– Mamy z mężem trójkę dzieci. Na święta przyjadą do nas teściowie, moja mama i dwie siostry z rodzinami. Przy stole wigilijnym zasiądzie ok. 15 osób – wylicza czytelniczka. – Nikt nie przyjedzie z gołą ręką, ale główny ciężar organizacji spocznie jednak na mnie. Chcę, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik – dodaje.
Mazurski lokal, którego ofertę przejrzała pani Małgorzata, poleca kapustę z grzybami. Na kilogram trzeba wydać 80 zł. Tradycyjny pierożek kosztuje… 4 zł. Kupisz 20 sztuk, sięgasz po kolejne 80 zł. Litr barszczyku w cenie 18 zł.
– Przecież to nie są ceny na mój portfel. Musiałam sobie darować ten cały catering – mówi z żalem kobieta. – Najbardziej zszokowała mnie cena pierogów. Aż się zagotowałam – przyznaje.
Ryby drogie w całej Polsce
Przedstawiciele firm gastronomicznych alarmują, że trzeba się spieszyć ze składaniem zamówień, bo im bliżej świąt, tym będzie trudniej złożyć zamówienie. To jednak propozycja tylko dla bogaczy.
We wsi pod Łodzią zamówisz smażonego karpia (dzwonki) – na kilo trzeba wysupłać aż 119 zł. Porcja śledzika w cenie 13,90 zł.
Przenosimy się do niedużego, ale znanego Ciechocinka. Kto chce zamówić z wyprzedzeniem karpia w galarecie, zapłaci za porcję dwie “dychy”. Talerz zupy rybnej to wydatek rzędu 21 zł. W takiej samej cenie świąteczna grzybowa z makaronem.
Karczma koło Sandomierza życzy sobie za półmisek “faworków” z karpia 80 zł. Porcja dorsza z sosem została wyceniona na 25 zł.
Zerknęliśmy też na ofertę z Bydgoszczy. Na cztery porcje karpia z pieczarkami trzeba wydać 79 zł. Taki rarytas jak halibut z kurkami kosztuje aż 128 zł – i w tym przypadku mowa tylko o czterech porcjach. Kilo ryby po greckiej w cenie 54 zł. Tyle samo kosztuje ryba w cieście z ananasem.
