Usłyszała od lekarzy, że jej syn wyolbrzymia, aby uniknąć szkoły. Teraz chłopiec jest w opłakanym stanie

Choć 12-letni Maysen Bowen dosłownie wył z bólu, lekarze odesłali go ze szpitala, bo ich zdaniem symulował, by ominąć szkołę. Gdy chwilę później chłopca sparaliżowało, okazało się, że cierpi na rzadką i bardzo poważną chorobę. Teraz 12-latek jest przykuty do łóżka i czeka go na nowo nauka chodzenia i mówienia.

Australijczyk Maysen Bowen pod koniec lipca zaczął uskarżać się na bliżej nieokreślony ból w całym ciele. Początkowo jego mama myślała, że chłopiec cierpi na bóle wzrostowe albo zmaga się z zakwasami po biegu na 3 km. Ale gdy 12-latek zaczął mieć problemy z żuciem i nie mógł spać w nocy, zwijając się w spazmach z bólu, jasnym było, że to coś poważniejszego.

Australia. Lekarze myśleli, że 12-latek symuluje, by nie pójść do szkoły. Chwilę potem leżał sparaliżowany

Jessica Bye wspomina, że zabrała syna do szpitala, gdzie zrobiono mu badania krwi. Te jednak nie wykazały, by w organizmie nastolatka działo się coś niepokojącego. Lekarze odesłali Maysena do domu twierdząc, że chłopiec symuluje, by nie musieć chodzić do szkoły. Kobieta prosiła lekarzy, by potraktowali jej dziecko poważnie, ale byli nieubłagani.

Jak mówi Jessica, kilka minut później, gdy pchała Maysena na wózku inwalidzkim korytarzami szpitala, twarz chłopca dosłownie się zapadła. Chwilę potem 12-latek zaczął bełkotać, a cała lewa strona jego ciała była jak sparaliżowana.

Maysen od razu został zabrany na rezonans magnetyczny, który wykazał, że dziecko cierpi na zespół Guillaina-Barrégo, rzadką chorobę o podłożu autoimmunologicznym, która atakuje nerwy. Chorzy z tą diagnozą zmagają się m.in. z niedowładem mięśni twarzy, kończyn dolnych, niewydolnością oddechową, bólami całego ciała.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *