Rowerzysta wił się z bólu. Liczyła się każda sekunda. Policjant nawet się nie zastanawiał

Wypadek w Tomaszowie Mazowieckim. Samochód potrącił rowerzystę tak nieszczęśliwie, że ten znalazł się pod przyczepą auta. Dla człowieka przygniecionego ciężką przyczepą z ładunkiem liczyła się każda sekunda. Widząc to policjant z Łodzi nie czekał na dźwig i sam ruszył na ratunek. — Nie było czasu. Przyczepa mogła tego człowieka udusić — mówi nam policjant.

Uderzony przez samochód rowerzysta upadł na jezdnię i dostał się pod przyczepę auta, która go przycisnęła do jezdni.

Wypadek w Tomaszowie Mazowieckim. Policjant z Łodzi ruszył na pomoc

— Właśnie wracałem z treningu. Zbliżała się godzina czternasta — relacjonuje Faktowi mł. asp. Sergiusz Siwiński z KMP w Łodzi. — Na Spalskiej zobaczyłem, że samochód osobowy z załadowaną przyczepą zderzył się z rowerzystą, a ten wpadł pod pojazd i tam się zakleszczył.

Nie było czasu na wezwanie pomocy. Policjant zatrzymał auto i pobiegł na ratunek. — Rowerzysta mógł się udusić, bo przyczepa go przygniatała — mówi Faktowi Sergiusz Siwiński. — Podniosłem bok przyczepy, ale ranny nie był w stanie sam się wydostać.

 Policjant trzymając w rękach uniesioną przyczepę poprosił kierowcę seata, aby ten ją odpiął od auta. Wtedy udało się uwolnić rannego. Łódzki policjant kierował ruchem na zakorkowanej ulicy aż do przyjazdu służb ratunkowych.

— Zaczynałem służbę w policji od pracy w Wydziale Ruchu Drogowego łódzkiej komendy. Zajmowałem się obsługą zdarzeń drogowych, więc miałem doświadczenie również w tym zakresie — mówi “Faktowi” mł. asp. Sergiusz Siwiński.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *