Mężczyzna był wówczas nieprzytomny. Przetransportowano go do szpitala, gdzie trafił pod opiekę lekarzy. Niestety, jego życia nie udało się uratować. Młody nurek zmarł. Wyjaśnieniem okoliczności jego śmierci zajęła się Prokuratura Rejonowa w Gdyni.
Nie żyje strażak i płetwonurek Bartosz Błyskal
Co dokładnie stało się podczas akcji poszukiwawczej w zbiorniku Lepusz? Dlaczego doszło do tej tragedii?
– To jest przedmiotem śledztwa, prokurator przesłuchał osoby, które uczestniczyły w tym zdarzeniu – przekazał “Faktowi” bryg. Jacek Jakóbczyk. – To, czy stracił przytomność, czy była jakaś awaria sprzętowa, czy może się zahaczył, to są na razie spekulacje. Też chcielibyśmy wiedzieć, co się stało – podkreślił.
Jak dodał, prokuratura zabezpieczyła sprzęt, którym dysponował płetwonurek, do dalszych badań. Ciało mężczyzny zostało poddane sekcji zwłok. Do sprawy powołano też biegłego.
— Sprawdzamy, jaka była przyczyna zgonu i czy spełnione były wszystkie normy bezpieczeństwa — poinformował PAP prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Przyczyna śmierci nurka, który szukał zabójcy Olusia, jest zaskakująca
O domniemaniach na temat przyczyny śmierci młodego strażaka pisaliśmy już wcześniej, teraz poznaliśmy oficjalne informacje prokuratury. Bartosz Błyskal nie utonął. Biegły jako przyczynę jego śmierci podał niewydolność oddechowo-krążeniową.
Ta, jak opisuje se.pl, może nastąpić zarówno na skutek zawału, jak i udaru. Czy to one doprowadziły do zgonu mężczyzny?
— To jest wstępna opinia biegłego. Czekamy na szczegółową opinię — mówi se.pl prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Szczegółowe wyniki sekcji pozwolą biegłym jednoznacznie wskazać, co doprowadziło do śmierci nurka. Na to musimy jednak jeszcze poczekać.
Ostatnia droga dzielnego strażaka. Został pożegnany z honorami
Pogrzeb Bartosza Błyskala odbył się w środę, 8 listopada i miał charakter uroczystości państwowej z asystą Państwowej Straży Pożarnej. W ostatnim pożegnaniu 27-latka wzięły udział tłumy.
Pojawił się komendant główny PSP, strażacy z całej polski, koledzy z jednostki w Gdańsku, policjanci, strażnicy graniczni, ale przede wszystkim zrozpaczona rodzina i przyjaciele.
– Ten uśmiech powinniśmy zapamiętać. Serdecznością zarażał innych – żegnali go ze łzami w oczach.
Pośmiertnie młody strażak został awansowany do stopnia starszego sekcyjnego i odznaczony. Jego trumna została otulona polską flagą. Na cmentarz, w oddalonym o ok. 4 km Lublewie Gdańskim, Bartek pojechał po raz ostatni wozem strażackim, za którym maszerował kondukt pogrzebowy.




