Matka twierdzi, że mój mąż powinien być z moją siostrą

Wychowałam się w prostej, przeciętnej rodzinie. Posiadam dwa wyższe wykształcenia. Znam biegle dwa języki obce i pracuję jako tłumacz. Mam własną rodzinę. Moja rodzina składa się z mojego kochającego męża i trójki dzieci. Z moim mężem przyjaźniliśmy się przez kilka lat przed ślubem i znamy się bardzo dobrze. Kochamy się, choć, jak w każdym małżeństwie, zdarzają się nieporozumienia. Które on i ja na zmianę próbujemy szybko załagodzić. Mamy własny dom, który kupiliśmy za kredyt hipoteczny.

Bez wsparcia rodziny.

Moi rodzice mieszkają dość daleko i nie odwiedzam ich zbyt często. W wieku dziewiętnastu lat wyjechałam na studia i od tamtej pory prowadzę samodzielne życie. Przez osiem lat studiowałam, a potem wyszłam za mąż. Wszystko, co mam, wykształcenie, praca, wygodne życie, wszystko to osiągnęłam bez niczyjej pomocy. W tym samym czasie pracowałam, aby móc się utrzymać. Rodziców i młodszą siostrę rozpieszczałam paczkami i prezentami. Zawsze starałam się okazać im swoją miłość i szacunek. Do niedawna wydawało mi się, że te uczucia są wzajemne.

Moja siostra jest szczególnym przypadkiem. Jest ode mnie młodsza o sześć lat. Jest mężatką, ma syna. Moja siostra mieszka w jednopokojowym mieszkaniu swojego męża. Skończyła liceum, a potem nigdzie się nie uczyła i nie dostała pracy. Mówi, że za proste prace nie płacą dobrze, a ona nie ma mózgu do bardziej obiecujących zawodów (po szkole nie powinna była wychodzić za mąż, tylko iść gdzieś dalej się uczyć ).

Między moją siostrą a jej mężem nie ma zbyt wiele miłości. Ale nie rozwodzą się, żeby nie traumatyzować dziecka, żyją bardziej z przyzwyczajenia. Nie mają też zbyt wiele pieniędzy. Z tego powodu nie mogą kupić większego mieszkania. Moja siostra ma wielkie szczęście, że ma teściową, kobietę, która zawsze jest gotowa pomóc jej przy dziecku. Siostra też często jeździ do rodziców i tam zostawia dziecko na całe lato.

Ostatnio, przez wiele lat z rzędu, moi rodzice przyjeżdżali nas odwiedzić. I tym razem tak było. Siedzimy przy stole i nagle moja mama mówi :

-Darek , powinieneś poślubić naszą Monikę, bylibyście bardziej zgraną parą niż Elą. Żona powinna być spokojna, plastyczna, jak nasza Monika. Ela ma zadziorny temperament. Musi się kontrolować. Trzeba przyznać, że dla kobiety to ogromna wada.

Przy słowach matki prawie zakrztusiłam się sokiem. Mój mąż nie mógł nic powiedzieć, a ojciec zakaszlał wymownie.

Chodzi o to, że ja mam porządek w domu. Dzieci są wychowane, ubrane, nakarmione, nie rozpieszczane, z moją znajomością dwóch języków, z prestiżowym zawodem – nie pasuję do mojego własnego męża! Chciałam zapytać moją matkę:

Powiedz mi, droga rodzicielko, czy mając inny charakter – bardziej plastyczny, osiągnęłabym to wszystko? Czy fakt, że mój mąż mnie kocha i mamy dobrą rodzinę nie świadczy o tym, że jesteśmy całkowicie zgodni? Moje dzieci, dzięki staraniom moim i męża, dwa razy w roku wyjeżdżają na wakacje. Czy ja lub moja siostra mogłyśmy w dzieciństwie marzyć o czymś takim? Matka przyjeżdża rzadko, nie pomaga mi w żaden sposób i mówi mi, kto dla kogo jest odpowiedni!

Mojemu tacie i mężowi naprawdę nie podobało się to, co mówiła o mnie mama.

I tak w ogóle, to nie jest dziecięca zazdrość o moją młodszą siostrę, nie myślcie. To po prostu uraza z powodu niesprawiedliwych słów najdroższej mi osoby, czyli mojej mamy.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *