Jeszcze niedawno Prawo i Sprawiedliwość ustami swoich polityków mówiło o tym, że “suweren” dał mu mandat na zmienianie Polski. Teraz “suweren” przemówił ponownie, a na wieść o wynikach wyborów najważniejsi politycy PiS zamilkli. Prezes partii zabrał wreszcie głos. Na Zjeździe Klubów “Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński padły gorzkie słowa pod adresem prawicowej koalicji.
Jarosław Kaczyński wziął w piątek 20 października udział w IX Nadzwyczajnym Zjeździe Klubów “Gazety Polskiej” w Spale. Tam po raz pierwszy od wieczoru wyborczego zabrał publicznie głos. W swoim wystąpieniu zajął się oceną wydarzeń. Choć jego partia zdobyła największy procent głosów, wybory przegrała z kretesem.
— Ogólne wymiary sytuacji są znane. Dzisiaj czeka nas to, by przeprowadzić analizę tego, co się stało, przyczyn. To jest w trakcie. Po drugie, aby mieć projekt na dalsze działania — i te ofensywne, i te defensywne — mówił Jarosław Kaczyński. — Takie jest życie, że błędy się popełnia, a polityka jest szczególnie obciążona ryzykiem błędów, bo to jest dziedzina, gdzie poziom niepewności decyzji, ich skutków, jest wysoki. Przede wszystkim jednak Polska się zmieniła. Zmieniła się także struktura elektoratu, zmieniła się w ciągu tych ostatnich kilku lat i ten proces prawdopodobnie będzie trwał — ocenił prezes PiS.
Kaczyński: Mobilizacja przeprowadzona w sposób brutalny i perfidny
Kaczyński przypomniał rządy PiS w latach 2005-2007, po których partia utraciła władzę.
— Rok 2006 był najspokojniejszy od roku 1989, a mimo wszystko zdołano skutecznie stworzyć takie potężne zjawisko urojonej rzeczywistości i ta urojona rzeczywistość opanowała umysły bardzo znacznej części Polaków i doprowadzono do mobilizacji — mówił Kaczyński, podkreślając, że w 2023 r. doszło do jeszcze większej mobilizacji, która była “przeprowadzona w sposób jeszcze bardziej brutalny i perfidny”.
Prezes PiS użył hasła “ofensywa wulgarności”, odnosząc się tym samym do używania przez opozycję ośmiu gwiazdek, które zastępowały dość niewybredne hasło wymierzone w PIS. Kaczyński ostro ocenił też, że w Polsce zapanowało urojenie.
— Udało się znów stworzyć tę rzeczywistość urojoną, przy czym fenomenem niezwykle trudnym do wyjaśnienia jest to, że to urojenie było totalne i niezwykle łatwo dostrzegalne. W Polsce mieliśmy większość rządową, skromną i przy końcu już bardzo wadliwą, tak naprawdę sama koalicja prawicowa nie miała tej większości, to dodatki stanowiły o tej większości — zauważył Kaczyński, przy czym jednocześnie zaatakował swoich przeciwników politycznych.
Jarosław Kaczyński: Mieliśmy pełną wolność mediów
— Mieliśmy też bardzo silną opozycję, która nie tylko atakowała rząd, ale robiła to w sposób brutalny i wulgarny. Mieliśmy całkowitą wolność na ulicach, była pełna wolność demonstracji, w tym także demonstracji, które miały bardzo agresywny charakter i miały uniemożliwiać inne demonstracje — stwierdził. Mówił też, że sądy są pod wpływem opozycji. — Mieliśmy pełną wolność mediów, przy tym przewaga medialna bardzo wyraźna była po tamtej stronie — stwierdził, choć w raporcie OBWE opublikowanym tuż po wyborach, eksperci ocenili sytuację w Polsce dokładnie odwrotnie, podkreślając rolę mediów publicznych, które w opinii wielu stały się mediami rządowymi.