Najpierw wyczyniał bezeceństwa w publicznej toalecie, a teraz się tego wstydzi. Czerwony jak burak ksiądz Artur S. (37 l.) pojawił się w Sądzie Rejonowym w Lublinie. Poważnie narozrabiał i teraz musi ponieść za to karę. Proces jednak nie ruszył, bo sprawa została skierowana do mediacji.
Widocznie oskarżony nie ma zamiaru tłumaczyć się publicznie ze swojego wyczynów. Woli osobiście dogadać się z poszkodowanym. Po zakończeniu krótkiego posiedzenia ksiądz natychmiast uciekł z budynku.
Sprawa swój początek miała kilka miesięcy temu w jednej z galerii handlowych w Lublinie.
Lublin. Ksiądz przyłapany na podglądaniu
Młody mężczyzna korzystający z toalety na parterze zauważył, że w jednej ze ścianek kabiny jest dziura, przez którą ktoś go podgląda. Wszczął alarm. Podglądacz został zatrzymany. Okazał się nim młody mężczyzna, który z komórką w ręku utrwalał czynności fizjologiczne innych panów.
Zatrzymany Artur S. trafił na komisariat. Tam okazało się, że jest księdzem z odległego, o około 100 km Łukowa, który przyjeżdżał do Lublina na “gościnne występy”. Prawdopodobnie takich zdarzeń mogło być więcej, bo nieco wcześniej w internecie pojawiły się ostrzeżenia przed podglądaczem w tej galerii.