– Organizator nie zapewnił ratownika wodnego, choć największą atrakcją było jezioro. Duża grupa dzieci wymagała też przyjmowania leków, nie było jednak na miejscu pielęgniarki z odpowiednimi uprawnieniami – opisuje Stanisław Krząkała, który jest doświadczonym wychowawcą z 27-letnim stażem. Jest też laureatem wielu nagród przyznawanych za wkład pracy i wiedzę związaną z opieką nad dziećmi.
Musiałem zareagować
Ale to nie wszystko. Zdaniem wychowawcy organizatorzy obiecywali program terapeutyczny z “Treningiem Zastępowania Agresji”, ale zabrakło odpowiedniego fachowca, który prowadziłby zajęcia.
– Znam doskonale przepisy obowiązujące w takiej pracy. Większość dzieci na turnusie pochodzi z domów dziecka i ośrodków opiekuńczych. Kto je wysłucha i obroni? Widząc taki bałagan i niekompetencję musiałem zareagować. Po moich protestach właścicielka zwolniła mnie w trybie natychmiastowym – dodaje pan Stanisław.
Rajgród. Kurator i policja na koloniach
Pan Stanisław nie zamierzał tak zostawić sprawy i powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu uczestników kolonii. Informacja o tym, że w ośrodku źle się dzieje, dotarła też do policji w Grajewie i kuratorium w Białymstoku. Kontrola wykazała wiele poważnych uchybień. Dlatego postanowiono natychmiast odesłać dzieci do domów.
– Od jednego z rodziców dostaliśmy informację o tym, że dziewczynka zgubiła się w trakcie powrotu ze sklepu. Zadzwoniła pod nr 112, została odnaleziona przez policjantów i odwieziona na miejsce wypoczynku. Jej matka poinformowała nas również, że córce nie podawano prawidłowo leków – mówi Barbara Szutko, rzeczniczka Podlaskiego Kuratora Oświaty.
Skontaktowaliśmy się z organizatorką kolonii, ale nie chciała odpowiedzieć na nasze pytania i ustosunkować się do przedstawionych zarzutów.



