Dwa dni przed śmiercią strasznie płakał
— Wciąż mam w głowie jej telefon. Ola zadzwoniła do mnie jakoś dwa dni przed tą tragedią. Victorek taki strasznie płakał, mówiła mi wtedy, że go karmi i piersią i butelką, zastanawiała się, czemu nie chce jeść i tak płacze. Dzisiaj już wiemy dlaczego. To dzieciątko już wtedy musiało płakać z bólu, który zadał mu Mariusz, łamiąc kości — mówi ze smutkiem Danuta Leuto.
Danuta Leuto (64 l.) jest ciocią skazanego na dożywocie Mariusza Sz. Kobieta jest w szoku i do dziś nie może się otrząsnąć z tragedii.
— To się nie mieści w głowie — mówi. — Ola pisze do mnie listy z aresztu, prosi o pieniądze, albo o to, by ją zameldować, wtedy by mogła na przepustkę wyjść. Mnie się chce wymiotować, jak sobie o nich pomyślę. Mój bratanek, Mariusz nigdy nie parał się uczciwą pracą. Kradł, oszukiwał, rabował pieniądze nawet własnej matce. Jeszcze przed ślubem mówiłam tej Oli, żeby się z nim nie wiązała, ale ona nie chciała słuchać, była w nim ślepo zakochana. Mnie siłę wydaje, że on był z nią tylko dla pieniędzy. Miała rentę z tytułu swojej niepełnosprawności — opowiada pani Danuta. — Nim Mariusz skrzywdził Victorka, w kryminale siedział za narkotyki — dodaje.
Pani Danuta wychowała własne dzieci i adoptowane. Teraz opiekuje się wnukami.
— Wciąż się słyszy o tych biednych skatowanych istotkach, trzeba zmienić prawo, by dramat takich dzieci się skończył. Naszego Victorka odwiedzam na cmentarzu. Niedawno mieliśmy mszę za niego, teraz chcemy mu zrobić piękny pomnik, bo zbliża się nie tylko rocznica jego urodzin, ale i śmierci – mówi Danuta Leuto.
Ona chce walczyć o córkę
Kobieta nie odpisuje na listy, które przychodzą z więziennej celi. Nie chce mieć z małżeństwem nic wspólnego.
— Do mojego brata napisali już chyba z 10 listów, a do mnie może z pięć. Proszą o pieniądze, papierosy, słodycze — dodaje zbulwersowana pani Danuta. — Ola pisała, że wszyscy ją gnębią w wiezieniu, nie patrzą na jej niepełnosprawność. Ona wciąż twierdzi, że to wszystko, co jej zarzucają, to nieprawda. Pisze, że jak wyjdzie z więzienia, to będzie walczyć o Viktorię, starszą córkę, by do niej wróciła. Ja mam nadzieję, że nikt jej dziecka nie da, przecież ta dziewczynka mogła umrzeć, tak samo jak Victor.
Viktoria też miała złamane żebra
Viktoria ma dziś prawie 5 lat, wychowuje się w rodzinie zastępczej. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że ona też jako niemowlę trafiła do szpitala ze złamanymi żebrami i spędziła tam dwa miesiące. Wówczas MOPS złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa.