Zdruzgotana rodzina ofiary
Kilka miesięcy temu “Fakt” rozmawiał z mężem ofiary. Choć od 23 lat jest policjantem i z racji zawodu dość twardym człowiekiem, wspomnienie ukochanej żony sprawia, że od razu łamie mu się głos. Rodzina wciąż pogrążona jest w wielkiej rozpaczy i żałobie. Mąż Bogumiły wiele miesięcy był na zwolnieniu lekarskim. Razem z synami wspierają się wzajemnie, ale też nadal korzystają z pomocy psychologa.
Starszy syn skończył ósmą klasę, a młodszy drugą szkoły podstawowej. W tym roku przystąpił do komunii. Chłopcy brak ukochanej mamy odczuwają każdego dnia…
— Nigdy nie będzie tak jak dawniej. Teraz skupiam się tylko na dzieciach. Tylko one się liczą. Muszę zapewnić im wykształcenie, zapewnić im normalne warunku, przygotować do życia — mówił nam mąż zmarłej major.
Robił wrażenie nieśmiałego
W czwartek, 9 listopada Artur R. w silnej obstawie policjantów został doprowadzony do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Mężczyzna był ubrany w czerwony kombinezon. Miał kajdanki na rękach i łańcuch na nogach. Nawet na chwilę nie został z nich rozkuty.
Wysoki, szczupły. Na sali rozpraw robił wrażenie nieśmiałego. Jego twarz nie zdradzała jednak żadnych emocji. Starał się utrzymać wzrok w jednym punkcie. Na najprostsze pytania sędziego odpowiadał: “Nie rozumiem”. Ale gdy sędzie zapytał, czy przyznaje się do zarzutów? Stwierdził stanowczo: – Nie, absolutnie.
Mężczyzna zgodził się składać wyjaśnienia. Ta część procesu została wyłączona z jawności i zgromadzona publiczność musiała opuścić salę rozpraw.
Artur R. odpowiada za dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i motywów zasługujących na szczególne potępienie.
Seryjny gwałciciel: Bieliznę traktował jak trofeum
W tej samej sprawie Artur R. odpowiada również za gwałt na kobiecie, którą poznał za pośrednictwem serwisu zawierającego ogłoszenia towarzyskie i anonse erotyczne. To czwarta jego ofiara gwałtu, która ujawniła się w trakcie śledztwa. W lipcu tego roku mężczyzna został już skazany za skrzywdzenie trzech innych kobiet. Dostał wtedy maksymalną karę 20 lat więzienia.
Mężczyzna pochodzi z powiatu kolbuszowskiego. Ma skończone tylko gimnazjum. Zanim został aresztowany, pracował jako dozorca. Aby gwałcić, do Rzeszowa przyjeżdżał jak na polowanie. Zaczepiał swoje ofiary w internecie, ale także na ulicy. Więził, bił, przyduszał, groził i zaspokajał swoje chore żądze. Po ataku zabierał bieliznę. Traktował ją jako trofeum. Nagrywał także wszystko komórką.
Zanim doszło do morderstwa, Artur R. w związku z gwałtami przebywał w areszcie od 2 lat. Nie miał statusu niebezpiecznego. Zmieniono mu go dopiero po zabójstwie. Teraz grozi mu dożywocie.



