Jak potrzebuję pomocy, to nie mogę się jej doczekać od krewnych, ale jak oni czegoś potrzebują — proszą!

Nawet nie wiecie jak mam dość mojej rodziny i ich nieustającej prośby o pomoc. Wiem, że całej mojej rodziny tylko ja cos osiągnęłam, ale to nie jest powód, aby ciągle czegoś ode mnie żądać. Ostatnio wydarzyła się pewna historia.

Mój wujek przyjechał w zeszłym miesiącu do stolicy, gdzie i ja mieszkam. Nigdy w swoim życiu nie widziałam tego wujka. Zadzwonił do mnie nieznany numer.

– Witaj Ola, co u ciebie słychać? Jak tam twój mąż, jak się on ma? Co u was słychać?– pytał nieznajomy męski głos.

Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ z mężem rozwiodłam się siedem lat temu. Na początku myślałam, że dzwonią do mnie oszuści.

– Kim pan jest i skąd pan ma mój numer? – byłam trochę podenerwowana tym niespodziewanym telefonem.

– Olu, nie poznałaś mnie? Jestem twoim wujkiem Jankiem! – roześmiał się mężczyzna.

Kim do cholery jest Janek? Wiem, że mam wujka, ale nigdy go nie widziałam.

– Niestety nie znam cię i pierwszy raz o tobie słyszę! – odpowiedziałam.

– Ja ciebie znam, kupowałem ci lody, kiedy byłaś mała – odpowiedział mężczyzna.

– Tego nie pamiętam. Mam trzydzieści lat i skąd mam niby pamiętać?

Zdawałam sobie sprawę, że odpowiadam dość niegrzecznie, ale czego ten Janek chce ode mnie? Na pewno ma jakiś interes. Wszyscy ciągle czegoś ode mnie chcą.

– Olu, wiem, że masz mieszkanie, a moja córka zaczęła studia i może pozwolisz jej trochę pomieszkać u ciebie? Ona nie lubi akademików, a wynajęcie mieszkania w stolicy jest bardzo kosztowne – opowiedział mój drogi wujek, a ja się po prostu roześmiałam.

Nie wiedziałam, co ja mam z tym wspólnego? Czy nie ma, chociaż odrobiny wstydu, aby prosić mnie o coś takiego? Za jakie to zasługi powinnam wpuścić do siebie jakąś nieznaną mi dziewczynę? Może powinnam być wdzięczna, że kiedyś wujek Janek kupił mi lody? Tak w ogóle, mam dzieci, które raczej nie będą zadowolone z nowej lokatorki, tym bardziej że w ogóle nie wchodziła w grę żadna opłata za zamieszkanie u mnie, wujek myślał, że jego córka zamieszka u mnie za darmo.

Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do dużego miasta, nikt mi nie pomógł, z wyjątkiem mojej mamy. Co więcej, wszyscy moi krewni śmiali się ze mnie, mówiąc, że z biednej wieśniaczki nie stanę się mieszczanką. Szydzili tylko i nie wierzyli, że mogę coś osiągnąć, a moim największym pragnieniem było wtedy tylko jedno, aby wyjechać z tej wioski przesiąkniętej plotkami i intrygami.

Osiągnęłam wszystko, czego pragnęłam. Teraz mam własną firmę, mieszkanie i samochód. Jedyne, czego nie mogłam zrobić, to namówić mamę, aby przeprowadziła się do miasta. Lubiła mieszkać na wsi i stanowczo odmówiła przyjazdu do mnie.

Teraz wujek, którego nie znam, chce, żebym mu pomogła? Sam się ze mnie śmiał i plotkował, gdy dowiedział się, że chcę mieszkać w stolicy, a teraz przyszedł po pomoc!

Oczywiście odmówiłam mu, ale wcześniej musiałam długo wyjaśniać, dlaczego nie mogę przyjąć jego córki do mojego mieszkania. Wujek okazał się upartym osłem.

– Wiesz Ola, nie spodziewałem się tego po tobie. Dziękuję za pomoc! – w słowach wujka usłyszałam sarkazm.

Nie minęło pięć minut i zadzwoniła do mnie moja matka. Była oburzona tym, że niegrzecznie potraktowałam mojego wuja. Powiedziałam mamie wszystko, co myślę o nim i nie obchodziło mnie to, czy obraził się, że rodzina będzie o mnie źle mówić. Według mnie zrobiłam dobrze.

-Jesteś niesprawiedliwa! – powiedziała mama.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *