– Pochowamy naszą córeczkę we Wrocławiu, przed nami najgorszy czas, może ciało Anastazji sprowadzi do kraju nasza prokuratura, już byli u mnie policjanci, przesłuchali mnie, spisali protokół – mówi w rozmowie z “Faktem” Andrzej Rubiński (70 l.), tata zamordowanej w Grecji Polki. W niedzielę, 18 czerwca, na Kos znaleziono ciało zaginionej, a świat jej bliskich legł w gruzach.
Poszukiwaniami 27-letniej Anastazji na greckiej wyspie Kos żyła cała Polska. Wszyscy mieli nadzieję, że ta sprawa dobrze się skończy, że Polka odnajdzie się cała i zdrowa.
Zabójstwo Polki w Grecji. Pogrzeb ma odbyć się w Polsce. Polska prokuratura sprowadzi jej ciało?
Niestety, w niedzielę, 18 czerwca, ta nadzieja zgasła.
– W niedzielę do żony zadzwoniła grecka policja i poinformowała, że znaleźli ciało córki. To było pod wieczór, około godz. 19-20. Prosili o identyfikację, w poniedziałek mieli przeprowadzać identyfikację. Tak póżno, bo chyba chcieli przygotować ciało córki, było ono bowiem w stanie rozkładu, sześć dni tam leżała… – pan Andrzej nie kryje bólu.
Anastazja to była jedyna, ukochana córka pana Andrzeja, córeczka tatusia, jak mówi.
– Teraz chcemy ją tylko godnie pochować, przed nami najtrudniejszy czas, ściągnięcie zwłok do Polski, to są ogromne koszty, później pogrzeb, śledztwo wszczęła też polska prokuratura, więc mamy nadzieję, że oni się tym zajmą, pomogą nam. Byli już u mnie policjanci, o wszystko wypytywali, wiem, że polska prokuratura będzie chciała w Polsce przeprowadzić też sekcję zwłok. Wtedy my nie będziemy musieli sprowadzić ciała córeczki do Polski, ale zrobi to polska prokuratura – mówi “Faktowi” pan Andrzej.