Pan Rafał miał kochającą partnerkę, gromadkę dzieci i kolejne, wyczekane w drodze. Ale w jednej chwili jego życie legło w gruzach. Pani Krysia, będąc w siódmym miesiącu ciąży, zmarła podczas cesarskiego cięcia. Mężczyzna został sam z szóstką dzieci i, co okazało się później, bez pracy. Sytuacja jest bardzo trudna, bo żeby rodzeństwo po stracie mamy mogło z nim zostać, konieczny jest remont całego domu. A na to w obecnej sytuacji brakuje środków.
Rafał Szymański i Krystyna Kornienko od ośmiu lat tworzyli szczęśliwą rodzinę. Żyli skromnie w Kawęcinie w województwie kujawsko-pomorskim, w miłości wychowywali szóstkę dzieci — 2-letnią Alicję, 4-letnią Zosię, 7-letniego Kamila, 13-letniego Wiktora, 14-letniego Krzysztofa i 16-letniego Mikołaja. Para oczekiwała też przyjścia na świat najmłodszego członka rodziny, synka.
Kawęcin. 34-latka zmarła podczas cesarskiego cięcia. Jej partner został sam z szóstką dzieci
Ale 28 maja pani Krysia, która była była w siódmym miesiącu ciąży, nagle źle się poczuła.
— Krysia mówiła wieczorem, że słabo się czuje, ale myślałem, że po prostu ma gorszy dzień. Bo przecież raptem trzy dni wcześniej była u lekarza i wszystko było w porządku. Ale nagle obudziła mnie o 2 w nocy, była cała we krwi. Zadzwoniłem po pogotowie, zabrali ją do szpitala w Świeciu. Dzwoniłem co 10 minut, ale nie odbierała. Po dwóch godzinach zadzwonił lekarz i powiedział, że dziecko i Krysia nie żyją — opisuje “Faktowi” tragiczną noc pan Rafał.
