Mam 60 lat. Pewnego dnia zapragnęłam kupić minispódniczkę, kupiłam, założyłam ją i wyszłam. Mężczyźni prawili mi wiele komplementów, a kobiety dogadywały mi za niestosowny wygląd.
Od razu wyjaśnię, że bardzo rzadko noszę takie ubrania. Jednak ostatnio zrzuciłam dodatkowe kilogramy, moja sylwetka stała się szczuplejsza, więc chciałam ubrać się w strój, który to podkreśla. O moim odchudzaniu opowiem tyle, że nie torturowałam swojego ciała szkodliwymi dietami, po prostu spożywałam dużo płynów, zaczęłam się prawidłowo odżywiać. Najważniejsze, gdy chcesz schudnąć, to nie jeść po godzinie 18.
Postanowiłam uczcić moje małe osiągnięcie, poszłam do sklepu i kupiłam minispódniczkę. Pomyślałam, że ta rzecz będzie dla mnie motywatorem. Nie pozwoliłabym już sobie na przytycie i zawsze byłabym szczupła i piękna.
W nowym stroju poszłam na urodziny mojej przyjaciółki. Było tam wielu gości, w tym mężczyźni. Mężczyźni “obsypali” mnie komplementami. Zauważyli, że mam długie i zgrabne nogi, jak modelka.
Kobiety jednak nie popierały męskiej połowy. Powiedziały, że w wieku 60 lat noszenie takich ubrań jest niestosowne. Odpowiedziałam, że nie ubieram się tak na co dzień. Co więcej, mam teraz dobrą figurę. Dlaczego więc nie podkreślić tej zalety?
Wróciłam do domu, moje odczucia są dwuznaczne po tym “wyjściu”. Nie rozumiem czemu kobiety są takie złe? Dlaczego nie wspierają się wzajemnie, a patrzą tylko na niedociągnięcia i krytykują?