W sobotę (30.09) mija 18 lat od tragicznego wypadku pod Jeżewem, w którym zginęło 13 osób: 10 maturzystów oraz 3 kierowców. Wszyscy pielgrzymowali na Jasną Górę. To najtragiczniejszy wypadek we współczesnej historii Białegostoku. “Rodzice, którzy przyjechali, gotowi byli wskakiwać do autokaru, żeby szukać swoich dzieci” – wspomina jeden ze strażaków.
Do tej potwornej tragedii doszło 30 września 2005 roku na drodze krajowej numer 8 niedaleko Jeżewa. Teraz przebiega tamtędy droga ekspresowa, ale szesnaście lat temu była to dwupasmówka. Kierowca autokaru w okolicach Jeżewa rozpoczął manewr wyprzedzania. Zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z lawetą. Pojazd zaczął się palić. – Gdy przyjechaliśmy, autokar stał w ogniu. Dopiero, gdy para po gaszeniu opadła, okazało się, że w środku leży mnóstwo ciał – opowiadał kilka lat temu “Gazecie Współczesnej” prezes OSP Jeżewo Stare. – Rodzice, którzy przyjechali, gotowi byli wskakiwać do autokaru, żeby szukać swoich dzieci – dodaje.
W miejscu wypadku stoi kapliczka i obelisk upamiętniający ofiary wypadku. W sobotę (30.09.2023) zastępca prezydenta Białegostoku Adam Musiuk złożył kwiaty przy kaplicy. Z kolei zastępca prezydenta Zbigniew Nikitorowicz złożył kwiaty przy pamiątkowej tablicy na budynku I LO. Możemy na niej znaleźć nazwiska zmarłych uczniów tej szkoły oraz napis: “Pamięci maturzystów uczestników archidiecezjalnej pielgrzymki do Częstochowy ofiar katastrofy drogowej pod Jeżewem”.








