewano, że doszło do ataku na tle rasistowskim. Okazuje się jednak, że morderca Ibrahima ma poważne zaburzenia i wymaga leczenia psychiatrycznego. Jak udało się nam ustalić, zachowuje się tak, jakby nie miał kontaktu z rzeczywistością. I praktycznie wcale się nie odzywa. Nie ustosunkował się też do zarzutów.
– Prokurator uzyskał opinię, że jest duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości może on podjąć się podobnego czynu. W związku z tym konieczne jest jego leczenie w warunkach szpitala psychiatrycznego. I o zabezpieczenie takiego środka zabezpieczającego prokurator wystąpi – wyjaśnia Szymon Banna, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. I dodaje, że w związku morderca najprawdopodobniej nie poniesie odpowiedzialności.

