W drodze do domu usłyszałem poruszające skomlenie psa, przypominające wołanie o pomoc. Kiedy przyjrzałam się dokładniej, zauważyłam, że mały szczeniak utknął obok śmietnika. Ogon miał przytrzaśnięty starym tapczanem, najwyraźniej ktoś go po prostu wyrzucił i odjechał.
Uświadomiłam sobie, że sama nie zdołam nic zrobić i postanowiłam poprosić męża, żeby pomógł biednemu zwierzakowi. Tadek od razu się zgodził i poszliśmy na podwórko ratować psa. Wszystko obejrzeliśmy i Tadek zadzwonił po sąsiada, bo sam nie dałby rady podnieść starego mebla.
Nie wiem, jak sama miałabym coś zrobić w takiej sytuacji. Dobrze, że mąż zgodził się pomóc.
Szczenię było przerażone, dobrze, że sąsiad jest weterynarzem – od razu obejrzał jego ogon i stwierdził, że nic się z nim nie stało. Dał maść, która miała przyspieszyć gojenie rany.
W ten sposób do naszego domu trafił nowy członek rodziny. Przeżył i teraz czuje się świetnie. Reksio oczywiście mnie kocha, ale mojego męża po prostu uwielbia. Tadek jest dla niego autorytetem. Pies wykonuje wszystkie jego polecenia, a kiedy mój mąż wraca z pracy, przynosi mu nawet kapcie, a potem skacze i domaga się pieszczot.
Z Reksia jest wielki pieszczoch. Musielibyście zobaczyć, jaki z niego kudłaty cwaniak. Najpierw wita wszystkich gości, jak prawdziwy gospodarz, później warczy, a następnie wskakuje każdemu na kolana.